
Greg Hancock końcem października poinformwał, iż w sezonie 2018 nie będzie startować w PGE Ekstralidze. W kuluarach Amerykanina łaczono już z beniaminkiem Nice 1.Ligi Żużlowej - Speed Car Motorem Lublin. W poniedziałek na rynek transferowy spadła "bomba" w postaci trzyletniego kontraktu Hancocka z drugoligową Stalą Rzeszów.
- Na wstępie chciałbym podziękować Panu Ireneuszowi Nawrockiemu oraz wszystkim osobą związanym z rzeszowskim klubem. Chciałbym nadmienić, iż ostatnie 24 godziny były bardzo zwariowanym okresem w ciągu mojego życia. Bilet do Rzeszowa zabukowałem dopiero o godzinie 8 rano i ciesze się, że ponownie tutaj jestem. Mam nadzieję, iż rok 2018 przyniesie wiele pozytywnych aspektów - poinformował Greg Hancock.
Wiele osób zastanawia się dlaczego czterokrotny Indywidualny Mistrz Świata zdecydował się na przejście do najniższej klasy rozgrywkowej, gdyż z powodzeniem mógłby znaleźć zatudnienie w klubie startuącym w PGE Ekstralidze. - Przede wszystkim postanowiłem coś zmienić w swoim życiu i odseparować się na jakiś czas od Ekstraligi. W momencie kiedy podejmowałem tę decyzję nie byłem do końca przekonany, że będę zawodnikiem Stali Rzeszów. Będąc szczerym to dzięki propozycji Ireneusza Nawrockiego stwierdziłem, że jest to bardzo interesujące wyzwanie, które oczywiście nie dotyczy tylko mnie, lecz całego mojego teamu w tym mojego mechanika - Rafała Haja. Ci ludzie dodali mi motywacji i obdarzyli mnie wizją, aby ta jazda znów sprawiała mi przyjemność. Bardzo sobie cenię atmosferę w Rzeszowie. W moim życiu zawsze szukam wyzwań i najważniejsze jest dla mnie zwycięstwo. Jeśli ja wygrywam, lecz drużyna odnosi porażkę to również jestem tym przegranym. Jeżeli wszyscy będziemy ciężko pracować to bez wątpliwości mamy szansę na zwycięstwo. Mam nadzieję, iż uda nam się zrealizować ten plan, który mamy na najbliższe trzy lata i finalnie osiągniemy sukces - powiedział Greg Hancock.
Zakończony już sezon był bardzo pechowy dla popularnego "Grega". Amerykanin przeszedł operację kontuzjowanego ramienia i jak sam przyznał czuje się już znacznie lepiej. - Jestem po najbardziej kuriozalnej kontuzji w moim życiu przez co straciłem pół sezonu, musiałem odstąpić od Grand Prix. Musiałem poddać się bardzo poważnej operacji. Jeden z lekarz powiedział mi, że mam jeden procent szans na to, aby nadal jeździć. Siedem tygodni temu przeszedłem operację, dzięki której z moją ręką jest już znacznie lepiej, co nie oznacza, że jest ona w pełni sprawna, gdyż nie mogę wykonywać pewnych rzeczy jak na przykład podnosić ciężarów.
źródło: inf.własna

