
Nie tak miało być. Myślą sobie wszyscy sympatycy czarnego sportu pod Jasną Górą. Po zwycięstwie nad mistrzem polski z Gorzowa, miało być spokojne zwycięstwo nad ostatnią drużyną w tabeli. Tymczasem kibice obejrzeli niemały dreszczowiec, a spotkanie zakończyło się remisem.
Taki rezultat cieszy na pewno bardziej sympatyków MRGARDEN GKM’u Grudziądz, którzy inkasując 2 punkty w Częstochowie zrównują się punktami w tabeli z drużyną Get Well Toruń. Odmienne humory jednak w obozie Lwów, którzy liczyli przynajmniej na zwycięstwo za dwa oczka. Co było przyczyną takie obrotu spraw? W opinii mojej, jak i wielu osób, z którymi rozmawiałem… tor. Nie chciał tego przyznać trener Lech Kędziora, biorąc wszystko na siebie, ale po kapitalnym ściganiu w czwartek z Cash Broker Stalą Gorzów nie pozostało nic. Tor był twardy, a przez dwie trzecie zawodów kibice oglądali jazdę gęsiego przy krawężniku. Czy na pewno byliśmy w Częstochowie? Pytanie brzmi jak wiele udziału w takim przygotowaniu nawierzchni miał komisarz? Bo nie chce mi się wierzyć, że częstochowianie strzeliliby sobie w kolano robiąc beton na Grudziądz… Z Gorzowem było przyczepnie, wprawdzie była potrzebna dodatkowa kosmetyka pierwszego łuku w połowie zawodów, ale czy tor był niebezpieczny? W Szwecji, czy w Anglii ścigają się często gęsto na błocie i kopie i wszystkim pasuje. W Polsce sztuczne przepisy zabijające piękno tego sportu. Taki obrót spraw to jak woda na młyn dla przyjezdnych, którzy uśmiechali się pod nosem gdy pytano ich o tor. Wystarczy sobie tylko przypomnieć co było gdy przed meczem z Toruniem w Grudziądzu spadł deszcz, a tor nie był już gładki i twardy jak blat. Podopieczni Roberta Kempińskiego wyglądali jak dzieci we mgle, natomiast w Częstochowie jak w domu… Najsztuczniejsza liga żużlowa świata.
Wracając do samego meczu i odrobiny sportu, kibice byli świadkami jednego wielkiego remisu. Przez większość spotkania wynik oscylował wokół remisu i tak się skończyło. Może byłoby inaczej gdyby nie pech Michała Gruchalskiego w biegu juniorskim. Młode Lwy jechały przez cały wyścig na podwójnym prowadzeniu, lecz na ostatnim łuku defekt zanotował popularny „Misiek” . W takich chwilach widać, jak ważny może okazać się dla losów całego spotkania wyścig młodzieżowców. W kolejnych biegach niemalże nic się nie działo, jak wyszli ze startu tak jechali, a szybsi zawodnicy z Częstochowy i tak nie mogli wyprzedzić na dystansie bo się po prostu na tym torze nie dało… Starty natomiast w większości należały do gości. Bardzo dało się to we znaki w gonitwie ósmej. Został na starcie Rune Holta, a do przodu wystrzeliła para Lindbeack-Pieszczek. Wprawdzie nieźle wystartował Michał Gruchalski i przez pierwsze okrążenie był bliski wyszarpania choćby drugiej lokaty przyjezdnym, lecz wyraźnie słabszy sprzęt nie pozwolił juniorowi z Częstochowy na nic więcej jak walka na pierwszym okrążeniu. Podwójny triumf MRGARDEN GKM’u sprawił, że to grudziądzanie po ośmiu wyścigach znaleźli się na minimalnym prowadzeniu.
Odpowiedź gospodarzy przyszła dopiero w powtórce biegu jedenastego. W pierwszej odsłonie Krystian Pieszczek nie pozostawił miejsca przy bandzie Holcie i wkleił go wręcz w drewniane deski na przeciwległej prostej. Kapitan gospodarzy nie upadł na tor, lecz sędzia postanowił przerwać bieg i wykluczył z niego wychowanka gdańskiego klubu za stworzenie niebezpiecznej sytuacji na torze. Rune Holta po całym zdarzeniu dojechał jeszcze do szczytu drugiego wirażu, lecz gdy zauważył, że bieg jest przerwany, zjechał na murawę i padł na ziemie jak postrzelony. Kibice tłumnie zgromadzeni na SGP Arenie Częstochowa zamarli. Na szczęście „Rysiek” po kilku minutach wstał i do parku maszyn udał się o własnych siłach. W powtórce Norweg z polskim paszportem wygrał z ogromną przewagą, a na dystansie Karol Baran uporał się z Krzysztofem Buczkowskim. Bieg jedenasty – pierwsze mijanki… dziękujmy komisarzu, dziękujemy ekstraligo. Gospodarze wrócili na minimalne prowadzenie, a podwyższyli je w biegu trzynastym, kiedy to pewne zwycięstwo odniósł Leon Madsen, a o dwa punkty bili się Matej Zagar i Artiom Łaguta. Zwycięsko z tego pojedynku wyszedł Rosjanin i przewaga miejscowych przed biegami nominowanymi wynosiła cztery punkty.
Przewaga ta została jednak szybko zniweczona, bo wyścig czternasty podwójnie wygrali goście. Była to jednak druga odsłona pierwszego biegu nominowanego. W pierwszej na tor upadł Krzysztof Buczkowski, po tym jak nie miał miejsca na atak przy bandzie na Karolu Baranie. Arbiter zawodów postanowił powtórzyć wyścig w pełnej obsadzie, gdyż całe zdarzenie miało miejsce na pierwszym łuku. Jak już zostało wspomniane powtórka padła pewnym łupem grudziądzan i przed ostatnim wyścigiem mieliśmy remis. Powtórka z rozrywki, można by powiedzieć, lecz wśród kibiców unosił się pewien niepokój. Jak się okazało słuszny. Fatalnie rozegrany pierwszy łuk przez gospodarzy. Leon Madsen z drugiego pola chciał wynieść się pod samą bandę, by tam nabrać prędkości. Raz, że zabrakło tam dla niego miejsca i prawie upadł na tor, bo ani centymetra nie pozostawili tam goście, to po drugie zablokował on Holte, który wiadomym było, że będzie jechał „na około” startując z czwartego pola. Na podwójnym prowadzeniu znaleźli się goście i tylko Rune Holta wie, jak on to zrobił, że w piorunujący sposób przebił się z czwartego na pierwsze miejsce. Co z tego, skoro Leon Madsen stracił wiele dystansu odbijając się od bandy na pierwszym łuku. Duńczyk starał się gonić rywali, ale próby te okazały się nieskuteczne.
Miało być tak spokojnie, a skończyło się szczęśliwie remisem. Jednakże w Częstochowie pozostaje ogromny niedosyt. Włókniarz Vitroszlif CrossFit nie odskoczył rywalom w walce o utrzymanie, a wręcz pozwolił im się do siebie zbliżyć. Miał być spokojny sen, będzie drżenie do ostatnich metrów sezonu 2017, a wszystko zmienił jeden mały punkcik i … jeden wielki twardy tor.
Włókniarz Vitroszlif CrossFit Częstochowa: 45
9. Leon Madsen 8+1 (3,1,1*,3,0)
10. Karol Baran 7+1 (0,3,2,2*,0)
11. Sebastian Ułamek 1+1 (0,0,-,1*)
12. Matej Zagar 9 (3,2,2,1,1)
13. Rune Holta 12 (3,3,0,3,3)
14. Oskar Polis 6+1 (3,0,1*,2)
15. Michał Gruchalski 2 (0,1,1)
MRGARDEN GKM Grudziądz: 45
1. Antonio Lindbaeck 13 (2,3,3,3,2)
2. Krystian Pieszczek 6+3 (1*,1,2*,w,2*)
3. Krzysztof Buczkowski 11 (2,2,3,1,3)
4. Rafał Okoniewski 2+2 (1*,1*,0,0)
5. Artiom Łaguta 10+1 (2,2,3,2,1*)
6. Kamil Wieczorek 2 (2,0,0)
7. Mike Trzensiok 1+1 (1*,0,0)
Bieg po biegu:
Bieg 1: Madsen, Lindbaeck, Pieszczek, Baran 3:3
Bieg 2: Polis, Wieczorek, Trzensiok 3:3 (6:6)
Bieg 3: Zagar, Buczkowski, Okoniewski, Ułamek 3:3 (9:9)
Bieg 4: Holta, Łaguta, Gruchalski, Trzensiok 4:2 (13:11)
Bieg 5: Lindbaeck, Zagar, Pieszczek, Ułamek 2:4 (15:15)
Bieg 6: Holta, Buczkowski, Okoniewski, Polis 3:3 (18:18)
Bieg 7: Baran, Łaguta, Madsen, Wieczorek 4:2 (22:20)
Bieg 8: Lindbaeck, Pieszczek, Gruchalski, Holta 1:5 (23:25)
Bieg 9: Buczkowski, Baran, Madsen, Okoniewski 3:3 (26:28)
Bieg 10: Łaguta, Zagar, Polis, Trzensiok 3:3 (29:31)
Bieg 11: Holta, Baran, Buczkowski, Pieszczek (w) 5:1 (34:32)
Bieg 12: Lindbaeck, Polis, Ułamek, Wieczorek 3:3 (37:35)
Bieg 13: Madsen, Łaguta, Zagar, Okoniewski 4:2 (41:37)
Bieg 14: Buczkowski, Pieszczek, Zagar, Baran 1:5 (42:42)
Bieg 15: Holta, Lindbaeck, Łaguta, Madsen 3:3 (45:45)

źródło: informacja własna

