
W rozegranym spotkaniu XI rundy PGE Ekstraligi, rzeszowska drużyna pokonała na swoim torze KS Toruń w stosunku 49:40. Najlepszymi zawodnikami niedzielnego starcia okazali się Kenni Larsen oraz Peter Kildemand.
Rywalizacja na stadionie przy ul. Hetmańskiej 69 rozpoczęła się z lekkim opóźnieniem. Wszystko za sprawą opadów deszczu, które w stolicy Podkarpacia trwały od sobotniego wieczoru, aż do niedzielnego popołudnia, a tor potrzebował dłuższej kosmetyki.
Nie zabrakło również kontrowersyjnych sytuacji. Otóż już w biegu pierwszym podczas trzeciego okrążenia na tor upadł Mirosław Jabłoński. Popularny „Miro” szybko wstał z toru i starał się jak najszybciej zabrać motor z owalu. Mimo to sędzia zawodów przerwał bieg i wykluczył Jabłońskiego z powtórki. Dodatkowo zawodnik otrzymał czerwoną kartkę za niesportowe zachowanie. Decyzja ta wywołała negatywne emocje wśród kibiców. Podobna sytuacja miała miejsce w biegu czwartym, wówczas na tor upadł młodzieżowiec KS Toruń. Arbiter nie oszczędził nawet Oskara Fajfera, któremu również wręczył czerwoną kartkę.
-Zaskoczyły mnie te dwa wykluczenia, bo tor był naprawdę ciężki. Decyzja była dość dziwna, ewentualnie można było dać po żółtej kartce zarówno Mirkowi jak i Oskarowi. - skomentował po meczu Kacper Gomólski
Początek zawodów zdecydowanie należał do gości, którzy pokazali, że nie będą łatwym przeciwnikiem. Po pierwszej serii startów „Anioły” prowadziły 12:11. W ekipie Janusza Ślączki punkty odrabiało zaledwie dwóch zawodników.
Do ciekawego zdarzenia doszło również w biegu dziesiątym. Otóż w pierwszej odsłonie para gospodarzy Larsen - Lampart dowiozła do mety podwójne zwycięstwo. Po tym biegu nastąpiła regulaminowa przerwa na równanie toru, a po niej… powtórzony bieg. Wszystko za sprawą protestu drużyny gości, którzy dopatrzyli się nierównej taśmy. W powtórzonym wyścigu PGE Stal przywiozła cztery punkty. Po biegu tym rzeszowianie prowadzili jednym „oczkiem”.
O końcowym rezultacie meczu zadecydowały trzy ostatnie biegi. W gonitwie trzynastej para Larsen – Hancock okazała się lepsza od zawodników przyjezdnych. W czternastym starcie rzeszowianie zgarniają dwa „oczka”, a bieg piętnasty to kolejne 5:1 dla biało - niebieskich. W końcowym rezultacie Żurawie wygrywają 49:40 i tym samym zgarniają „trzy” punkty.
W ekipie PGE Stali Rzeszów fantastyczne zawody odjechał Kenni Larsen, który poprowadził Żurawie do zwycięstwa. Warto dodać, że Larsen powrócił do ścigania po kontuzji, która nie została w 100% wyleczona. Obok niego na rzeszowskim owalu doskonale radził sobie Peter Kildemand (13 pkt.). W ekipie Jacka Krzyżaniaka najwięcej punktów zdobył Chris Holder (9 pkt.)

Larsen okazał się "asem"
Wynik:
PGE Stal Rzeszów 49
9. Greg Hancock (1,2,3,3,2) 11
10. Mirosław Jabłoński (w/u,w,w,w) 0
11. Dawid Lampart (1,1,1,3,0) 6
12. Kenni Larsen (3,3,3,2*,2*) 13+2
13. Peter Kildemand (3,1*,3,3,3) 13+1
14. Artur Czaja (2,2,1) 5
15. Krystian Rempała (1*,w/u,0) 1+1
Klub Sportowy Toruń 40
1. Chris Holder (2*,0,2,2,3) 9+1
2. Adrian Miedziński (3,2,1*,1,1) 8+1
3. Grigorij Łaguta (2,0,2,2,w) 6
4. Kacper Gomólski (0,3,1,1,1) 6
5. Jason Doyle (2,1,2,0) 5
6. Paweł Przedpełski (0,3,w) 3
7. Oskar Fajfer (3,w/u,w) 3
Bieg po biegu:
1. Miedziński, Holder, Hancock, Jabłoński (w) 1:5
2. Fajfer, Czaja, Rempała, Przedpełski 3:3 (4:8)
3. Larsen, Łaguta, Lampart, Gomólski 4:2 (8:10)
4. Kildemand, Doyle, Rempała (w/u), Fajfer (w/u) 3:2 (11:12)
5. Larsen, Miedziński, Lampart, Holder 4:2 (15:14)
6. Gomólski, Czaja, Kildemand, Łaguta, 3:3 (18:17)
7. Przedpełski, Hancock, Doyle, Jabłoński (w) 2:4 (20:21)
8. Kildemand, Holder, Miedziński, Rempała 3:3 (23:24)
9. Hancock, Łaguta, Gomólski, Jabłoński (w) 3:3 (26:27)
10. Larsen, Doyle, Lampart, Fajfer (w) 4:2 (30:29)
11. Kildemand, Łaguta, Miedziński, Jabłoński (w) 3:3 (33:32)
12. Lampart, Holder, Czaja, Przedpełski (w/2min) 4:2 (37:34)
13. Hancock, Larsen, Gomólski, Doyle 5:1 (42:35)
14. Holder, Hancock, Gomólski, Lampart 2:4 (44:39)
15. Kildemand, Larsen, Miedziński, Łaguta (w) 5:1 49:40
Źródło: inf. własna

