Ireneusz Nawrocki: Nasze cele nie są tajemnicą

rzeszow logo2017 nawrocki i1W poniedziałek w rzeszowskim ratuszu ogłoszono pełną kadrę zawodniczą jak i sztab szkoleniowy oraz nowe władze Stali Rzeszów. Nowy prezes - Ireneusz Nawrocki skompletował kadrę, która ze spokojem mogłaby powalczyć na zapleczu PGE Ekstraligi. Prawdziwym hitem okazało się podpisanie trzyletniego kontraktu z Gregiem Hancockiem.


- Udziały spółki już przejąłem, zostały jeszcze papierkowe sprawy notarialne. Wszystkie długi zostały już spłacone wobec zawodników jak i osób trzecich. Wiadomo, że jestem w trakcie przejmowania spółki akcyjnej i różne rzeczy jeszcze mogą wyjść z czym się liczę. Są osoby, które uważają, że jak jeszcze jakieś „trupy” wypadną z szafy to ja się wystraszę, więc mogę powiedzieć, że te osoby się mylą bo już na takie rzeczy się uodporniłem. Ja będę się zajmował stroną biznesową, a Marcin Janik będzie zajmował się stroną sportową wraz z działaczami i trenerami. Poszukujemy sponsora tytularnego i sponsora głównego. W kwestii nazwy drużyny jedynie w przypadku pozyskania sponsora tytularnego pojawi się jeden człon, ale Stal Rzeszów na pewno zostanie. Herb klubu zostaje bez zmian, ponieważ oddzieliliśmy herb klubu od znaku firmowego spółki - powiedział Ireneusz Nawrocki.

Nowy właściciel Stali Rzeszów przyznał, że celem drużyny jest jak najszybszy powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej. - Nasze cele nie są tajemnicą i mamy taki kontakt trzyletni z dojściem do Ekstraligi, gdzie też nie chcielibyśmy zamiatać ogonów. Zrobiliśmy projekt na trzy lata, choć troszkę się to nam pomieszało bo miała być teraz pierwsza liga, więc na tą Ekstraligę poczekamy o jeden sezon dłużej. Być może to i lepiej, bo chcemy bardzo mocno wzmocnić naszą szkółkę, żeby mieć tych swoich juniorów. Myślę, że czasami warto zejść niżej, żeby się mocniej odbić i wyżej skoczyć.

Bardzo interesująco wyglądają również idnywidualny cel biznesmena z branży developerskiej, który do sportu żużlowego dopiero wchodzi. Ireneusz Nawrocki ma plan na wprowadzenie samofinansowania się klubu. - Moim celem jest wprowadzenie czegoś czego jeszcze w polskim żużlu nie ma, czyli samofinansowanie się klubu. Stworzenie kilku, kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu biznesów, które będą przynosiły comiesięczne dochody. Dopóki się to nie stanie to ja będę cały czas zasilał spółkę swoimi pieniędzmi, ze swoich inwestycji. Chcę doprowadzić do takiego momentu, gdzie Stal Rzeszów kończy sezon mając na koncie przykładowo pięć milionów złotych, czyli kolejny sezon ma zapewniony. To jest mój cel do którego będę dążył i chcę to zrobić maksimum w dwa lata.

Stal Rzeszów w nadchodzącym sezonie startować będzie w najniższej klasie rozgrywkowej. Jak przyznaje nowy właściciel klubu są przygotowani na starty w drugiel lidze, ale ma także nadzieję, iż w tej kwestii może się jeszcze coś zmienić. - Jesteśmy przygotowani do jazdy w drugiej lidze, aczkolwiek różne rzeczy mogą się zdarzyć. Myślę, że związek też powinien troszkę zweryfikować swoje regulaminy. Mówię to jako osoba prywatna bo jeszcze aktu notarialnego nie było. Dla mnie to jest niepojętne, jeżeli w pierwszej lidze rywalizuje tylko siedem drużyn, bo tyle zespołów ma szansę na awans do Ekstraligi. Ósma drużyna nie ma takiej możliwości bo jest zespołem zagranicznym, więc powinni jeździć poza konkursem, czyli jako dziewiąta drużyna – to jest moje skromne zdanie. Natomiast różne rzeczy się zdarzają, więc ja zostawiam takie pięć procent szansy na jazdę w pierwszej lidze.

Okres transferowy w Polsce jeszcze nie dobiegł końca. Pomimo dość szerokiej kadry w Rzeszowie jeszcze rozmów z zawodnikami nie zakończono. Prezes odniósł się także do tematu braci Lamaprtów. - Tak licząc na szybko to możemy już złożyć dwie drużyny, ale okienko transferowe jeszcze cały czas trwa. Rozmowy z Grzegorzem Walaskiem były prowadzone i są nadal. W kwestii braci Lampartów to Dawid stwierdził, że bliżej im do Lublina i nie mam żadnych pretensji, bo on nie dawał mi żadnego słowa, że zostanie w Rzeszowie.

Jak się okazało nie wszyscy zawodnicy z którymi rozmowy prowadził Ireneusz Nawrocki okazali się godni zaufania. Nowemu właścicleowi mocno "za skórę" zaszedł Josh Grajczonek, którego tematu w Rzeszowie już nie ma. - Josh Grajczonek to dla mnie człowiek skreślony. Patrząc mi w oczy, podając mi rękę – obiecał. Ja go miałem jako pewniaka w składzie, niestety zdradził. Nie wiem gdzie jest, gdzie poszedł, nie interesuje mnie to. Może nawet w „Pekinie Azja” jeździć. Żaden z zawodników, który podpisał z nami kontakt nie ma gwarancji startów. W każdym sporcie jest tak, że ktoś kto czuje się dobrze i na siłach to startuje.

W sezonie 2017 nie udało się zorganizować Memoriału Eugeniusza Nazimka, lecz podczas konferencji padła obietnica z usta nowego właściciela, że turniej zostanie zorganizowany w przyszłym roku. Ireneusz Nawrocki ma w planach także jeszcze jeden pomysł. - Chcieliśmy zrobić Memoriał Eugeniusza Nazimka jeszcze w starym sezonie, lecz ze względu na warunki atmosferyczne było to niemożliwe. Obiecujemy, że przed startem sezonu 2018 memoriał się odbędzie. Chcielibyśmy stworzyć też taką dodatkową ligę, gdyż ja uważam, że tych zawodów w sezonie jest za mało w danym mieście. Chcielibyśmy w porozumieniu ze związkiem stworzyć coś takiego jak Golden League czy Diamond League, gdzie zaproszenia otrzymaliby wszyscy zawodnicy – coś takiego jak się odbywa w lekkoatletyce. Zwycięzca otrzyma dużą nagrodę w postaci sztabki złota lub diamentu. Wiem, że niektórzy się z tego śmieją ale to jest autentyczny pomysł.

Ireneusz Nawrocki
źródło: inf.własna

Katarzyna Biskup

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!