Jeszcze nie tak dawno kibice ze Świętochłowic śpiewali „Nie ma klubu są kibice”. Od dwóch lat powoli żużel w Świętochłowicach się odradza. Odrodziło się Młodzieżowe Stowarzyszenie Śląsk, które ma już swoich zawodników, prężną szkółkę i przejęło również utytułowaną sekcję speedrowerową. Drużyna wystartowała w rozgrywkach Speedway Friendship Cup. Brakuje tylko przebudowanego toru, wyremontowanego stadionu i zgłoszenia do ligi.
Przed sezonem działacze Śląska Świętochłowice doszli do porozumienia z klubami z Równego, Żarnowicy, Debreczyna i Pardubic tworząc rozgrywki Speedway Friendship Cup, które miały składać się z rozgrywek drużynowych i indywidualnych. Jedynym problemem był skład Śląska. Zespół miał na początku sezonu tylko dwóch zawodników Mateusza „Osę” Packa i Kamila Tomaszowskiego „Tomatę”. Obaj jednak znaleźli kluby na rozgrywki o Drużynowe Mistrzostwo Polski Juniorów i zostali wypożyczeni. Pacek trafił do opolskiego Kolejarza, Tomaszewski z kolei zasilił szeregi młodzieżowców krośnieńskich „Wilków”, co dawało im szansę na częste starty i sportowy rozwój. W trakcie sezonu licencję zdobył kolejny wychowanek Krzysztofa Basa Piotr Podyma. Ponadto w barwach Śląska odnowił po kilku latach przerwy „papiery na starty” wychowanek RKM-u Rybnik Bartosz Szymura. Kontrakty „warszawskie” w trakcie sezonu podpisali Duńczyk Rene Bach i Ukrainiec Marko Lewiszyn.
Sezon dla świętochłowiczan rozpoczął się zaległym Finałem Nice Cup 2016. Pierwszego kwietnia na Skałce zwyciężył gorzowianin Hubert Czerniawski. Tomaszowski zajął dwunaste miejsce z czterema punktami a Pacek piętnaste z dwoma. Kolejna impreza, w której brał udział zawodnik ze Świętochłowic to rozegrana 2 maja eliminacja Brązowego Kasku na torze w Opolu. Pacek zajął tam dopiero czternastą pozycję ale uzyskał awans do finału jako zawodnik organizatorów finału. W rozegranym 15 maja finale „Osa” zajął siedemnastą pozycję. Pojawił się również w eliminacjach MIMP, także rozegranych na Skałce ale znów nie nawiązał walki z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Zajął piętnasta pozycję, zdobywając zaledwie dwa punkty. Wspomniany finał Brązowego Kasku wygrała trójka leszczynian Wiktor Lis, Dominik Kubera i Bartosz Smektała, którzy po trzech seriach zdobyli po 9 punktów. Zawody zostały przerwane z uwagi na opady deszczu. Lepiej spisali się Ślązacy w pierwszych rundach DMPJ co uradowało kierownictwo klubu. Podopieczni trenera Krzysztofa Basa w I rundzie wypadli dobrze. Tomaszowski na torze w Rybniku zdobył 8 punktów i był najlepszym zawodnikiem KSM Krosno, Pacek zdobył cztery punkty i razem z Jarosławem Krzywoszem byli najlepszymi zawodnikami opolan. W drugiej rundzie „Osa” powtórzył swój wynik a w trzeciej rundzie, na torze w Opolu zdobył już tylko dwa punkty. Złamana później ręka wyeliminowała go z rozgrywek. Niestety na torze w Rzeszowie (II runda) zakończył swoje starty Kamil Tomaszowski, upadł w jednym z biegów i złamał obojczyk. To był koniec ich startów w DMPJ i marzeń o wypożyczeniu na rozgrywki ligowe. Ich kontuzje spowodowały, że do kolejnych rozgrywek SFC, w których mieli już reprezentować macierzysty klub trzeba było wypożyczyć zawodników.
W pierwszych zawodach w Debreczynie, gdzie Śląsk zajął piąte miejsce zdobywając 21 punktów i przegrywając czwarte miejsce w dodatkowym biegu, oprócz Packa – 2 pkt., wystartowali zaproszeni Hubert Łęgowik – 13 pkt i Krystian Stefanów - 6 pkt. W Świętochłowicach, gdzie gospodarze zwyciężyli po dodatkowym biegu do „Osy” – 4 pkt i Łęgowika - 6 pkt dołączył Szymura – 9 pkt i Marcel Kazjer – 10 pkt.. W Równem drugie miejsce wywalczył drużyna bez Ślązaków w składzie. Ponownie barw klubu bronił Stefanów – 2 pkt, a z nim Tomasz Rempała - 11 pkt i Facundo Albin – 13 pkt. Piąte miejsce zajęli Ślązacy również w Pardubicach, jednak tam zawody przerwano po kliku biegach. Jedyne dwa punkty wywalczył Pacek, a Marko Lewiszyn nie zdobył żadnego. Nie zdołali pokazać się na torze Piotr Podyma i Kacper Konieczny. Na wrześniową rundę w Żarnowicy, gdzie Śląsk zajął czwarte miejsce w drużynie ponownie pojawił się Pacek, resztę składu uzupełnili rybniczanie Lars Skupień i Robert Chmiel oraz opolanin Jarosław Krzywosz. Rozgrywki drużynowe SFC wygrała drużyna z Równego, przed Pardubicami i Żarnowicą. Śląskowi, który zajął czwarte miejsce zabrakło trzech małych punktów by zając najniższy stopień podium. Nie do końca usatysfakcjonowani byłi nie tylko kibice ale i władze klubu. Z drugiej strony wszyscy żałowali, że nie dane było startować drużynie złożonej tylko z zawodników MS Śląsk.
W rozgrywkach indywidualnych, w których rozegrano tylko cztery turnieje, gdyż nie odbył się turniej w Żarnowicy, pierwsze miejsce zajęli Ukraińcy Stanisław Melnyczuk i Andrij Kobrin. W czterech turniejach zdobyli w sumie po 44 punkty. Najwyżej sklasyfikowany z reprezentantów Śląska Hubert Łegowik zajął piątą pozycję, wystartował tylko w dwóch turniejach. W Debreczynie zajął druga pozycję i wygrał rundę w Świętochłowicach. Marcel Kajzer i Bartosz Szymura zajęli 12 miejsce w klasyfikacji ogólnej ale wystartowali tylko na Skałce. Na torze imienia Pawła Waloszka całe podium zajęli reprezentanci gospodarzy. Wygrał Łęgowik, przed Kajzerem i Szymurą. W pozostałych rundach było już gorzej, choć Albin wywalczając dwanaście punktów w Równem zajął trzecie miejsce jednak z jednym startem w końcowej klasyfikacji był piętnasty. Tomasza Rempałę sklasyfikowano na siedemnastym miejscu, Krystian Stefanów był dwudziesty drugi, Mateusz Pacek dwudziesty siódmy. Kolejni goście Konieczny i Krzywosz zostali sklasyfikowania na 28 miejscu a młody wychowanek Podyma bez zdobytych punktów na trzydziestym szóstym razem z Sandorem Konyą.
Juniorzy ze Świętochłowic brali udział również w rozgrywkach o Nice Cup. Wystartowali bez większych efektów w trzech rundach oraz mini turnieju w Pile. W klasyfikacji końcowej zajęli odległe miejsca. Piotr Podyma był dwudziesty czwarty a „Osa” zajął z innymi zawodnikami miejsca 26-30. Bartosz Szymura wystartował w jednej rundzie mistrzostw Wegier, gdzie zajął siódme miejsce. Świętochłowiczanie zakończyli starty w rozegranym 8 października turnieju o Puchar Miasta Żarnowicy. Mateusz Pacek zajął tam 10 miejsce z siedmioma punktami, punkt mniej i miejsce niżej przypadło Podymie. W tym turnieju powrócił na tor po kontuzji „Tomata” jednak po jednym biegu wycofał się.
Gościnni działacze z Świętochłowic zorganizowali dla ekipy juniorów z Daugavpils ich rundę w rozgrywkach DMPJ a także półfinał IMP przeniesiony z Opola. Rozegrane 22 czerwca pozostawiły trochę niesmaku. Czołowi polscy zawodnicy po trzech rundach nie chcieli kontynuować zawodów z uwagi na zły stan toru jednak sędzia nie przychylił się do ich życzenia. Prezes klubu Michał Widera zdaje sobie z tego sprawę, że tor wymaga nowej nawierzchni i przebudowy. Kibice i wolontariusze, którzy na co dzień przygotowują tor i pomagają w organizacji zawodów również, jednak byli zbulwersowani postawą seniorów. Wszystkie młodzieżowe imprezy odbyły się bez problemu a polska czołówka sprawiła im dużo przykrości. Półfinał IMP był ostatnią imprezą na Skałce, gdyż wszyscy liczyli na rozpoczęcie się obiecanego remontu. Niestety nie rozpoczęto go do dziś, miasto mające określoną kwotę na tę inwestycję w kolejnym przetargu nie znalazło firmy, która mieściła by się z zaplanowanymi pracami w wyznaczonym budżecie. Ogólnie sezon dla zawodników był pechowy, Tomaszowski, Pacek nie startowali tyle ile by mogli z powodu kontuzji. Szymura miał problemy finansowe i nie mógł przygotować motocykli stąd jego brak w rozgrywkach SFC.
Na sezon 2018 MS Śląsk ma podpisane kontrakty „warszawskie” z Tomaszowskim i Szymurą a juniorzy Podyma i Pacek przedłużyli swoje umowy. Libice i działacze coraz bardziej niecierpliwą się z powodu przedłużającego się rozpoczęcia remontu stadionu. Jest to nie tylko brak możliwości organizacji imprez ale przede wszystkim może nastąpić przerwa w szkoleniu zawodników w szkółce żużlowej. W sezonie 2019 zespół MS Śląsk planuje wystartować w rozgrywkach ligowych.


