
Niektórzy jeszcze wspominają i przeżywają wczorajsze wydarzenia z meczu 14 kolejki PGE Ekstraligi pomiędzy forBET Włókniarzem, a MrGarden GKM'em Grudziądz, a już trzeba skupić i się na kolejnym pojedynku. Zaczyna się najważniejsza część sezonu, walka o medale, a w pierwszym półfinale Lwy zmierzą się z Cash Broker Stalą Gorzów.

Piątkowa potyczka obnażyła wszystkie słabości częstochowskiego klubu i choć czasu jest niewiele to gospodarze niedzielnego meczu muszą zrobić wszystko by wyciągnąć wnioski i poprawić wszystko to co nie zagrało w starciu z grudziądzanami. Przede wszystkim gołym okiem widać, że jedynym pewniakiem z wielkiej czwórki został tylko Leon Madsen, który wyszarpał play off z gardeł rywali. Skutki groźnego upadku z Tarnowa odczuwa wciąż Fredrik Lindgren, który za każdym razem gdy wyjeżdża na tor musi toczyć heroiczną walkę nie tylko z rywalami na torze, ale i z własnym bólem. Widać, że przez to Szwed nie jest już tak skuteczny, a biało-zieloni potrzebują go takiego jakim był na początku sezonu. Pogubił się nieco Adrian Miedziński, który na szczęście znalazł odpowiednie przełożenia w końcówce piątkowego spotkania i odpalił w najważniejszym momencie. Dla niego to spotkanie miało też swego rodzaju obciążenie psychiczne. Teraz gdy drużyna osiągnęła założony przed sezonem cel może jechać z czystą głową. Oby tak było i już jutro cieszył częstochowskich fanów skuteczną jazdą przy Olsztyńskiej. Z tejże czwórki po Madsenie najlepiej wypada jeszcze Matej Zagar, który to obok Duńczyka był najskuteczniejszym zawodnikiem Marka Cieślaka w piątkowym pojedynku. Dodatkowo wziął udział w dzisiejszym meczu Polski z Resztą Świata na nowym stadionie w Chorzowie i był liderem rywali polskiej husarii, co może napawać optymizmem. Potwierdza się stwierdzenie, że Słoweniec dochodzi do formy w drugiej części sezonu, bo przecież jego występy w ostatnim czasie są zdecydowanie lepsze od tych z początku tegorocznych zmagań. Zmartwieniem wciąż pozostaje natomiast Tobiasz Musielak, ostatnio dostał od Marka Cieślaka dwie szansy, jednak żadnej nie wykorzystał. W pierwszym wyścigu wyszedł kapitalnie ze startu i prowadził wespół z Leonem Madsenem 5:1, lecz szybko dawał się mijać rywalom. Raz zastąpił go Andreas Lyager, lecz też nie pokazał niczego więcej. Zdecydowanie najlepiej wypadł Michał Gruchalski. Junior częstochowskiego klubu w cuglach wygrał wyścig młodzieżowy, a także walczył na równi z grudziądzkimi seniorami. Dlaczego nie miałby tego powtórzyć przeciwko gorzowianom? Nawet Bartosz Świącik zaskoczył in plus przyjeżdżając za plecami "Miśka" w biegu juniorskim. Na podobne rozwiązanie kibice pod Jasną Górą liczą również w jutrzejszym spotkaniu. Podsumowując widać, że częstochowianie stracili nieco na jakości, lecz wszystko jest w ich rękach i głowach by wrócić na dobre tory. By liczyć się w walce z Cash Broker Stalą Gorzów muszą wypracować sobie solidną przewagę przed rewanżem na jakże gorącym terenie na stadionie im. Edwarda Jancarza.
Zadanie nie należy do tych z kategorii niemożliwych , bo gorzowianie też ostatnio nie zabłysnęli. Wprawdzie gdy na tor wyjeżdża Bartosz Zmarzlik, to nie ma co liczyć na jakiś słabszy dzień. On zawsze jest gwarantem punktów dla swojego zespołu, podobnie jak Leon Madsen dla forBET Włókniarza. W ostatniej potyczce na toruńskiej Motoarenie tylko on i Krzysztof Kasprzak byli w stanie podnieść rękawice rzucone przez żużlowców Get Well. Jednak jeżeli historia powtórzy się pod Jasną Górą to sympatycy gorzowskiej drużyny mogą wracać do domu z nietęgimi minami. To jednak scenariusz, który nie wchodzi w grę jeśli chodzi o stronę gorzowską. Żużlowcy Stanisława Chomskiego lubią jeździć na torze przy ulicy Olsztyńskiej i tylko umiejętności poszczególnych zawodników zdecydują kto okaże się zwycięski w tym spotkaniu. Szczególnie Martin Vaculik zazwyczaj fascynował swoją jazdą kibiców w Częstochowie, choć ostatni pojedynek tych drużyn nie wyszedł mu tak jakby sobie tego życzył. Mecz meczowi jednak nie równy i pewnym jest, że Słowaka, który ostatnio zwyciężył w gorzowskiej rundzie Grand Prix stać na dobry wynik pod Jasną Górą. Skład uzupełnią Szymon Woźniak i Linus Sundstroem. Ten pierwszy zawiódł ostatnio kompletnie w Toruniu, ale trzeba pamiętać, że jest po kontuzji, która na pewno wpłynęła na jego dyspozycje. Szwed natomiast wskakuje do składu w miejsce Grzegorza Walaska, który też nie błysnął niczym wielkim w ostatniej kolejce. Szwed natomiast jest specjalistą od play off. Wszyscy pamiętają jak zastąpił on kiedyś kontuzjowanego Nielsa Kristiana Iversena w finałowej fazie sezonu i był mocnym punktem gorzowskiej drużyny, która później wywalczyła złote medale. Juniorskie zestawienie w pierwszym półfinale utworzą Rafał Karczmarz i Alan Szczotka. Szczególnie tego pierwszego stać na dobry wynik, bo już nie raz udowadniał, że jest czołowym polskim młodzieżowcem.
Oba zespoły mają swoje argumenty za i przeciw. Teraz jednak cały sezon może iśc w zapomnienie bo walka rozpoczyna się od zera. Trzydzieści wyścigów, które wyłonią finalistę tegorocznych Drużynowych Mistrzostw Polski przed nami. Czy Zmarzlik poprowadzi Stal i zdobędzie jako pierwszy w tym roku częstochowską twierdze? Czy Madsen pogoni rywali ze swojej lwiej jamy? Tego nie można przegapić!
źródło: informacja własna

