
Włókniarz Vitroszlif CrossFit Częstochowa w pięknym stylu pokonał drużynę Get Well Toruń w zaległym spotkaniu PGE Ekstraligi 52-38. Niekwestionowanym liderem gospodarzy był tego wieczoru, przeżywający drugą młodość, kapitan – Rune Holta.
Spotkanie to pierwotnie miało odbyć się 21 maja, lecz ze względu na przełożenie rundy kwalifikacyjnej Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów w Terenzano nie doszło do skutku. Wczoraj nic już nie stanęło na drodze do tego aby oba zespoły stanęły do wspólnej rywalizacji. Jednak przed meczem kibice zadawali sobie wiele pytań. Czy skazywany na pożarcie beniaminek PGE Ekstraligi poradzi sobie z drugim zespołem minionego sezonu? Czy wykorzysta kryzys toruńskiej drużyny i dobije upadłe prawie już Anioły? Czy jednak żużlowcy z Grodu Kopernika po zwycięstwie z Rybnikiem odwrócili pechową kartę i odniosą zwycięstwo na torze beniaminka?
Biało-zieloni mieli ze sobą atut własnego toru oraz tłumnie przybyłych kibiców, dla których pojedynki z „Apatorem” to więcej niż zwykły mecz. Głośny doping poniósł gospodarzy do bardzo skutecznej jazdy i to już od pierwszych wyścigów. Sebastian Ułamek, na którego wylano wiadro krytyki po meczu we Wrocławiu, wystrzelił spod taśmy niczym z procy i nie pozwolił przyjezdnym załapać się choćby na szpryce spod kół. Ku uciesze miejscowych fanów najbliżej szprycy wychowanka Włókniarza znalazł się Leon Madsen, który dzielnie broniąc się przed atakami Michaela Jepsena Jensena dowiózł dla gospodarzy pierwsze w tym meczu podwójne zwycięstwo. Wyścig młodzieżowy to pewny triumf Oskara Polisa. Za jego plecami bój o dwa punkty toczyli Michał Gruchalski oraz Daniel Kaczmarek. Zwycięsko wyszedł z niego młodzieżowiec Get Well Toruń, lecz biegowo wygrali gospodarze. W trzecim wyścigu dnia doszło do bardzo groźnej sytuacji. Na wejściu w drugi łuk pociągnęło Adriana Miedzińskiego i wychowanek „Apatora” katapultował się w stronę bandy. Całe szczęście refleksem popisał się Rune Holta, który wyminął upadającego „Miedziaka”. Torunianin szybko pozbierał się z toru i nawet z wygiętym do góry deflektorem kontynuował jazdę. W tym czasie pewne trzy punkty wywalczył Rune Holta, który poradził sobie z Grzegorzem Walaskiem. Gospodarze powiększali przewagę i nie mieli zamiaru zwalniać tempa. Wyścig czwarty padł pewnym łupem Mateja Zagara, przed Gregiem Hancockiem, a jeden punkt na dystansie Danielowi Kaczmarkowi wyrwał Michał Gruchalski. Po czterech wyścigach Get Well po raz pierwszy znalazł się na deskach, a Włókniarz Vitroszlif CrossFit osiągnął dziesięciopunktową przewagę.
Kolejne dwa wyścigi na remis, w których pewnie triumfowali Miedziński i Holta. Bieg siódmy to kolejny popis refleksu Sebastiana Ułamka, który imponował w pierwszej części zawodów. Tym razem „Seba” pokazał plecy panującemu obecnie mistrzowi świata z Kalifornii – Gregowi Hancockowi. Trzeci był Leon Madsen i „Lwy” powiększyły przewagę do dwunastu oczek. Dwa punkty udało się przyjezdnym odrobić w biegu dziewiątym, w którym to Miedziński wygrał z Madsenem, a Walasek z Ułamkiem. Taśmy do wyścigu dziesiątego dotknął młodzieżowiec toruńskiej drużyny – Norbert Krakowiak. Kibice gospodarzy liczyli na to, że ich żużlowcom uda się wykorzystać tę sytuacje, lecz na wysokości zadania stanął Greg Hancock, który wykorzystał czwarte pole startowe i po zewnętrznej objechał całą stawkę.

Nadzieja odrodziła się w sercach kibiców, którzy zdecydowali się wybrać na wyjazd z Torunia do Częstochowy po wyścigu jedenastym. W nim rezerwa taktyczna. Michaela Jepsena Jensena zastąpił Greg Hancock. Amerykanin w parze z Adrianem Miedzińskim nie pozostawili złudzeń gospodarzom i zmniejszyli straty do sześciu punktów. Bardzo ważny dla losów tego spotkania był wyścig dwunastym, gdyż wszyscy spodziewali się tego, że do wyścigu trzynastego oraz piętnastego Jacek Gajewski desygnuje ponownie najlepszą parę swojego zespołu. Po prostu dwunasta gonitwa musiała paść łupem miejscowych. I tak się właśnie stało. Niemal nieuchwytny był tego wieczoru Rune Holta i ten pomknął do mety po pewne trzy punkty. Za jego plecami Chris Holder, a bardzo ważny punkt zdobył Oskar Polis, który nie tylko poradził sobie z Danielem Kaczmarkiem, a nawet dobierał się do skóry Australijczyka. Tak jak można było się tego spodziewać do wyścigu trzynastego torunianie desygnowali parę Miedziński – Hancock. Tym razem jednak fatalnie ze startu wyszedł Hancock, co szybko wykorzystał Leon Madsen i udał się w pogoń za Adrianem Miedzińskim. Ku radości miejscowych kibiców Duńczyk na dystansie wyprzedził reprezentanta polski, a Andreas Jonsson spokojnie dowiózł za plecami Hancocka. 44-34 przed biegami nominowanymi i niemożliwe stało się możliwe. Tylko kataklizm mógł odebrać Lwom ich zdobycz.
W wyścigu czternastym kapitalnie spod taśmy ruszyła para Madsen-Ułamek i na wejściu w pierwszy łuk znajdowała się podwójnym prowadzeniu. Na przeciwległej prostej jednak bardzo wiele miejsca pozostawił Sebastian Ułamek i wykorzystał to rozpędzający się po orbicie Chris Holder. Napędzony „Aussie” wykorzystał zostawioną mu furtkę i pomknął do mety po trzy punkty i remis w wyścigu czternastym. Do pojedynku gigantów miało dojść w wyścigu piętnastym. Pierwsza odsłona zakończyła się jednak bardzo szybko, gdyż na pierwszym łuku ponownie motocykla nie opanował Adrian Miedziński i z impetem uderzył w dmuchaną bandę. Wychowanek „Apatora” wyszedł z całego zdarzenia bez szwanku, lecz pozostawił na placu boju osamotnionego Hancocka. W powtórce czwarte pole doskonale wykorzystał Rune Holta. Kapitan biało-zielonych pierwszy łuk rozegrał na około i mimo, że Hancock nie był tak miły dla rywala jak Ułamek w wyścigu czternastym, to „Rysiek” przemknął na milimetry między Amerykaninem i bandą. W pogoń za Hancockiem rzucił się również Matej Zagar, który niesiony dopingiem kibiców napędzał się przez dwa okrążenia i w pięknym stylu minął Hancocka przy bandzie na prostej startowej i pomknął za Holtą po podwójne zwycięstwo.
Pojedynki częstochowsko-toruńskie zawsze przysparzają niesamowitych emocji i mimo, że wynik końcowy nie oddaje do końca wydarzeń na torze. To niech żałują Ci, którzy nie zjawili się tego wieczoru na SGP Arenie Częstochowa. Skazywani na pożarcie żużlowcy Włókniarza Vitroszlifu CrossFit Częstochowa po raz kolejny udowodnili, że nie zamierzają być czerwoną latarnią PGE Ekstraligi i zwycięstwo z Rybnikiem oraz pozytywna jazda we Wrocławiu nie była dziełem przypadku. Na przeciwległym biegunie znajdują się żużlowcy Get Well Toruń. W ich przypadku niestety wydaje się, że mecz z Rybnikiem był wypadkiem przy pracy, a „Anioły” znajdują się w ciężkim kryzysie. Na torze beniaminka mieli wygrać, a doznali druzgocącej porażki.

Get Well Toruń 38
1. Chris Holder (0,2,2,2,3) 9
2. Michael Jepsen Jensen (1,1*,1*,-) 3+2
3. Adrian Miedziński (0,3,3,3,2,w) 11
4. Grzegorz Walasek (2,0,1,-,0) 3
5. Greg Hancock (2,2,3,2*,0,1) 10+1
6. Daniel Kaczmarek (2,0,0,0) 2
7. Norbert Krakowiak (d,-,t) 0
Włókniarz Vitroszlif CrossFit Częstochowa 52
9. Leon Madsen (2*,1,2,3,2) 10+1
10. Sebastian Ułamek (3,3,0,0,1*) 7+1
11. Rune Holta (3,3,2,3,3) 14
12. Andreas Jonsson (1,0,1,1) 3
13. Matej Zagar (3,2,3,1,2*) 11+1
14. Oskar Polis (3,1*,1) 5+1
15. Michał Gruchalski (1,1,d) 2
Bieg po biegu:
1. Ułamek, Madsen, Jepsen Jensen, Holder 5-1
2. Polis, Kaczmarek, Gruchalski, Krakowiak (d) 4-2 (9-3)
3. Holta, Walasek, Jonsson, Miedziński 4-2 (13-5)
4. Zagar, Hancock, Gruchalski, Kaczmarek 4-2 (17-7)
5. Holta, Holder, Jepsen Jensen, Jonsson 3-3 (20-10)
6. Miedziński, Zagar, Polis, Walasek 3-3 (23-13)
7. Ułamek, Hancock, Madsen, Kaczmarek 4-2 (27-15)
8. Zagar, Holder, Jepsen Jensen, Gruchalski (d4) 3-3 (30-18)
9. Miedziński, Madsen, Walasek, Ułamek 2-4 (32-22)
10. Hancock, Holta, Jonsson, Krakowiak (t) 3-3 (35-25)
11. Miedziński, Hancock, Zagar, Ułamek 1-5 (36-30)
12. Holta, Holder, Polis, Kaczmarek 4-2 (40-32)
13. Madsen, Miedziński, Jonsson, Hancock 4-2 (44-34)
14. Holder, Madsen, Ułamek, Walasek 3-3 (47-37)
15. Holta, Zagar, Hancock, Miedziński (u/w) 5-1 (52-38)
Źródło: informacja własna

