M. Gruchalski "Przyjdźcie do nas i zobaczcie co to jest prawdziwe ściganie"

2017 gruchalski m2czestochowa noweMichał Gruchalski debiutuje w tym sezonie w dorosłym żużlu w barwach swojej macierzystej drużyny – Włókniarza Vitroszlifu CrossFit Częstochowa. Popularny „Misiek” ma za sobą udany występ w meczu przeciwko drużynie z Rybnika, w którym zdobył swoje pierwsze punkty w PGE Ekstralidze.

Dla juniora z Częstochowy wtorkowy mecz był pierwszym w biało-zielonych barwach przed własną publicznością. To zawsze dla młodego żużlowca niezwykłe przeżycie. Czy pojawił się lekki stresik? Jak to jest czuć na swoich plecach oddech i doping tysięcy fanów? Zapytaliśmy po wtorkowym spotkaniu samego zainteresowanego. - Doping kibiców dociera do parku maszyn, ale warkot motocykli też trochę zagłusza. Bardziej stresowałem się przed meczem w Grudziądzu. Wiadomo, po raz pierwszy jechałem przy tak dużej publiczności, no i chyba tam się już wystresowałem za cały sezon. Dzisiaj jechałem bardzo zmotywowany, miałem ogromną chęć do jazdy i swój pierwszy punkt zdobyłem.

I to nie jeden. „Misiek” prócz pierwszego punktu zdobytego w wyścigu juniorskim świetnie zaprezentował się również w biegu szóstym. W nim młodzieżowiec wyskoczył z czwartego pola i był bliski założenia się na obu rywali. Szybszy niestety okazał się Max Fricke, lecz wyższość Michała Gruchalskiego musiał uznać Tobiasz Musielak. Wyższość Lwów w całym meczu musiały uznać również Rekiny. O krótkie podsumowanie tego spotkania poprosiliśmy pogromcę popularnego „Tofeeka”. - Początek zawodów, wszyscy myślę, że wystrzeliliśmy. Ja osobiście muszę pracować nad startami, bo to jest coś co nie pozwala mi walczyć od początku biegu. Pierwsza połowa meczu przebiegała świetnie, bo zaczęliśmy prowadzić dużą różnicą punktów. Później zaczęliśmy się nieco gubić, a goście spasowywać z naszym torem, przez co w ostatnich biegach zaczęło się robić trochę nerwowo w naszym teamie.

Wiele w mediach mówi się na temat przygotowania toru do zawodów żużlowych. Po porażce częstochowian w Grudziądzu pojawiły się głosy o antyżużlowym przygotowaniu nawierzchni przez sztab GKM’u. Trzeba jednak przyznać, iż tamtejszy klub doskonale potrafi wykorzystać atut własnego toru. W końcu pasować  ma on im, a nie przyjezdnym. Zupełnie inna nawierzchnia jest w Częstochowie, gdy dodać do tego lekki opad jaki wystąpił przed wtorkowym spotkaniem można śmiało stwierdzić, że było nieco przyczepnie. Czy Lwy posiadają atut własnego owalu i jakie tory preferuje bohater tego wywiadu? - Tory gdzie jest bardziej pod koło, wtedy jest więcej walki. Na torach takich jak Grudziądz to liczy się tylko start i pierwszy łuk. Chyba, że później komuś zdefektuje motocykl to będzie jakaś mijanka. Dla mnie to nie był żużel. Ja już wspominałem w jednym z wywiadów, przyjdźcie do nas i zobaczcie co to jest prawdziwe ściganie. Od pierwszego biegu już są mijanki i myślę, że kibice się nie zawiedli. Kolejny rok, w którym nasz toromistrz udowadnia, że potrafi zrobić tor do walki. My trenujemy na takim torze na jakim będziemy jechać mecz, więc jak na razie wszystko się bardzo dobrze sprawdza.

Na koniec naszej rozmowy zapytaliśmy Michała o jego plany i priorytety na ten sezon. Podobać może się fakt pracy u podstaw u młodego zawodnika, a także ambitne cele, które stawia przed sobą i drużyną. - Trenować jak najwięcej i pilnować startów, bo naprawdę to wygląda masakrycznie. Drużynowo celujemy w play off i myślę, że nam się uda.

 

9

 

źródło: informacja własna

Rafał Moltzan

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!