Unia Tarnów to obok Betard Sparty Wrocław największa niespodzianka tegorocznego sezonu w PGE Ekstralidze. W przedsezonowych dywagacjach popularne „Jaskółki” skazywane były na walkę o miejsca 5-6. Jednak dobra dyspozycja całej drużyny sprawiła, że 27 września tarnowianie cieszyli się ze zdobycia kolejnego medalu Drużynowych Mistrzostw Polski.
Dla kibiców Unii Tarnów sezon 2015 rozpoczął się już w październiku ubiegłego roku, kiedy to główny partner klubu – Grupa Azoty wydała oświadczenie, w którym poinformowała o obniżeniu swojego wsparcia w następnym sezonie. Jako powód podana została m.in. zła polityka zarządzania klubem. Wśród kibiców „Jaskółek” wywołało to pewien niepokój i zrozumienie, że w klubie dzieje się źle. Kolejne napływające informacje również niebyły optymistyczne. Ze sponsorowania Unii zrezygnowała firma TAURON, a zarząd klubu pożegnał się z trenerem Markiem Cieślakiem. Kibice nie mogąc pogodzić się z powyższymi faktami postanowili wziąć sprawy w swoje ręce organizując akcję „Ratujmy żużel w Tarnowie”. Akcja ta zyskała rozgłos w całej Polsce, jednak jej jeden z głównych celów, czyli rezygnacja ze stanowiska prezesa Łukasza Sadego nie został osiągnięty.
Po bardzo burzliwej jesieni w Tarnowie nastała również niespokojna zima. Choć klub nie miał żadnych zaległości i długów to postanowiono pożegnać się aż z 4 zawodnikami, kontraktując trójkę nowych . W miejsce Grega Hancocka, Artioma Łaguty, Krzysztofa Buczkowskiego i Kacpra Gomólskiego postanowiono zatrudnić Artura Mroczkę, Leona Madsena i Kennetha Bjerre. Eksperci i kibice nie dawali nowo stworzonej drużynie zbyt dużych szans na awans do strefy medalowej. Niektórzy mówili nawet o walce o utrzymanie.
Ku zaskoczeniu wszystkich Unia Tarnów w pierwszej fazie sezonu radziła sobie bardzo dobrze. Zwycięstwa odnoszone nie tylko na swoim torze rozbudziły we wszystkich apetyty na kolejny sukces, jakim byłoby zdobycie 4 medalu z rzędu. W drużynie nie zawodziły nowe twarze. Z pokładanych w nich nadziei wywiązywali się Leon Madsen i Kenneth Bjerre, a solidnym punktem był też Artur Mroczka. Pierwsze poważne zawahanie przyszło pod koniec czerwca, kiedy to „Jaskółki” uległy na swoim torze Unii Leszno 47:43. Po tym meczu nastała wakacyjna przerwa, a kibice ponownie zaczęli się zastanawiać jakie szanse ma tarnowski zespół na awans do fazy Play-Off. Jak się później okazało wolny czas wpłyną korzystnie na zawodników. Przełomem było wyjazdowe zwycięstwo nad Falubazem. Od tego momentu wszyscy w Tarnowie zaczęli mówić głośno o strefie medalowej. Choć kolejne mecze tarnowianie rozgrywali na swoim torze o zwycięstwo łatwo nie było. Zarówno wrocławska Sparta jaki rzeszowska Stal mocno napsuły krwi tarnowskiej drużynie. Jednak w obu przypadkach kończyło się happy-endem dla Unii.
Po rundzie zasadniczej Unia Tarnów zajmowała drugie miejsce w tabeli, a jej półfinałowym rywalem została Betard Sparta Wrocław. W związku z przebudową stadionu we Wrocławiu pierwszy mecz półfinałowy odbył się na torze w Częstochowie. Z powodu opadów deszczu w pierwotnym terminie mecz został odwołany. To co nie udało się w niedzielę, udało się kilka dni później. Niestety dla tarnowian był to jeden z najgorszych meczów sezonu. „Jaskółki” poniosły srogą porażkę przegrywając 54:36. Osiemnastopunktowa przewaga wrocławian spowodowała, że przed rewanżem mało kto w Tarnowie wierzył, że uda się wywalczyć awans do finału. I faktycznie tak się nie stało. Tarnowianie na swoim torze byli w stanie wygrać tylko 50:40.
W meczu o 3 miejsce Unia Tarnów mierzyła się z toruńskimi „Aniołami”. Ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich, pierwszy mecz w walce o brąz zakończył się aż dziesięciopunktowym zwycięstwem tarnowian. Na Motoarenie świetnie zaprezentował się kapitan „Jaskółek” Janusz Kołodziej, który zdobył 14 punktów, a równą formę zaprezentowała pozostała część drużyny. Tego co wywalczyła sobie drużyna tarnowska w Toruniu nie dała sobie odebrać na swoim domowym torze. Cały mecz rewanżowy był pod ich dyktando. Jak tylko torunianie zbliżyli się na 2 punkty, Unia odpowiadała podwójnym zwycięstwem. W końcowym rozrachunku tarnowianie wygrali w drugim meczu o brązowy medal 53:37.
Tym samym faktem stał się 4 medal z rzędu Drużynowych Mistrzostw Polski dla Unii Tarnów. W ostatnich czterech latach klub spod znaku „Jaskółki” zdobył jedno złoto i trzy medale brązowe. W przeciągu całego sezonu tarnowski zespół mógł liczyć na dwójkę liderów jakimi bez wątpienia byli Janusz Kołodziej i Martin Vaculik. Osiągnięty sukces nie byłby możliwy również, gdyby nie świetna dyspozycja duńskiej pary Madsen-Bjerre, która okazała się najlepszą parą całego sezonu PGE Ekstraligi (najwięcej zwycięstw w stosunku 5:1). Najsłabszym punktem drużyny była formacja juniorska. Tarnowianie przed tym sezonem postawili na swoich wychowanków jednak ani Ernest Koza, ani występujący pod nr 7 lub 15 Arkadiusz Madej, Damian Dąbrowski i Patryk Rolnicki nie wywiązali się z pokładanych w nich nadziei.
Po zakończeniu sezonu prezes Łukasz Sady zapowiadał, że głównym celem zarządu w okresie transferowym jest zatrzymanie składu z sezonu 2015 i wzmocnienie go dobrym juniorem. Jak się później okazało nie było to takie łatwe. Z klubem pożegnał się jeden z liderów Martin Vaculik. Jednak większa część tegorocznej drużyny postanowiła zostać na kolejny rok. Nowe kontrakty podpisali Janusz Kołodziej i Kenneth Bjerre, a ważny kontrakt posiada Leon Madsen. Blisko porozumienia z klubem jest też Artur Mroczka. Pewnym jest również, że w nadchodzącym sezonie formację juniorską wzmocni Krystian Rempała. Teraz przed zarządem jedno z najtrudniejszych zadań w okresie zimowym, czyli znalezienie następcy Martina Vaculika.
źródło: informacja własna

