B. Zmarzlik: To jest to, co kocham robić - ścigać się z najlepszymi na co dzień

2015 zmarzlik b1

Stal Gorzów zremisowała w Poznaniu z Betardem Spartą Wrocław 45:45, a najskuteczniejszym zawodnikiem w szeregach “żółto - niebieskich” był po raz kolejny Bartosz Zmarzlik. Dzień wcześniej junior gorzowskiego klubu zadebiutował, jako pełnoprawny uczestnik w cyklu Grand Prix.

 

 

- Tylko remis, albo aż remis. Nie wiemy, jak inni przeciwnicy będą tutaj jechać. Z tego co wiem skazywano nas na porażkę. Musimy cieszyć się z tego co jest. Popełniliśmy sporo błędów, ja sam też zawiniłem. W tym czternastym biegu start nie wyszedł tak, jak powinien. Jedziemy dalej - powiedział po meczu Bartek Zmarzlik.

 

Młody zawodnik przebył długą drogę z Krsko do Poznania, ale jak sam mówi nie czuł zmęczenia - Nie było zmęczenia. Obudziłem się w Poznaniu, wyspałem się całkiem dobrze. W busie śpię, jak zabity, więc nie jest źle. Przyjechaliśmy, byłem nawet trochę szybciej na stadionie i mogliśmy sobie wszystko przygotować na spokojnie.

 

Grand Prix Słowenii w Krsko było dla młodego reprezentanta Polski debiutem w roli stałego uczestnika cyklu. Jakie są wrażenia Bartka po tym turnieju i czy w jakiś szczególny sposób podszedł do tych zawodów? - Nie, w ogóle nie patrzę w ten sposób. To jest taki sam turniej, jak każdy inny tylko ma ładniejszą oprawę, ładniejsze są banery, więcej ludzi, wszystko jest kolorowo, jest bardziej nagłośnione i tyle, a i tak jedziesz cztery okrążenia w lewo. Wiadomo, stawka jest wyśmienita - to nie podlega wątpliwości. To było zawsze moim marzeniem, żeby ścigać się z takimi zawodnikami na co dzień. Czy dzisiaj biegi miałem inne? Wczoraj ścigałem się z Tai’em i dzisiaj także. To jest to, co kocham robić - ścigać się z najlepszymi na co dzień - mówił młodzieżowiec Stali.

 

21 - latek w pierwszej tegorocznej odsłonie zmagań o tytuł najlepszego żużlowca na świecie zajął dziewiątą lokatę z dorobkiem ośmiu punktów - Zepsułem trochę ten turniej, sporo błędów robiłem. Ze sprzętem było wszystko super. Popełniałem błędy, których nie powinienem popełnić. To, co zrobiłem w tym jednym biegu to do dzisiaj nie wiem, jak to się stało (śmiech - dop. red.). Pojechałem tak spokojnie ten łuk, jak na treningu, bo wiedziałem już, że jestem o prostą z przodu i nagle nie wiadomo skąd motor w pion, zrobiłem wielkie oczy i myślałem już, że zaraz będę leżał, ale mówię “wyjechałem” i jeszcze zacząłem gonić, wyprzedziłem Piotrka, ale to zaważyło, bo tak bym spokojnie dojechał, byłbym w półfinale i plan minimum byłby. Nie ma co narzekać, będę przygotowywał się do następnej rundy - ocenił swój występ żużlowiec.

 

W wyścigu ostatniej serii startów, kiedy ważyły się jeszcze losy awansu do półfinału Polak zanotował bardzo słaby start, który był spowodowany, jak powiedział sam zawodnik, brakiem zmian w ustawieniach - Pojechałem na tych samych ustawieniach i to był błąd, bo miałem długą przerwę między biegami i te pola - jak “chodziło” pierwsze - drugie to miałem trzecie - czwarte, jak potem wszyscy mieli bliżej do usypanego, po dużej, gdzie nawet po przegranym starcie można było wjechać w tą ścieżkę po dużej i na wyjściu z łuku było się pierwszym to ja miałem pierwsze - drugie i tak naprawdę nie wiedziałem za bardzo, jak się odnaleźć, ale to mnie nie usprawiedliwia, powinienem sobie z tym radzić. W kilku biegach sobie poradziłem, a w kilku nie. Strasznie się przesuszyło, ja zmian nie chciałem i to jest kolejna lekcja.

 

Lekki niedosyt pozostał po sobotnich zawodach? Co ja będę teraz rozpamiętywał. Dzisiaj jest nowy dzień, pojechałem kolejny mecz, jutro wieczorem jadę do Szwecji, więc żyję przyszłością, a nie przeszłością - zakończył Bartek Zmarzlik.

 

 

 

Źródło: inf. własna

Dorota Waldmann

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!