Wicemistrzowie Polski z 2018 roku przystępowali do kolejnych zmagań osłabieni odejściem Martina Vaculika. Niewielu kibiców liczyło na włączenie się żółto-niebieskich do grona drużyn walczących o wejście do fazy play off. Stawiano raczej na spokojne utrzymanie się gorzowian w PGE Ekstralidze.
Tymczasem po słabej rundzie zasadniczej Stalowcy musieli walczyć o zachowanie statusu ekstraligowca z wicemistrzem Nice 1. Ligi Żużlowej w spotkaniach barażowych. Runda rewanżowa była jeszcze słabsza w wykonaniu truly.work Stali niż pierwsza część sezonu.
9 czerwca do Gorzowa, na mecz rewanżowy, zawitała drużyna Get Well Toruń. Początek spotkania był bardzo udany dla żółto-niebieskich, którzy po dwóch gonitwach wygrywali 10:2, po czterech odsłonach 17:7, a po sześciu 25:11. Na tym jednak skończyła się dobra passa gospodarzy. Skutki kontuzji prawego nadgarstka zaczął odczuwać Peter Kildemand i Duńczyk musiał wycofać się z dalszej rywalizacji. Po serii remisowych odsłon oraz dzięki umiejętnie stosowanym zmianom, goście wygrali dwa biegi i odrobili sześć „oczek”. Mecz ostatecznie zakończył się zwycięstwem Stali 49:41. Taki wynik oznaczał, że bonus pojechał do Torunia, a gospodarze dodatkowy punkt przegrali zaledwie jednym „oczkiem”.
Po niecałych dwóch tygodniach gorzowianie pojechali do Grudziądza bronić 12-punktowej zaliczki z pierwszego spotkania. Niestety, przyjezdni po raz drugi z rzędu przegrali punkt bonusowy zaledwie jednym „oczkiem”. Zawodnicy MrGarden GKM Grudziądz byli wyraźnie lepsi i wygrali 51:38. Gorzowianie mogli przegrać mniejszą różnicą punktów, gdyby nie „głupi” błąd Petera Kildemanda, który odjechał od taśmy po wykluczeniu Artioma Łaguty za defekt na starcie. Sytuacja ta miała miejsce przed rozpoczęciem ósmej odsłony dnia. Duńczyk wykazał się nieznajomością przepisów za co został ukarany, a Stal straciła szansę na podwójną wygraną z juniorem gospodarzy Marcinem Turowskim.
Dwa kolejne mecze wyjazdowe Stali, rozegrane w odstępie miesiąca, należałoby pominąć milczeniem. Dorobek - to dwie wysokie porażki i zero punktów. W niedzielę 30 czerwca żółto-niebiescy pojechali do Wrocławia bez Szymona Woźniaka i przegrali 58:32. Z kolei 28 lipca w Zielonej Górze gorzowianie ulegli gospodarzom 57:33 jadąc bez Andersa Thomsena. W obu meczach mistrzowską klasę pokazał tylko Bartosz Zmarzlik.
W pierwszą niedzielę sierpnia do Gorzowa przyjechał mistrz Polski i niepokonana drużyna trwającego wówczas sezonu Fogo Unia Leszno. Na stadionie im. Edwarda Jancarza doszło do największej sensacji minionego roku. Mająca ogromne problemy truly.work Stal pokonała najlepszą drużynę w kraju od 2017 roku 46:44, przegrywając już po dziewięciu wyścigach 23:31 i pomimo nie najlepszej postawy lidera zespołu Bartosza Zmarzlika.
Tydzień później żółto-niebiescy pojechali do Lublina bronić 8-punktowej zaliczki z pierwszego spotkania. Było to bardzo ważne spotkanie dla obu zespołów, ponieważ wielce prawdopodobnym był scenariusz, że zdobywca bonusa w tym dwumeczu uniknie spotkań barażowych o zachowanie statusu ekstraligowca. Speed Car Motor Lublin wygrał ostatecznie 50:40 i zainkasował trzy punkty meczowe, a gorzowianie po raz kolejny wrócili do domu na tarczy. Drużyna gości miała w tym spotkaniu trzech liderów w osobach Szymona Woźniaka, Krzysztofa Kasprzaka i Bartosza Zmarzlika, który jednak czterokrotnie mijał linię mety na drugiej pozycji. Zawiedli juniorzy i Duńczycy stanowiący drugą linię.
23 sierpnia Stalowcy mogli jeszcze wywalczyć szóstą lokatę w PGE Ekstralidze i uniknąć spotkań barażowych, ale musiałyby zostać spełnione dwa warunki. Pierwszym było zwycięstwo Stali za trzy punkty z forBET Włókniarzem Częstochowa, a drugim porażka Speed Car Motoru w Grudziądzu. Niestety dla żółto-niebieskich został spełniony tylko ten drugi warunek, bowiem na własnym torze gorzowianie zaledwie zremisowali z Włókniarzem 45:45, ratując jeden punkt w ostatnim wyścigu. Po raz kolejny w gorzowskiej ekipie zawiedli Duńczycy oraz juniorzy. Tym samym dodatkowe spotkania o uniknięcie spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej stały się faktem.
W pierwszą i drugą niedzielę października rywalem truly.work Stali był wicemistrz Nice 1. Ligi Żużlowej Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów Wlkp. Początkowo nie było wiadomo, czy te spotkania w ogóle dojdą do skutku. Ostrowianie chcieli jednak odjechać mecze barażowe i po zmianie terminów pojedynki się odbyły. Różnica pomiędzy ekstraligowcem, a wicemistrzem 1. Ligi Żużlowej była kolosalna. Żółto-niebiescy wygrali w Gorzowie 60:30, a w Ostrowie 57:33 i tym samym pozostali w gronie ośmiu najlepszych drużyn w kraju.
Podsumowując można stwierdzić, że dla Stali Gorzów był to jeden z najsłabszych sezonów w historii. Błędem okazało się także zakontraktowanie w miejsce Martina Vaculika Petera Kildemanda, który już od kilku sezonów miał problemy w PGE Ekstralidze.
Gorzowscy kibice mają nadzieję, że zbliżający się milowymi krokami sezon 2020 będzie bardziej udany i Stalowcy ponownie włączą się do walki o medale Drużynowych Mistrzostw Polski, zwłaszcza w obliczu powrotu do Stali Nielsa Kristiana Iversena.
źródło:informacja własna

