
Martin Vaculik bardzo udanie rozpoczął piątkowe spotkanie pomiędzy Fogo Unią Leszno a Get Well Toruń. Druga część meczu nie była już tak udana. Słowak nie ukrywał, że pogubił się z ustawieniami co odbiło się na wynikach w drugiej części spotkania.
Martin Vaculik w swoich dwóch pierwszy startach jako pierwszy przekraczał linię mety. Za swoimi plecami przywiózł m.in. bardzo dobrze dysponowanego tego wieczoru Piotra Pawlickiego czy Grzegorza Zengotę. W drugiej części meczu rezultaty reprezentanta Get Well Toruń były znacznie słabsze - Sam nie wiem co się stało. Tor się później zmienił i tak naprawdę straciłem prędkość. Byłem strasznie wolny, tak jak już dawno nie byłem. Nie wiem jak to wytłumaczyć. Tor się absolutnie zmienił w drugiej części spotkania przez co miałem problemy z przełożeniami. Jechałem dzisiaj na 3 motocyklach i próbowałem wszystkiego co mogłem. Niestety nie wyszło i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Przepraszam za to kibiców.
Przyczyn swoich słabszych wyników Martin nie upatruje np. w przygotowaniu nawierzchni toru, bo jak przyznał, był on doskonały do walki - Tor był dzisiaj bardzo dobrze przygotowany i naprawdę fajny do walki. Wszystko było dobrze tylko zgubiłem gdzieś moją prędkość i ciężko było mi później cokolwiek zrobić by się napędzić.
Piątkowy mecz był bardzo emocjonujący. Zgromadzeni na Stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie byli świadkami znakomitego ścigania. Właśnie tego oczekują kibice - Ja zawsze mówię, że kibice płacą za bilety i przychodząc na stadion chcą widzieć jakieś emocje. Ja zawsze staram się dawać z siebie wszystko by tych emocji im dostarczyć. - podsumował Martin Vaculik.
źródło. inf. własna

