Cichym bohaterem „Byków” w niedzielnym spotkaniu był Bartosz Smektała. „Smyk” nie oddał żadnego punktu młodzieżowcom z Grudziądza, a w jednym z biegów dotrzymywał kroku samemu Tomaszowi Gollobowi.
Smektała zapisał na swoim koncie 3 punkty i bonus, co w końcowym rozrachunku okazało się bezcenne. 16-latek przyznał po meczu, że dopiero w swoim ostatnim starcie poczuł się dobrze na grudziądzkim torze – Wiedzieliśmy dokąd przyjeżdżamy i wiedzieliśmy, że ten mecz będzie ciężki. Gospodarze są tutaj bardzo mocni i szczerze mówiąc czasami ciężko jest dobrze spasować się do tego toru. Nie ukrywam, że takiego powera poczułem dopiero w ostatnim biegu, gdzie czułem się fenomenalnie na motorze. Po przegranym starcie dobrze mi się jechało na trasie i było czuć ten motocykl. Dobrze to wyszło – opowiedział „Smyk”.
W pewnym momencie leszczynianie prowadzili już 25:11. Czy „Byki” nie poczuły się w tym momencie zbyt pewnie? - Nie sądzie. Gospodarzy zgubiło to, że tor był po opadach. Wydaję mi się, że suma summarum w połowie zawodów tor wrócił do normalności. Nie jeżdżę tutaj na co dzień, więc ciężko jest mi dokładnie powiedzieć, ale byłem w Grudziądzu ostatnio na eliminacjach do Mistrzostw Europy i tor był podobny. Myślę, że to było zgubne, bo później jak gospodarze się spasowali, mecz zaczynał być cięższy – stwierdził Smektała.
źródło: inf. własna

