Udany sezon bez happy endu - podsumowanie sezonu Polonii Piła

pilaZ każdym rokiem Polonia Piła robi krok do przodu. W sezonie 2015 zawodnicy z Grodu Staszica, poza małymi wpadkami jeździli na wysokim poziomie. Do upragnionego awansu do Nice Polskiej Ligi Żużlowej zabrakło niewiele. Jeśli pilanie nie dostaną zaproszenia do wyższej ligi to w przyszłym sezonie po raz kolejny będą jeździć na drugoligowych torach.

 

 

Liderzy pozostali. Powróciła nazwa i wychowanek 

Celem działaczy pilskiego klubu podczas budowania składu na kolejny sezon było pozostawienie liderów z roku 2014. To zadanie udało się niemalże w 100%. Kontakt z Polonią przedłużyli Piotr Świst i Jesper Monberg. Obaj byli liderami w 2014 roku, kiedy to pilanie doszli do półfinału Polskiej Drugiej Ligi Żużlowej, ulegając tam Ostrovii Ostrów Wielkopolski. Na wypożyczenie do Piły zdecydował się również Rasmus Jensen, który rok wcześniej był wypożyczony do Polonii na końcówkę sezonu. Młody Duńczyk pokazał się na tyle z dobrej strony, że działacze stanęli na rzęsach, aby wypożyczyć go ze Stali Gorzów. Kontraktu nie udało się przedłużyć z Witalijem Biełousowem, który zdecydował się na sprawdzenie swoich sił w pierwszoligowym Orle Łódź. Za największe wzmocnienie zespołu przed sezonem wszyscy zgodnie uznali powrót do Piły Patryka Dolnego. Zawodnik rozpoczynał swoją karierę w pilskim zespole, po czym trzy sezony występował w barwach ekstraligowego Betardu Sparty Wrocław. Sezon 2015 był dla zawodnika pierwszym w gronie seniorów i postanowił on zacząć budować swoją seniorską markę w klubie, w którym stawiał pierwsze kroki.  Ponadto szeregi pilskiego klubu wzmocnili tacy zawodnicy jak Daniel King, Rene Bach i Maciej Fajfer.

Przed sezonem działacze pilskiego klubu, który zarejestrowany jest pod nazwą „Victoria” zgłosili zespół do rozgrywek pod nazwą „Polonia”. Powrót do sprawdzonej nazwy spowodował, że kibice jeszcze bardziej zaczęli utożsamiać się z klubem.

 

Królowie tylko własnego toru

Pilanie rozpoczęli sezon od domowego meczu z Kolejarzem Rawicz. Na trybunach zasiadło blisko pięć tysięcy osób, które zobaczyło świetną jazdę swoich zawodników. Gospodarze wygrali 60:30 i pokazali, że mogą być na swoim torze bardzo mocni. Kolejne mecze na owalu przy ulicy Bydgoskiej potwierdziły tę tezę, a licznie zgromadzona na każdym pojedynku widownia oklaskiwała swoich ulubieńców i ich kolejne zwycięstwa. Niezłe przysłowiowe lanie dostawali kolejno zawodnicy z Krosna, Lublina, a także faworyzowanego Gdańska. Gorzej niestety było podczas meczów wyjazdowych. Podopiecznym Janusza Michaelisa i Tomasz Żentkowskiego udało się wygrać tylko na owalu w Rawiczu. Podczas meczu w Lublinie minimalnie przegrali, ale o spotkaniach w Krośnie i Gdańsku wszyscy chcieli jak najszybciej zapomnieć. 

 

Decydująca rozgrywka

W fazie zasadniczej Polonia zajęła drugą pozycję ustępując jedynie Wybrzeżu Gdańsk. Oznaczało to, że w meczu półfinałowym przyszło im się mierzyć w KMŻ Motorem Lublin. W zasadzie losy tego dwumeczu rozstrzygnęły się już podczas pierwszego spotkania w Lublinie zakończonego walkowerem na korzyść Polonii. Sędzia spotkania orzekł walkower, bowiem uznał, że działacze lubelskiego klubu źle przygotowali tor i nie zrobili nic, co mogłoby poprawić jego stan. W rewanżu pilanie dopełnili możliwości i zameldowali się w wielkim finale P2LŻ. Tam czekało Wybrzeże Gdańsk. Pierwszy mecz odbył się w Pile. Przy niemalże wypełnionym po brzegi pilskim stadionie gospodarze wygrali 49:41 i zbliżyli się do upragnionego celu. Wszyscy jednak wiedzieli, że zaliczka ośmiu punktów może okazać się niewystarczająca, bowiem gdańszczanie na swoim torze byli również panami i władcami. Rzeczywistość okazała się brutalna i Wybrzeże pewnie wygrało z Polonią 54:36 awansując do Nice Polskiej Ligi Żużlowej. Pilanie musieli szukać swojej szansy w barażu z ostatnią drużyną Nice PLŻ – Łączyńscy Carbon Starem Gniezno.  Zespół z pierwszej stolicy Polski jeździł cały sezon w oszczędnościowym składzie, ale na decydujący dwumecz wystawił najmocniejsze armaty. Pierwszy pojedynek w Pile, gospodarze wygrali 50:39, chociaż mogli wygrać zdecydowanie większą ilością punktów. Wtedy Poloniści mogliby z większym spokojem jechać na rewanżowy mecz. Owal w Gnieźnie zweryfikował możliwości pilan w podobny sposób jak owal w Gdańsku. Po raz kolejny potwierdziło się, że zawodnikom z Piły ciężko dopasować się i odnaleźć podczas wyjazdów. Start wygrał 55:35, a Polonia marzenia o awansie musiała odłożyć marzenia o awansie na kolejny rok.  - Sezon 2015 można określić jako kolejny sezon, w którym staraliśmy się awansować do pierwszej ligi. Na zdecydowany plus jest to, że wygraliśmy wszystkie mecze na własnym torze oraz to, że dotarliśmy dalej niż w ubiegłym roku. Minusem jest nasza postawa na wyjazdach i brak siły uderzenia w Gnieźnie. Pozytywna również była frekwencja kibiców. Dziękuję kibiców i sponsorom za wsparcie w sezonie 2015 - podsumował sezon 2015 prezes klubu, Tomasz Soter.

 

Były plusy i minusy

Niewątpliwie liderem pilskiego zespołu był Patryk Dolny. Został on najlepszym polskim zawodnikiem całej drugiej ligi. Ponadto w barażu o prawo startu w Nice PLŻ pokazał, że bezproblemowo mógłby rywalizować w wyższej lidze. Po jednym sezonie w P2LŻ Dolny stał się łakomym kąskiem dla większości klubów pierwszoligowych i niewiadomo jakie barwy przywdzieje w nadchodzącym sezonie. Drugim liderem był Rasmus Jensen, który jako jedyny obok Dolnego nie zawiódł w Gnieźnie. Oczywiście powyższej dwójce zdarzały się wpadki jak chociażby w meczu finałowym w Gdańsku, ale więcej można było przy nich postawić plusów. Na plus zasługuje również postawa juniorów, którzy zostali do Piły wypożyczeni. Podczas rundy zasadniczej był to Rafał Karczmarz, który był najlepszym młodzieżowcem fazy zasadniczej. Podczas rundy finałowej nie mógł on wystąpić, a więc działacze z Piły sięgnęli po Mike’a Trzensioka z GKM-u Grudziądz. Zawodnik wystąpił w pięciu spotkaniach i zapisał się w pamięci jako najbardziej waleczny junior jakiego w Pile widziano.

Zdecydowanie na minus w sezonie 2015 można zapisać postawę Daniela Kinga, po którym wszyscy spodziewali się lepszych wyników. Brytyjczyk wystąpił w sześciu meczach mając średnią 1,862, jednak znając jego możliwości mógł on wykręcić lepszą średnią na bieg. 

 

Drzwi do Nice Polskiej Ligi Żużlowej jeszcze uchylone?

Jak co roku między sezonami mało wiadomo o obsadzie lig żużlowych. Powszechnie wiadomo, że z problemami boryka się kilka klubów i wiele będzie zależeć od tego czy otrzymają licencję na dalsze starty. Działacze z Piły liczą, że dostaną zaproszenie do Nice PLŻ – My robimy swoje. Jak co roku niewiadomo ile będzie zespołów w drugiej lidze. Jeśli pojawi się szansa startu w pierwszej lidze to mocną ją przemyślimy. Jednak musi ona pojawić się maksymalnie w grudniu – opowiada  Tomasz Soter.  Warto nadmienić, że przed startem sezonu 2015 pilanie zostali zaproszenie do Nice PLŻ, ale było to w lutym, gdy wszyscy mieli już zbudowanie w większości składy na nowy sezon, co by oznaczało, że Polonia byłaby statystą w rozgrywkach ligowych. W jakiej lidze pojedzie zespół z Piły w 2016 roku i jaki będzie skład? O tym przekonamy się najpewniej w ciągu najbliższych kilku tygodni.

 

źródło: inf. własna

 

Maciej Brzeziński

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!