
Patryk Dudek z Falubazu Zielona Góra zwyciężył w Memoriale im. Edwarda Jancarza. “Duzers” w wielkim finale pokonał m.in. faworyta miejscowych kibiców Bartosza Zmarzlika.
- Chciałbym skończyć zawody z maksymalną ilością punktów jednak wiadomo, że jest runda zasadnicza, trzeba wejść do półfinału, a w półfinale trzeba walczyć , żeby wejść do finału i w finale wygrać. Nawet Matej Zagar śmiał się, że nie miał największej ilości punktów, a jechał jednak w finale. Cieszę się, że udało mi się spasować kolejny sprzęt, jest w czym wybierać na pierwszy mecz ligowy. Jestem bardzo szczęśliwy tym bardziej, że turniej miał chwilową “zadyszkę”. Cieszę się, że jeździliśmy dzisiaj dla bardzo utytułowanego zawodnika tego miasta, więc na pewno to zwycięstwo w doborowej stawce powiększa moje morale przed tym, że w niedzielę startuje liga, że miałem dość groźny wypadek. Nie czuję się dobrze, ale nieraz trzeba walczyć ze swoimi słabościami, zacisnąć zęby i wygrać zawody - mówił po zawodach wychowanek zielonogórskiego klubu.
Czym dla zielonogórzanina jest zwycięstwo w Memoriale im. Edwarda Jancarza? - To jest normalny turniej, nie widzę jakiegoś drążenia tematu, że jestem z Falubazu i przyjechałem do Gorzowa wygrać. Było to dla mnie okazją do sprawdzenia sprzętu tak naprawdę. Wczoraj świetny turniej w Toruniu, też sprawdzaliśmy motocykle, dziś też sprawdzaliśmy motory, więc mam co wybierać przed niedzielnym meczem, jestem spokojny. Uważam, że nie potrzebuję treningów w tygodniu, po prostu będę starać się wyleczyć, w 100% dojść do sprawności i będziemy stresować się niedzielą - zakończył Patryk Dudek.
Źródło: inf. własna

