Szwecja ponownie będzie przystankiem piętnastki najlepszych żużlowców sezonu. W sobotę (26 września) rozegrane zostanie Tegera® Grand Prix Sztokholmu. Będzie to już dziesiąty z dwunastu tegorocznych turniejów.
Grand Prix Sztokholmu to kontynuacja SGP Skandynawii, które od dwóch lat gości na stadionie Friends Arena. Na co dzień jest to obiekt piłkarski o charakterze narodowym, podczas zawodów w ramach cyklu jest zatem przygotowywany tzw. „tor jednodniowy”. Wcześniej w stolicy Szwecji, na Stadionie Olimpijskim, trzykrotnie odbył się turniej tego państwa. W tym roku zawodnicy startowali już w kraju trzech koron – 25 lipca w Malilli triumfował Nicki Pedersen, jednak wygrana nie dało mu dużych korzyści, bowiem tyle samo punktów co on zdobył Tai Woffinden.
Na Friends Arenie do tej pory bardzo dobrze radzili sobie Polacy, a konkretnie Jarosław Hampel, który w 2013 był trzeci, zaś rok później stanął na najwyższym stopniu podium. Trzecie miejsce przypadło wówczas Krzysztofowi Kasprzakowi. W sobotę „Małego” nie zobaczymy w Sztokholmie, natomiast w przypadku „KK” trudno się spodziewać poprawy rezultatu, jeśli dotąd wywalczył on zaledwie 29 punktów. Cała nadzieja zatem w Macieju Janowskim. „Magic” z zawodów na zawody prezentuje się coraz lepiej i ma ogromne szanse na pierwszą ósemkę. Na tą chwilę jego najgroźniejszym rywalem jest Michael Jepsen Jensen, z którym zamieniają się miejscami w tabeli i który jest na podobnym do Polaka poziomie.
Głównymi faworytami w stolicy Szwecji nie są jednak ani Janowski, ani „MJJ”. Numerem 1. bezapelacyjnie jest Tai Woffinden, który ma już pokaźną przewagę nad pozostałymi zawodnikami. 25 punktów to wciąż za mało, żeby wieszać mu na szyi złoty medal, ale mało kto wierzy, aby „Tajski” miał na samym końcu cyklu zawieść. Żużel jest jednak sportem i jeszcze wiele może się wydarzyć. Tak czy inaczej, drugi Greg Hancock traci do niego aż 25 punktów. „Herbie” na drugą lokatę wskoczył dzięki ostatniemu Grand Prix w Krsko. Amerykanin od lat jest w gazie i wyraźnie przyspieszył mając przed sobą ostatnie rundy tegorocznego cyklu. Dodatkowo w zeszłym roku na szwedzkim stadionie narodowym był drugi.
Wspomniany wcześniej Nicki Pedersen w ostatnim czasie notuje raczej spadek formy. Choć regularnie kwalifikuje się do półfinałów, to w decydującym momencie brakuje mu stanowczości i nie wchodzi do finału. Przeciętny występ w Krsko spowodował, że z mocnego drugiego miejsca spadł na trzecie. Nie oznacza to jednak, że Duńczyka należy lekceważyć, bowiem w jego przypadku nigdy nie wiadomo, czy tym razem nie pojedzie na komplet punktów. Historycznym pierwszym zwycięzcą na Friends Arenie był inny reprezentant kraju Hamleta – Niels Kristian Iversen. „PUK”, mimo sporej straty, nie odpuszcza walki i wraz z Matejem Zagarem jadą po medal tegorocznych rozgrywek.
Raczej bez większych szans na podium są dwaj Australijczycy – Chris Holder i Jason Doyle. Do trzeciego miejsca tracą około 20 punktów, więc najprawdopodobniej ten sezon zakończy się w ich przypadku miejscem w pierwszej ósemce. Nie jest jednak powiedziane, że mogą być już pewni awansu do przyszłorocznych rozgrywek, bowiem za nimi sytuacja punktowa jest bardzo napięta. Tak samo jak nie jest powiedziane, że w Sztokholmie nie będą groźnymi przeciwnikami. O ósemkę z całych sił walczy natomiast Peter Kildemand, który z determinacją zbiera „oczka”. Popularnemu „Pająkowi” wciąż brakuje sporo punktów, jednak patrząc na jego zaparcie można się spodziewać po nim dobrego wyniku w sobotę.
Statystami w cyklu są pozostali czterej uczestnicy. O ile jeszcze Andreas Jonsson jest w stanie nawiązać walkę z rywalami, o tyle jego rodak Thomas H. Jonasson swoich punktów szuka najczęściej po słabszych zawodnikach jeżdżących z dziką kartą. W Sztokholmie jednak (tak jak dwa miesiące temu w Malilli) z „szesnastką” wystartuje Antonio Lindbaeck, więc „THJ” może mieć problemy z ugraniem czegokolwiek. Chyba że poniesie go doping własnych kibiców, który w lipcu dał mu 7 punktów. Niezwykłego występu nie należy się także spodziewać po Chrisie Harrisie, natomiast dla Troy’a Batchelora aktualny sezon mija raczej pod znakiem duego pecha.
Rezerwowymi w Sztokholmie będą Fredrik Lindgren i Kim Nilsson. Zawody poprowadzi zaś sędzia Jim Lawrence. Prognozy pogody na ten dzień zapowiadają ciepło i brak opadów. Turniej powinien zatem odbyć się bez większych problemów. Początek zaplanowano tradycyjnie na godz. 19:00.
Lista startowa Tegera® Grand Prix Sztokholmu:
1. Chris Harris #37 - Wielka Brytania
2. Michael Jepsen Jensen #52 - Dania
3. Greg Hancock #45 - USA
4. Jason Doyle #69 - Australia
5. Andreas Jonsson #100 - Szwecja
6. Thomas H. Jonasson #30 - Szwecja
7. Antonio Lindbaeck #16 - Szwecja
8. Peter Kildemand #19 - Dania
9. Tai Woffinden #108 - Wielka Brytania
10. Niels Kristian Iversen #88 - Dania
11. Maciej Janowski #71 - Polska
12. Krzysztof Kasprzak #507 - Polska
13. Chris Holder #23 - Australia
14. Matej Zagar #55 - Słowenia
15. Troy Batchelor #75 - Australia
16. Nicki Pedersen #3 - Dania
Rezerwowi:
17. Fredrik Lindgren #17 - Szwecja
18. Kim Nilsson #18 - Szwecja
źródło: informacja własna, speedwaygp.com

