
Piątkowego wieczoru Adam Skórnicki nie krył zadowolenia z pierwszej wygranej Fogo Unii Leszno. Przyznał również, że dzięki temu zwycięstwu zniknął mu "nóż z gardła", a receptą na to był spokój w drużynie jak również unikanie niepotrzebnych sensacji. Menedżera Byków martwił fakt, że wielu kibiców przedwcześnie skreśliło jego, jak również jego podopiecznych.
Fogo Unia Leszno w sezon "wjechała" osłabiona brakiem Emila Sajfutdinowa. Do tego doszła kontuzja Dominika Kubery. Poobijali się Daniel Kaczmarek i Peter Kildemand. Jednym słowem: szpital. Wiele znaków zapytania stało przy nazwisku Duńczyka. Dopiero w czwartek przed meczem, po konsultacji z lekarzem leszczyńskiego klubu, Peter Kildemand oświadczył: "Jestem mocno poobijany i czuję ból, ale to nie powstrzyma mnie od jazdy na Smoczyku." Tak też się stało, jednak już w swoim drugim wyścigu Pająk zanotował upadek, nie będąc atakowanym. Adam Skórnicki broni Duńczyka podkreślając, że dołożył do wyniku cenne biegowe zwycięstwo - Peter Kildemand jest bardzo mocno poobijany i ma zbite żebra, tak więc oddychanie było utrudnione. Myślę, że na to w jakim stanie on się znajdował, to naprawdę pociągnął nieźle to spotkanie, a początek był dla nas bardzo ważny. Dowiózł do mety bardzo cenną trójkę. Miał również najlepszy czas dnia i pokonał Grega Hancocka. Pomimo, że punktowo nie wygląda to dobrze, to na pewno pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie.
W meczu przeciwko Get Well Toruń znakomicie zaprezentował się Piotr Pawlicki. Miał dobre starty, celnie obierał optymalne ścieżki na torze i był szybki. Piotrek jak z zeszłego sezonu. Takiego chcą go oglądać wszyscy kibice. Menedżer Byków zastanawia się jednak czy aby na pewno? - Nie było tego widać po trybunach. Świeciło pustkami więc myślę, że nie wszyscy chcieli go oglądać, ale może teraz zmienią zdanie - zastanawiał się Skóra. Być może zniesmaczeni dwoma porażkami kibice wrócą na stadion po tak ważnym i ciekawym meczu? - To wszystko od nich zależy. My możemy tylko powiedzieć, że nie przegrywaliśmy, bo tak nam się chciało, bo mieliśmy taki kaprys. Walczyliśmy i przegrywaliśmy po walce. Czasami jest nam przykro, że tak to jest odbierane. Kiedy drużyna przegrywa to pojawia się wiele pustych miejsc na trybunach. Myślę jednak, że odkupiliśmy swoje winy i na następnym naszym meczu będziemy mieli dużo głośniejszy doping.
Po spotkaniu wiele słów pochwały padało w kierunku Daniela Kaczmarka. Junior odniósł dwa biegowe zwycięstwa, przywożąc za swoimi plecami m.in. Martina Vaculika - Daniel nie miał łatwego początku sezonu, jednak w ciągu ostatnich dni było widać u niego dużą determinację. Więcej czasu spędził w gabinetach rehabilitacyjnych niż na motocyklu, ale widać było, że ten jego czas nie został zmarnowany. Odniósł piękne dwa zwycięstwa. Swój debiut na domowym torze ekstraligowym długo będzie pamiętał. - podsumował Adam Skórnicki.
źródło. inf. własna

