Leszczyńskie Byki, dzięki wysokiej wygranej z Unią Tarnów (52:38), zapisały na swoim koncie 3 ligowe punkty i przedłużyły swoją szansę na znalezienie się w pierwszej czwórce. W dużym stopniu do tego wyniku dołożył się Grzegorz Zengota, zdobywca 10. punktów i 2. bonusów.
Fogo Unia Leszno, w dzisiejszym spotkaniu pełnym dramaturgii, odniosła dość wysokie zwycięstwo i zainkasowała na swoim koncie pulę 3 punktów. Jak ocenisz spotkanie ze swojej perspektywy?
Do połowy było dosyć trudno. Śmiałem się i mówiłem wszystkim, że te emocje były zamierzone i oczywiście wiedzieliśmy, że końcówka spotkania wyjdzie tak jak wyszła oraz 3 punkty trafią na nasze konto. Tak więc wszystko było zaplanowane. W tych ostatnich biegach zamieściliśmy wisienkę na torcie, która oznaczała dla nas pełną pulę punktów. Ja na swoim koncie zapisałem 10 "oczek" i 2 bonusy więc całkiem fajny wynik. Mam nadzieję, że po ostatnim trudnym dla mnie weekendzie, wszystko zostanie wymazane z tamtego czasu i wrócimy na te tory, na których byliśmy przez większą część sezonu.
Wspomniałeś o zeszłym weekendzie, który nie był dla Ciebie zbyt udany. Dzisiejszy występ chyba możesz zaliczyć do tych "na plus"? Skończyły się Twoje problemy?
Brakuje u mnie regularności, szczególnie w początkowej fazie zawodów, ale również ustawienia, które zazwyczaj były dobre nie pasowały. Dziś trochę się męczyliśmy, ponieważ tor był trochę przyczepniejszy niż bywa zazwyczaj, dlatego też trochę się to pokomplikowało. W końcówce spotkania znaleźliśmy już optymalne ustawienia z czego się bardzo cieszymy. Byłem szybki na starcie i na trasie. W Lesznie wygrać z czwartego pola, to nie jest łatwe zadanie, a mi się to udało. Złapałem luz, osiągałem dobre czasy, odjeżdżałem rywalom. Fajnie też, w tym ostatnim biegu, ustawiliśmy się z Emilem w parę. Patrzyliśmy na siebie, szukaliśmy się nawzajem, by Janusz Kołodziej nas nie minął, bo był dzisiaj bardzo szybki i atakował z każdej strony. Spędził tutaj dwa sezony więc pewnie zna każdą ścieżkę tego toru, także nie jest łatwo się przed nim bronić. Ja już jestem tutaj czwarty sezon i mam nadzieję, że znam tych ścieżek o kilka więcej, a niżeli Janusz zdążył poznać przez dwa lata.
Przed nami dość długa przerwa od ścigania. Dopiero 31 lipca ponownie będziecie walczyć o ligowe punkty. Masz już zaplanowany ten czas wolny?
Sam jeszcze nie wiem i się nad tym zastanawiam. Chciałbym jeździć i jeździć, bo czuję się dobrze na motocyklu, aż rwę się do jazdy więc tego ligowego ścigania na pewno będzie mi brakować. Treningi nie oddają tego co się dzieje na zawodach: tych emocji, tej adrenaliny i walki. Szkoda, że jest taka przerwa. Ja ich nie lubię. Jak startowałem w Anglii, to wręcz wypatrywałem, żeby w końcu był jakiś tydzień wolnego, a teraz mam tyle tego wolnego, że dla mnie te 3 tygodnie to zdecydowanie za długo. Jak się nie uda pojechać do Manchesteru, to będę szukał sposobów, aby znaleźć jak najwięcej możliwości do startów.
Jak oceniasz swoje szanse na to, aby do tego Manchesteru pojechać?
Nie mnie to oceniać. Pewnie jakbym dzisiaj zrobił komplet punktów - na swoim koncie zapisałbym same trójki, to pewnie powiedziałbym, że te szanse są duże. Zanotowałem w pierwszej fazie zawodów średnie wyścigi. Co prawda w pierwszym przyjechałem na 5:1 z Nickim, ale drugi i trzeci były już trochę słabsze. W dwóch ostatnich udało się pewnie wygrać, więc czuję się mocny, a czy trener mnie weźmie, to już jest tylko i wyłącznie jego decyzja. Jak mnie nie powoła do kadry to nie będę przecież zły. Po protu skupię się na czymś innym i postaram się ten czas wykorzystać efektywnie i pracowicie by być nadal w dobrej bądź jeszcze lepszej dyspozycji.
Po trzytygodniowej przerwie odbędzie się mecz z Falubazem Zielona Góra. Aby realnie myśleć o play off Fogo Unia Leszno musi co najmniej zdobyć w tym spotkaniu 2 punkty. W chwili obecnej, jak oceniasz szanse biało-niebieskich w potyczce z zielonogórzanami?
Ja powiem tak: jeśli chcemy tylko wejść do play off, to wg mnie jest to słaby cel. Ja uważam, że jeśli postawiliśmy sobie cel "pierwsza czwórka" to powinniśmy też w tych play offach zawalczyć o coś więcej, a niżeli tylko do niech wejść. To nie powinno być naszym celem tym bardziej, że jesteśmy zespołem, który broni tytułu Drużynowego Mistrza Polski więc to jest miejsce, w którym powinniśmy się znaleźć. Bardzo nie lubię, gdy ktoś mnie pyta: Ile jeszcze spotkań zostało do odjechania i ile z nich możemy przegrać. Skupmy się na tym ile możemy wygrać i liczmy gdzie jedziemy po zwycięstwo, bo to że Rybnik wygrał wysoko z Wrocławiem, czy Grudziądz, który jak na razie wygrał wszystkie mecze na własnym torze, to nie oznacza, że jak my do nich pojedziemy to zanotujemy równe słabe występy jak pozostałe zespoły. Każdy dzień jest nowym dniem. Żużel jest na tyle nieprzewidywalny, że ciężko cokolwiek przewiedzieć. Mam nadzieję, że nam to wszystko się zgra i uwierzymy w siebie jako zespół, który będzie zasuwał i zdobywał punkty zarówno u siebie jak i na wyjeździe.
źródło. inf. własna

