Sz. Woźniak: Bez nich byłbym raczej mechanikiem i myłbym motory

2014 wozniak sz

Szymon Woźniak wywalczył złoty medal indywidualnych mistrzostw Polski, które rozegrane zostały w minioną niedzielę na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie Wlkp. Jest to największy sukces wychowanka bydgoskiej Polonii w jego dotychczasowej karierze.

 

- Rozkleiłem się jak baba, ale to co się stało, to co teraz dzieje się w mojej głowie to jest coś nie do opisania. Nie wierzę w to jeszcze i na pewno długo jeszcze nie uwierzę. Nie jestem takim talentem, żeby się tutaj znaleźć. To jest sukces tych wszystkich najbliższych osób, które są ze mną, które we mnie wierzą, które mnie wspierają w tych trudnych chwilach i to im dedykuję ten sukces, bo bez nich byłbym raczej mechanikiem i myłbym motory, bo nie byłbym w stanie przedrzeć się przez to wszystko przez co musiałem przedrzeć się w młodości. Wielkie podziękowania dla rodziców, narzeczonej, mechaników i sponsorów - powiedział tuż po koronacji indywidualny mistrz Polski A.D. 2017.

Gorzowski owal jest bez wątpienia bardzo szczęśliwy dla zawodnika wrocławskiej Sparty. To właśnie na “Jancarzu” Szymon Woźniak świętuje swoje największe osiągnięcia - w 2014 roku złoto MIMP, a trzy lata później złoto w kategorii seniorskiej - Lubię ten tor, nie mam jakiejś magicznej zasady. Po prostu tak to poukładało się, doskonała praca mechaników. Dziękuję bardzo tunerom - Peterowi Johnsonowi i Janowi Anderssonowi, którzy pomimo tego, że nie jestem topowym zawodnikiem to traktują mnie jak jednego z nich. Dzięki tym wszystkim ludziom mogę rywalizować na wysokim poziomie. Dziękuję gorzowskim kibicom, którzy mnie tak ciepło przyjęli. Ten dzień jest spełnieniem marzeń. W jednym dniu dostałem zapłatę - nagrodę za 17 lat ciężkiej pracy mojej, moich rodziców i moich najbliższych - mówił wychowanek bydgoskiego klubu.

24 - latek bardzo dobrze rozpoczął zawody w Gorzowie, na półmetku było nieco gorzej, ale w końcówce żużlowiec znów wspiął się na wyżyny swoich umiejętności i jak sam mówił czuł się na siłach, aby zawalczyć o medal - Czułem, że jestem w stanie zawalczyć odkąd tu przyjechałem, jeszcze przed pierwszym biegiem. Wiadomo, że to są mistrzostwa Polski, tutaj nikt nie oddaje punktów za darmo. Miałem lepsze biegi i gorsze, na szczęście udało się na tą końcową fazę odnaleźć dobre ustawienia, można powiedzieć, że zagraliśmy z mechanikami va bank, bo w ostatnim biegu rundy zasadniczej pozmienialiśmy praktycznie wszystko w ciemno i to zagrało wyśmienicie aż do ostatniego wyścigu. Nie jesteście wszyscy w stanie sobie wyobrazić co w tej chwili czuję.

W wielkim finale Szymona do ostatnich metrów zaciekle atakował Przemysław Pawlicki, ale jak przyznał po zawodach świeżo upieczony indywidualny mistrz Polski wiedział, że jeżeli pojedzie po szerokiej to nikt nie zdoła mu wydrzeć zwycięstwa - Pod koniec ten tor stał się wymagający, trzeba było mieć się na baczności. Starałem się, jak tylko mogłem pilnować motocykla, nie dać mu jechać tam, gdzie nie będę chciał i to mniej więcej udawało się. Jazda może była trochę nerwowa z tego względu, że jechałem w tej odsypanej nawierzchni, która ciągnęła bardzo mocno i musiałem po prostu ryzykować, bo wiedziałem, że jak tamtędy pojadę to raczej nikt mnie nie wyprzedzi - zakończył Szymon Woźniak.

 

 

 

 

 

Źródło: inf. własna

Dorota Waldmann

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!