Nowy problem trenera Chomskiego

2008 chomski s

Wysokim zwycięstwem gospodarzy zakończył się wczorajszy (28.06.) mecz X rundy PGE Ekstraligi rozegrany na torze w Gorzowie. Podopieczni trenera Stanisława Chomskiego rozgromili beniaminka z Grudziądza 63:27.

  

Dla Stalowców jest to już trzecia z rzędu tak wysoka wygrana nad rywalem - Kibice oglądnęli widowisko z cyklu serial. Ostatnio trzy mecze pod rząd kończyły się podobnymi wynikami. Z meczu na mecz jest coraz lepiej. Patrząc na punkty drużyna coraz lepiej jedzie. Cieszę się z tego powodu. Będąc rano na torze zastanawiałem się, czy te zawody w ogóle odbędą się. Ulewa, która przeszła w godzinach nocnych narobiła bardzo dużo bałaganu na tym torze. Tu jest bardzo dużo warstwy gliniastej i ten tor nie chłonie wody. Na torze było dużo warstwy błotnistej. Toromistrz bardzo dużo pracy włożył, musieli ściągać tą nawierzchnię, dosypywać nowej. Kibice przyszli i zobaczyli, że tor jest normalny, ale tak nie było. To była też zagadka dla moich zawodników, co założyć, jak pojechać, które ścieżki wybrać, ale wydaje mi się, że powtarzalność przygotowywania toru w poprzednich meczach i treningach spowodowała, że do tej nawierzchni też potrafili się, po pierwszych biegach, dopasować. Czy rywal był słaby? Po nazwiskach widać, że nie. Artiom i Krzysiek Buczkowski potrafili toczyć ładną walkę - powiedział po meczu szkoleniowiec “żółto - niebieskich”.

 

Drużyna Stali Gorzów zaczęła wygrywać spotkania, ale trener Chomski ma teraz inny problem - zawodnicy nie zgadzają się z jego decyzjami - Cieszy to, że Piotrek Świderski potrafi zapunktować i Adrian Cyfer, ale moja decyzja była taka, ku niezadowoleniu niektórych zawodników, że w biegu XIV jadą juniorzy, bo ja muszę budować zwłaszcza młodych zawodników. Może nie tyle Bartka, bo on jedzie już jak stary rutyniarz, skutecznie, ale Adrian Cyfer robi postępy i widać, że w momencie kiedy jego kolega musi się mocno napocić, on ten bieg prowadzi i wygrywa. Tak to jest, ale to będzie powodowało u zawodników złość sportową. W pewnym okresie swojej kariery doszedłem do takiego wniosku, że nie ma sentymentów, to jest sport zawodowy. W momencie, gdy mnie będą wyrzucać z drużyny to wątpię, żeby ktoś postawił się na ostrzu noża i mówił, że trener musi zostać, bo gdzie indziej leży błąd. Każdy chce chronić swoją duszę, każdy widzi swoje pięć palców i jego, ale ja pamiętam, kto tyrał na wynik, żeby nie było blamażu. Taki Bartek tyrał, Cyferek czasami też potrafił ochronić tyłek. Pewnie, dla dobra drużyny mówi się puśćmy tych, którzy potrzebują jazdy. Puściłbym Kasprzaka, a nie puściłbym wtedy Świderskiego, czy Sundstroema. Niestety, do nich też musi dotrzeć taki sygnał, że nie trzeba gubić punktów na trasie. Czemu niektórzy zawodnicy chcą zadowolić się czternastym wyścigiem? Skoro są tacy dobrzy, to niech rywalizują o ten piętnasty wyścig. Jeżeli ktoś czuje się pokrzywdzony, pojedziemy do Torunia i może nie będzie ktoś musiał jechać, młodzi będą jechali, jeżeli ktoś uważa, że to mu się należało. Tu się nic nikomu nie należy - zakończył Stanisław Chomski.

 

 

Źródło: inf. własna

Dorota Waldmann

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!