Lwy wyszarpały zwycięstwo i obroniły swoją twierdze! Relacja z meczu forBET Włókniarz Częstochowa - FOGO Unia Leszno

DSC 7153

Co to był za mecz! Co to były za emocje! Wśród dziennikarzy nsport+ było słychać głosy, iż był to najlepszy mecz w tym sezonie. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Lwy wyszarpały zwycięstwo w biegach nominowanych i pokonały FOGO Unię Leszno 47:43.

 

 

Takiego scenariuszu nie powstydziłby się nawet Steven Spielberg. Leszczyńskie Byki zadały mocny cios na samym początku spotkania i utrzymywały prowadzenie przez niemal całe spotkanie. Lwy jednak jak na prawdziwych łowców przystało wyczekały ofiarę i zadały dwa decydujące uderzenia, wyszarpując zwycięstwo z rąk leszczyńskich Byków. Twierdza Częstochowa wciąż niezdobyta, a wspomniana w zapowiedzi obrona Częstochowy podobnie jak i przed Szwedami zakończona powodzeniem. Potop FOGO Unii Leszno opanowany. Punkty zdobyte i częstochowianie ze spokojem mogą przygotowywać się do kolejnych potyczek. Przewaga nad piątym Get Well Toruń ponownie bezpieczna.

Zaczęło się jednak nieciekawie dla gospodarzy. Wyścig numer jeden rozgrywany był na trzy razy, co pokazuje jaka adrenalina towarzyszyła zawodnikom obu drużyn. W pierwszym podejściu na wejściu w pierwszy łuk zabrakło miejsca dla Tobiasza Musielaka, a Polak został wykluczony z powtórki. W niej napięcia nie wytrzymał Janusz Kołodziej i wjechał w taśmę. W jego miejsce zameldował się Bartosz Smektała i okazało się, że wyszło to lesznianom na dobre. Młodzieżowiec Drużynowych Mistrzów Polski z trzydziestometrową przewagą nad Leonem Madsenem wygrał inaugurujący wyścig dnia. Duńczyk po słabym starcie na dystansie uporał się z Jarosławem Hampelem. Popularny „Smyk” swój wyczyn powtórzył w biegu juniorskim. Za jego plecami przez trzy i pół okrążenia znajdował się Michał Gruchalski, lecz wychowanek częstochowskiego klubu popełnił błąd i na ostatnim wirażu nie przypilnował krawężnika, co od razu wykorzystał Dominik Kubera. Po dwóch wyścigach 3-9 dla FOGO Unii, przez co miny miejscowych kibiców nie mogły należeć do zadowolonych. Kolejne gonitwy to jednak koncertowa jazda liderów forBET Włókniarza. Adrian Miedziński bez problemu wygrał z Piotrem Pawlickim i Bradym Kurtzem w wyścigu trzecim. Wówczas defekt motocykla zanotował Matej Zagar, który tłumaczył na konferencji prasowej, iż były to problemy z przepływem prądu. Wyścig czwarty miał dwa podejścia. W pierwszym prowadzenia nie utrzymał Michał Gruchalski, który najpierw dał się minąć Emilowi Saifutdinowowi, a następnie przy ataku Dominika Kubery upadł na tor. Częstochowianin został wykluczony z powtórki, w której pokaz kosmicznej jazdy dał Fredrik Lindgren. Szwed po słabszym starcie znalazł się za parą gości, dwoił się i troił za plecami lesznian. Gdy znalazł odpowiednią prędkość fenomenalnym atakiem minął dwójkę rywali i pomknął do mety po trzy punkty. Na tablicy wyników 9-15, lecz w sercach miejscowych kibiców pojawiła się nadzieja na to, że można w tym dniu ugryźć lidera PGE Ekstraligi.

DSC 4907

 

Pokazali to w biegu piątym Zagar i Miedziński, którzy podwójnie pokonali eksportową parę gości Hampel – Kołodziej. Wprawdzie po doskonałym starcie nieco wolny na dystansie wydawał się Matej Zagar, lecz umiejętna jazdą Adrian Miedziński zabezpieczał częstochowską parę przed natarciami ze strony Janusza Kołodzieja. Częstochowianie wrócili do gry i w kolejnych dwóch wyścigach utrzymywali dystans do przyjezdnych. Zwycięstwa Lindgrena i Madsena dawały po siedmiu biegach rezultat 20-22. Swoją szansę otrzymał również Andreas Lyager. Dla młodego rezerwowego był to dopiero drugi występ w tegorocznych rozgrywkach. Niestety Duńczykowi w dwóch jego występach na torze nie udało się przywieźć do mety punktów.

Goście swoją przewagę do czterech oczek powiększyli dzięki zwycięstwu Jarosława Hampela w wyścigu ósmym. Wydawać się mogło, że popularny „Mały” znalazł odpowiednie przełożenia na ten tor i do końca będzie już mocnym ogniwem w zespole Piotra Barona. Na szczęście dla gospodarzy był to jednorazowy wyskok reprezentanta polski. Przewaga przyjezdnych utrzymywała się aż do końca fazy zasadniczej zawodów. Wyścigi od dziewiątego do trzynastego kończyły się remisami, a biegi wygrywali Madsen, Zagar, Pawlicki, Miedziński i Saifutdinow. Dużo emocji mieliśmy w gonitwie trzynastej, tam za plecami Rosjanina szalał Leon Madsen, niestety Duńczykowi nie udało się wyprzedzić rywala. 37-41 to rezultat przed wyścigami nominowanymi, który wróżył nam wszystkim wielkie emocje.

DSC 5308

To co jednak wydarzyło się na torze to prawdziwe arcydzieło w wykonaniu żużlowców Marka Cieślaka. Para Zagar – Miedziński podwójnie pokonała Kurtza i Hampela w wyścigu czternastym, dzięki czemu na tablicy wyników widniał remis po 42. Emocje sięgały zenitu, a z trybun słychać było tylko i wyłącznie gromkie „Włókniarz! Włókniarz!”. Cały stadion na stojącą czekał na ostatni akt tego spotkania. W nim najlepiej spod taśmy wystrzelił Leon Madsen, za którego plecami znajdowali się Pawlicki i Saifutdinow. Wówczas już na swojej orbicie płynął Fredrik Lindgren. Szwed rodem z kosmosu napędzał się przy samej bandzie częstochowskiego toru. Nabierał prędkości i ostro wszedł pod obu rywali wychodząc tym samym na drugie miejsce w wyścigu piętnastym. Trybuny oszalały! Fani wpadli w ekstazę radości, a szale pofrunęły do niebios. Leon Madsen on tam gdzieś z przodu mknął po trzy punkty. Lindgren jeszcze niepewny bronił się przed atakami Piotra Pawlickiego. Ostatni łuk, ostatnie metry i wpadają na metę Madsen, Lindgren, Pawlicki i Saifutdinow. Niemożliwe, stało się możliwe! Lwy w pięknym stylu wyszarpały zwycięstwo. Mistrz Polski, lider tabeli pokonany! Potop FOGO Unii zatrzymany! Dziś Kmicicem Leon Madsen – kapitan forBET Włókniarza Częstochowa. Mały rycerz na stalowym rumaku obronił ze swoją drużyną częstochowską twierdze! 47-43 i jakże cenne dwa punkty zostają pod Jasną Górą. Za takie właśnie mecze kochamy ten sport!

DSC 9541

Po porażce w Toruniu wielu zwątpiło w ten zespół. Przed ciężkimi spotkaniami z Gorzowem i Lesznem mało kto spodziewał się happy endu. Lwy pokazały jednak wielki charakter i obroniły się przed natarciami ligowych potentatów. Po wczorajszym meczu forBET Włókniarz Częstochowa z trzynastoma punktami na koncie umacnia się na czwartym miejscu w tabeli PGE Ekstraligi i otwiera sobie szerzej furtkę do play off. FOGO Unia Leszno mimo porażki z osiemnastoma punktami wciąż przewodzi w lidze i ma trzy oczka przewagi nad drużynami z Wrocławia i Gorzowa.

 

forBET Włókniarz Częstochowa - 47:

9. Leon Madsen 13 (2,3,3,2,3) 
10. Tobiasz Musielak 1+1 (w,1*) 
11. Adrian Miedziński 10+2 (3,2*,0,3,2*) 
12. Matej Żagar 10+1 (d,3,3,1,3) 
13. Fredrik Lindgren 12+1 (3,3,2,2,2*) 
14. Bartosz Świącik 0 (0,0,0) 
15. Michał Gruchalski 1 (1,w,0) 
16. Andreas Lyager 0 (0,0)

 

Fogo Unia Leszno - 43:

1. Jarosław Hampel 5+1 (1,0,3,1*,0) 
2. Janusz Kołodziej 2 (t,1,1) 
3. Piotr Pawlicki 9+1 (2,2,1*,3,1) 
4. Brady Kurtz 5+1 (1,1*,2,0,1) 
5. Emil Sajfutdinow 7+1 (1,1*,2,3,0) 
6. Bartosz Smektała 10 (3,3,2,0,2) 
7. Dominik Kubera 5+2 (2*,2,1*)

Bieg po biegu:

1. Smektała, Madsen, Hampel, Kołodziej (T), Musielak (w) 2:4
2. Smektała, Kubera, Gruchalski, Świącik 1:5 (3:9)
3. Miedziński, Pawlicki, Kurtz, Zagar (d) 3:3 (6:12)
4. Lindgren, Kubera, Sajfutdinow, Gruchalski 3:3 (9:15)
5. Zagar, Miedziński, Kołodziej, Hampel 5:1 (14:16)
6. Lindgren, Pawlicki, Kurtz, Świącik 3:3 (17:19)
7. Madsen, Smektała, Sajfutdinow, Lyager 3:3 (20:22)
8. Hampel, Lindgren, Kołodziej, Gruchalski 2:4 (22:26)
9. Madsen, Kurtz, Pawlicki, Lyager 3:3 (25:29) 
10. Zagar, Sajfutdinow, Kubera, Miedziński 3:3 (28:32)
11. Pawlicki, Lindgren, Musielak, Smektała 3:3 (31:35)
12. Miedziński, Smektała, Hampel, Świącik 3:3 (34:38)
13. Sajfutdinow, Madsen, Zagar, Kurtz 3:3 (37:41)
14. Zagar, Miedziński, Kurtz, Hampel 5:1 (42:42)
15. Madsen, Lindgren, Pawlicki, Sajfutdinow 5:1 (47:43)

 

Źródło: inf.własna

Rafał Moltzan

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!