Informowaliśmy już Państwa o trudnej sytuacji bydgoskiej Polonii. Jeszcze niedawno wydawało się, że klub ma nikłe szanse na udział w rozgrywkach ligowych w sezonie 2015. Do dymisji podał się przewodniczący Rady Nadzorczej - Józef Gramza. Dla kibiców, którzy chcieliby zobaczyć wiosną na Sportowej mecze swojej drużyny, pojawiło się światełko w tunelu.
Przypomnijmy, że prezydent Bydgoszczy - Rafał Bruski chciał, aby stery w Polonii przejęło Bydgoskie Towarzystwo Żużlowe. Zgłoszenie stowarzyszenia do rozgrywek ligowych miało pomóc w pozbyciu się długów. Polski Związek Motorowy nie może dopuścić do tej sytuacji. Włodarze BTŻ chcąc zgłosić zespół do startu w którejkolwiek z lig musieliby najpierw spłacić zaległości pozostawione przez Żużlowy Klub Sportowy. Władze miasta są gotowe na spłacenie zaciągniętego przez klub kredytu w kwocie 2,4 mln złotych. To jednak za mało, by starać się o licencję. Zadłużenie klubu jest bowiem znacznie większe. Miasto aktualnie podejmuje próby sprzedaży spółki. Pierwsze spotkanie ligowe bydgoskich żużlowców zostało zaplanowane już na 6 kwietnia. Kwestie formalne dotyczące przekazania akcji prywatnemu inwestorowi mogą potrwać nieco dłużej. Nadzieją dla bydgoskiego klubu wydaje się być przyznanie licencji nadzorowanej. Aby do tego doszło, musi dojść do przedstawienia przez klubowych działaczy logicznego i przekonującego planu naprawczego. Polski Związek Motorowy poprzez przyznawanie takowych licencji daje klubom dodatkowy czas na spłatę długów i wyjście z kryzysu. Na ich wprowadzeniu skorzystały w sezonie 2014 kluby z Gniezna, Częstochowy i Gdańska. W przypadku otrzymania licencji nadzorowanej działacze Polonii będą musieli trzymać rękę na pulsie, aby nie dopuścić do sytuacji w jakiej znalazły się obecnie Włókniarz i Wybrzeże. Z pewnością ciężko sobie wyobrazić, aby klub z tak bogatą tradycją miał nagle zniknąć z żużlowej mapy Polski.
Prezydent Bruski maogromne zastrzeżenia do pracy bydgoskich działaczy. Nie jest wykluczone, że odejście Józefa Gramzy jest dopiero początkiem rewolucji w klubowej władzy. O swoje stanowiska mogą drżeć także pozostali członkowie Rady Nadzorczej oraz prezes ŻKS Polonia - Andrzej Polkowski. Z przejęciem funkcji szefa spółki przez tego ostatniego fani Gryfów przed sezonem wiązali duże nadzieje. Prezesowi nie udało się jednak zażegnać kryzysu. Duży wpływ miała na to z pewnością niska frekwencja na zawodach rangi międzynarodowej, jakie miały miejsce w sezonie 2014 nad Brdą. Podczas Grand Prix Europy na trybunach zasiadło nieco ponad 4000 kibiców, baraż Drużynowego Pucharu Świato obejrzało ok. 2500 sympatyków czarnego sportu, a finał DPŚ ok. 6500. Zdaniem wielu osób turnieje nie zostały odpowiednio wypromowane. Klub zamiast zarobić na tych imprezach, popadł w jeszcze większe długi. Przyszłość bydgoskiego żużla leży teraz w rękach PZMot-u. Oficjalną decyzję żużlowej centrali w sprawie licencji dla Polonii powinniśmy poznać już niebawem. Na rozwój wydarzeń z niecierpliwością czekają żużlowcy, którzy w okresie transferowym zdecydowali się na podpisanie kontraktu w Bydgoszczy. Wśród nich są między innymi czołowi zawodnicy Nice PLŻ: Robert Miśkowiak, Szymon Woźniak i Patrick Hougaard.
źródło: informacja własna + Express Bydgoski

