
Mikkel Michelsen w niedzielnym spotkanie z Orłem Łódź zdobył 4 punkty z dwoma bonusami. Duńczyk nie może tego meczu zaliczyć do udanych. Do tak słabej zdobyczy punktowej na pewno przyczyniły się dwa wykluczenia. Zawodnik Jaskółek w obu przypadkach nie zgadza się z decyzjami sędziego.
Zdanie 22-latka odnośnie wykluczeń jest nieco inne niż arbitra niedzielnego spotkania - Nie zgadzam się z tymi decyzjami. Nie mogę jednak za wiele mówić o pracy sędziego, więc jest OK (śmiech). W moim odczuciu obydwie decyzje były jednak bardzo złe. Przy obydwu upadkach nie doszło do kontaktu, a dodatkowo ja byłem za każdym razem przed zawodnikiem, który upadał. Dla mnie te decyzje to po prostu… duży żart. Nic jednak nie można z tym zrobić. Sędzia podjął takie, a nie inne decyzje i tego już nie zmienię - ocenił Michelsen.
W porównaniu do wcześniejszych spotkań rozgrywanych na tarnowskim torze, zdobycz punktowa Duńczyka tym razem była słabsza - Oczywiście nie jestem zadowolony ze swojego wyniku. Byłem dwukrotnie wykluczony. Szkoda, bo w obydwu przypadkach byłem naprawdę szybki i dobrze czułem się na torze. Sędzia nie pozwalał dziś jednak z jakiegoś powodu ścigać się w bliskim kontakcie. Brakowało też konsekwencji w tych decyzjach dlatego uważam, że nie było to sprawiedliwe spotkanie - mówi zawodnik Jaskółek.
W piątek i w sobotę nad Tarnowem przeszły duże opady deszczu. Jednak Mikkel uważa, że nie wpłynęło to zbytnio na warunki torowe - Tor był niemal identyczny jak zawsze. Może start był nieco bardziej śliski. Ale generalnie wszystko było tak jak zawsze. Nie mamy więc wymówki jeśli chodzi o tę środkową część spotkania. Na mój wynik duży wpływ miały te dwa wykluczenia. Później, w dwóch ostatnich moich wyścigach straciłem tylko jeden punkt, więc nie było źle, ale oczywiście chciałbym, aby na moim koncie znalazło się na przykład 12 lub 13 punktów - dodał 22-latek.
Przed rewanżowym spotkaniem w Łodzi, Jaskółki mają 7 punktów zaliczki. Duńczyk wierzy, że w lipcowym meczu Tarnowianie będą walczyć nie tylko o bonus, ale o zwycięstwo - Nie będzie to łatwe zadanie. Ale z drugiej strony głupio byłoby walczyć tylko o punkt bonusowy. My powinniśmy pojechać do Łodzi i po prostu tam wygrać. Ja miałem dziś sporo pecha. Peter miał upadek i nie czuł się później zbyt dobrze. Więc jeśli każdy będzie gotowy na 100% to myślę, że możemy pokonał Łódź na ich torze.
Kolejne spotkanie Grupa Azoty Unia Tarnów rozegra już w czwartek. 22-latek do tego meczu przystąpi z marszu - We wtorek mam mecz w Szwecji, w środę w Danii. Tak więc ja przyjadę prosto na mecz, ale mój sprzęt uda się w tym czasie do serwisu. Coś stało się z silnikiem podczas ostatniego biegu dlatego nie był aż taki szybki, ale mam nadzieję, że wszystko uda się naprawić i będę w pełni gotowy na kolejny mecz - zakończył senior Jaskółek.

Źródło: unia.tarnow.pl

