Jan Graversen: Zdobyliśmy ten tytuł razem

2015 graversen j1Duńczycy, obok Polaków, słyną z zamiłowania do speedway'a. Z tego kraju pochodzą takie sławy jak: Erik Gundersen, Ole Olsen, Hans Nielsen, Tommy Knudsen, John Jorgensen, Hans Andersen, czy w końcu Nicki Pedersen. Co roku znajdują się w finale Drużynowych Mistrzostw Świata (jak wiadomo w ubiegłym roku wywalczyli tytuł wicemistrza). Licznie też zasilają szeregi w klubach polskich czy angielskich.

 

Nic dziwnego że mają tak szeroką kadrę zawodników. Duńskie dzieci rozpoczynają treningi już w wieku 3 lat. Wsiadają na motory o pojemności 50 cc, następnie 80cc, 125cc, 250cc by w wieku 15 lat przesiąść się na największe motory i zacząć treningi na 500 cc.

 

Jan Graversen, 29-latek mieszkający na codzień w King's Lynn, reprezentował takie kluby jak King’s Lynn Stars z którym zdobyli mistrzostwo Premier League, Redcar Bears, Leicester Lion, Scunthorpe Scorpions czy duński Slangerup. W rozmowie opowiedział nam o swojej przygodzie ze speedway'em i znajomości z Darcy'm Wardem, początkach na duńskim torze, przyjaźni z Kennethem Hansenem czy zdobyciu 2 miejsca w Srebrnym Kasku w ubiegłym roku.

 

 

 

Przed nami kolejny sezon i do startów pozostało niewiele czasu. Czy chciałbyś opisać swój poprzedni sezon 2015?

- Nie miałem najlepszego sezonu w swoim wykonaniu, a moja drużyna nie pojechała za dobrze. Zacząłem dość dobrze, jednak zdarzyło mi się kilka upadków, które mi nie pomogly. Dowiedziałem się dużo o sobie i czego chcę od teamu. Poprzedni rok nie zaliczę do udanych, jednak mogło być o wiele gorzej, po moich wypadkach na torze. Mój tata  dołączył do mnie na końcu rozgrywek dało mi to bardzo dużo i pomogło przestawić swoje myślenie, by zacząć lepiej jeździć. Więc, koniec końców, sezon zakończyłem w miarę porządnie.

 

 

Twoje największe osiągniecie, to drużynowe czy indywidualne?

- Punktem kulminacyjnym był dla mnie ostatni mecz w sezonie, indywidualny. Mam na myśli Srebrny Kask w Redcar. Zawody nie zaczęły się dla mnie za dobrze, jednak stało się tak że dotarłem do półfinału a później trafiłem do finału. W biegu jechałem z Rohan Tungate, Steve Worral, Kenneth Hansen. Ja i mój przyjaciel Kenneth wystartowaliśmy najszybciej, z czego mielismy wielki ubaw ale dzięki temu trafiliśmy do finału, razem z Jonasem B. Andersenem i Josh Batesem. Start mi nie wyszedł, podjąłem więc decyzję aby skrócić sobie drogę na pierwszym łuku - każdy w pierwszym łuku się wyniósł na szeroką więc zaatakowałem przy krawężniku. Udało mi się wyjść na prowadzenie jednak Kenneth był taki szybki ,że zdołał mnie jeszcze na tej samej minąć. Był to wspaniały finisz i niezapomniany moment być drugi na mecie.

 

 

Co teraz robisz w wolnym czasie, przed sezonem?

- Pracuję jako mechanik samochodów ciężarowych i robię to już z powodzeniem od kilku lat. Staram się chodzić na rower jeśli tylko mam na to czas. Sporo czasu spędzam grając w squash’a czy w piłkę nożną z przyjaciółmi. Zależy mi na tym, by czerpać radość z tego i miło spędzać czas ze znajomymi.

 

 

Na którym torze najbardziej się odnajdujesz?

- Na każdym torze staram się dobrze wypaść i dopasować do niego. Lubię ten w Leicester, chyba tylko z tego względu, że inni za nim nie przepadają. Tory w Somerset, King’s Lynn czy w Redcar należą do ulubionych.

 

 

Twoje największe marzenie pozostając nadal w tematyce speedway?

- Bardzo poważnie traktuję swoją pracę jako mechanik samochodowy i moim marzeniem zawsze było jeździć jako profesjonalny, zawodowy kierowca w Szwecji i Anglii. Może nie do końca osiągnąłem to do czego dążyłem, jednak mimo wszystko jestem szczęśliwy z tego co dokonałem w życiu w sporcie i w życiu prywatnym.

 

 

Na zawodach kto wspomaga cię w parku maszyn?

- Razem z moim znajomym, Jadem Mudgway'em, pracowaliśmy w zeszłym roku i bardzo sobie ceniłem jego pracę. Wcześniej pomagał mi mój dobry znajomy Tom Welbourn, na którego też teraz mogę liczyć. A kiedy tylko jest możliwość, pomaga mi mój ojciec.

 

 

Pochodzisz z Danii. Jak zaczęła się twoja przygoda ze speedwyem?

- Urodziłem się w Sallingsund, przeprowadziliśmy się bliżej Kopenhagi. Zobaczyłem pewnego dnia motor 50cc w bagażniku auta Kennetha Hansena. Moi rodzice porozmawiali wtedy z rodzicami Kennetha, i postarali się dla mnie zorganizować trening. Po tym wszystkim żużel pochłonął mnie całkowicie, po prostu „zostałem sprzedany”.

 

 

Czy wolałbyś zostać w Anglii czy wrócić jednak do swojej ojczyzny?

- Mam dobrą pracę, która mnie satysfakcjonuje, wciąż się uczę i kończę kursy. Mieszkam z moją dziewczyną, mamy malutki domek a pewnego dnia chcielibyśmy przeprowadzić się do czegoś większego. Pracujemy na to wspólnie.

 

 

Według ciebie, gdzie żużel prezentuje się lepiej – w Anglii czy w Danii?

- Myślę, że w Anglii tory są znacznie trudniejsze, zawodnicy znają swoje tory i potrafią pokonać każdego na swym własnym torze. Umiejętności zawodnicy maja podobne, nie różni się zbytnio zawodnik z nr 1 czy z nr 7, dzięki czemu jest trudniej.

 

 

Czy żużel zawsze cię fascynował?

- Nie znałem speedway’a dopóki nie skończyłem 5 lat. Zawsze coś ćwiczyłem, trenowałem piłkę ręczną, piłkę nożną, tenis i badminton.

 

  

Dla siebie co chciałbyś osiągnąć? Czego teraz potrzebujesz najbardziej?

- Jak na ten czas potrzebne byłyby mi lepsze silniki, ale co najważniejsze to jak największa liczba spotkań – w ubiegłym roku jak dla mnie miałem wyjazdów za mało, nie wystarczająco dużo.

 

 

Kto jest i był twoim idolem? Na kim się wzorowałeś w dzieciństwie?

- Mój tata, nauczył mnie wiele w życiu których nigdy nie zapomnę. Na torze jest to niewątpliwie Erik Gundersen. Jest fantastycznym facetem, nawet po tym co przeszedł nadal pozostaje pozytywnie nastawionym człowiekiem i zawsze uśmiechniętym.

 

 

Reprezentowałeś już wiele klubów w Anglii, m.in. King's Lynn stars czy Redcar. Gdzie chciałbyś jeździć w przyszłości?

- Chciałbym znaleźć drużynę bliżej domu, dzięki czemu moja dziewczyna i najbliżsi byli by zawsze ze mną na meczu. Rodzina jest dla mnie najważniejsza.

 

 Jeżdżąc swego czasu w King's Lynn poznałeś Darce'go Warda. Jak go wspominasz?

Tak, bardzo miło wspominam Darce'go. Jeździłem z nim w jego pierwszym roku pobytu w Anglii, właśnie w King's Lynn Stars. Pamiętam, że przyszedł jako rezerwowy, był nieznanym nikomu zawodnikiem i nie przetestowanym. A później był najlepiej punktującym zawodnikiem i zakończył sezon jako numer 1. Wygraliśmy wtedy wszystkie mecze w tamtym roku: Premier League, Premier Trophy i puchar. Mieliśmy sporo frajdy z tego i dobrze się bawiliśmy.

 

Dziękuję za rozmowę, życząc samych sukcesów w roku 2016!

 

źródło: info.własne

 

Aleksandra Cimała

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!