
Przygotowania do sezonu 2015, sprawa nowych tłumików, wspomnienia z gali FIM w Hiszpanii . O tym i o wielu innych rzeczach opowiadał dziś Piotr Pawlicki wraz z teamem. Żużlowiec spotkał się z kibicami w Kociugach, wiosce położonej w gminie Krzemieniewo. Na spotkaniu miał pojawić się również starszy z braci. Jednak, jak przyznali organizatorzy, Przemek miał w ten dzień umówioną wizytę u lekarza.
Piotr Pawlicki z menagerem oraz mechanikiem przez godzinę odpowiadali na pytania kibiców oraz rozdawali kalendarze i wizytówki z autografami. Piter podzielił się z fanami wrażeniami z dopiero co zakończonego zgrupowania kadry narodowej w Wałczu. - Wróciłem właśnie z obozu kadry narodowej. Codziennie o 7.00 rano pubudka, kilka treningów dziennie z siedmiokrotnym mistrzem w muay thai. Było to dla nas coś nowego. Treningi z nim były dużo cięższe niż te, które mieliśmy do tej pory. Jestem bardzo zadowolony, że mogłem trenować z kimś tak dobrym.
Oprócz tego do sezonu przygotowuję się indywidualne. Pływam, biegam i jeżdżę konno. Razem z Unią Leszno mam też zajęcia na sali oraz siłowni. - dodał Piotrek.
W sezonie 2015 do łask powróciły tłumiki przelotowe. - Nie są to dla nas korzystne zmiany. Jeżdżąc już któryś rok na tamtych tłumikach, dopasowaliśmy już silniki do jazdy, do toru. Tego stylu jazdy, dźwięku czy zapachu , jak widać, w ostatnich latach było coraz mniej. Teraz mają wejść tłumiki przelotowe. Oczywiście nie będą takie same jak to było w latach 2010 czy 2011. W żużlu jest wiele kombinacji , to jest wyjątkowo ciężki sport. Zobaczymy jak to się potoczy. Może rzeczywiście żużel wróci na wysoki poziom. Mam taką nadzieję, bo trochę nam tej walki brakuje.
Piotrek Pawlicki przyznał również, że przygotowanie sprzętowe zostawia menagerowi, mechanikom oraz swojemu tacie. -To oni się tym zajmują. Moim zadaniem jest przygotowanie się do sezonu pod względem fizycznym. Wiadomo, że interesuje się rzeczami związanymi z warsztatem i tym, co dzieje się z moim sprzętem, ale teraz potrzebuję więcej odpoczynku. Stworzyliśmy dobry team. Mamy menagera Przemka Mocka oraz sprawdzonych mechaników. Najważniejsze jest to byśmy się świetnie w teamie dogadywali i ufali sobie. Mam nadzieję, że wciąż tak to będzie wyglądało. Te sukcesy na razie są. Jeszcze co prawda dużo pracy przede mną, ale jestem optymistą w tym względzie i cały czas krocze ku zamierzonym celom. Chcę robić nadal dużo punktów dla Unii oraz odnosić sukcesy w zawodach indywidualnych.
W minionym roku, zdobywając tytuł Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów, Piter znalazł się wśród najlepszych zawodników świata w sportach motorowych i otrzymał zaproszenie na galę Międzynarodowej Federacji Motocyklowej w Hiszpanii- Byłem na gali FIM i rozmawiałem z wieloma mistrzami świata. Tam zawodnicy mają o wiele łatwiej niż my, żużlowcy. Nie zmieniają im ciągle toru, nie przebudowują. U nas te tory są cały czas inne, nawierzchnie są wymieniane. Usłyszeli o tym jak to wygląda w żużlu oraz jakie mamy kombinacje i naprawdę byli zaskoczeni. Wspomniane kombinacje i ciągłe zmiany są dla nas dużym wyzwaniem.
Piotr Pawlicki nie ukrywał również, że nie spoczął na laurach i w tym roku kolejny raz wystartuje w zawodach IMŚJ - Zamierzam bronić tytułu i liczę, że ten tytuł obronię. Nie dopuszczałem nawet takiej możliwości, by odpuścić zmagania w tych mistrzostwach.Uważam, że jestem w stanie powtórzyć sukces z tamtego roku. Moim celem na ten moment jest przejechać sezon cało i zdrowo, a co ma się zdarzyć to i tak się zdarzy. Będę startował również w lidze szwedzkiej. Ponadto dołożyłem sobie eliminacje do GP. Jeśli będzie mi brakować jazdy to pomyślę o Anglii, ale na razie skupię się na polskiej ekstralidze, lidze szwedzkiej oraz GP.
W meczach polskiej ekstraligi Piotrek też nie zamierza odpuszczać.- Mam zamar jeździć pięć biegów w meczu. Nie ukrywam, że będzie to ciężkie zadanie, bo mamy dream team w tym sezonie. Wiadomo, że im więcej biegów się jeździ tym lepiej. Przez moje częste stary w sezonie 2014, podchodziłem pewniej do kolejnych zawodów. Było mi wygodniej i łatwiej. Teraz wiem, że mamy bardzo dobrych zawodników i muszę ciężko przepracować tę zimę i być w dobrej dyspozycji przez cały sezon by móc jeździć tyle ile w zeszłym roku.
Przed rozpoczęciem zmagań w polskiej Ekstralidze, na żużlowców Unii Leszno czekają dwa sparingi. - To czas by się rozjechać, przed rozpoczęciem ligi polskiej, szwedzkiej czy angielskiej.Przetestować motory, silniki. Czeka nas gruby sezon i wiadomo, że nie będzie lekko. Sparingi to moment by zobaczyć na jakim etapie, w jakiej kondycji jesteśmy w danym momencie.
Grafik młodszego z braci Pawlickich na przyszły sezon jest napięty, choć jeszcze pełen terminarz imprez żużlowych nie jest znany. - Nigdy nie narzekamy na brak startów. Tych zawodów jest mnóstwo. Myślę, że w tym roku objedziemy średnio 120 – 150 takich imprez. - przyznaje menager braci Pawlickich, Przemysław Mocek.
źródło: inf. własna

