W najbliższą sobotę, po wydłużonym okresie oczekiwania, na tor wyjadą pierwszoligowe zespoły. Wśród nich gnieźnieński Start, który chcę zmazać blamaż ze zeszłego sezonu i pokazać całej Polsce, że czterdzieści lat po historycznym wyczynie są w stanie powrócić do najwyższej klasy rozrywkowej. A pomóc ma ona – Fińska Torpeda.
Inauguracja eWinner 1. Ligi Żużlowej zbliża się dużymi krokami, a kibice popadają w ten sam stan zakłopotania, powtarzający się co rok – Czy moją drużynę stać na dobre wyniki? Czy zawodnicy są w optymalnej formie? Czy stać nas na awans?
Podobnie jest w przypadku fanów klubu z W25. Dobrze pamiętają, jak ostatnio utracili awans i nie chcą, aby doszło do podobnej sytuacji w tym roku. W końcu, ich ukochany klub jest wymieniany jako jeden z potencjalnych kandydatów w kontekście uzyskania promocji, a obecna kadra należy do grona najmocniejszych w ligowej stawce. Sam menadżer rzetelnie podchodzi do sprawy, a na grudniowej prezentacji zespołu podkreślił, że głównym celem drużyny jest awans do fazy Play-Off. Jednakże, czy zespół jest gotowy na takie wyzwanie? Na to pytanie, postaram się odpowiedzieć w moim tekście.
Juniorzy to zdecydowany ból głowy dla większości szkoleniowców żużlowych. Gniezno nie należy do wyjątku w tym wszystkim. Najmocniejszym punktem wydaję się Damian Stalkowski. Dla tego zawodnika to już trzeci sezon, gdzie przywdzieje czerwono-czarne barwy. W poprzednim sezonie, wraz z Kevin'em Fajferem, stanowił siłę najmłodszych w grodzie Lecha. Oczywiście, chłopaki mieli swoje wzloty i upadki, ale Damian był gwarantem tych kilku punktów. Jego średnia wyniosła ogółem 1,093, ale na swoim torze, zawodnik zdołał osiągnąć średnią na poziomie 1,273. Można być spokojnym o jednego, ale co z nowym nabytkiem, mającym wspomóc Stalkowskiego w walce z innymi formacjami – Marcelem Studzińskim? Tutaj sytuacja nie jest zbytnio kolorowa. Każdy fan żużla wie, że za Marcelem chodzą różne opinie. Jego poprzedni pracodawca, czyli Polonia Bydgoszcz, miała z tym zawodnikiem wiele problemów, przez które Marcel stracił większość sezonu. Zdołał odjechać sześć spotkań, z których wyciągnął średnią na poziomie 0,750. Warto podkreślić fakt, że w 50% meczów, zawodnik nie dał rady dowieźć chociaż punktu. Optymizmu dodają pozostałe występy, gdzie Studzińskiego stać było na przywiezienie chociaż pięciu punktów meczowych. Przystawiając go do reszty składu młodzieżowego, dostajemy jasną wiadomość – Stalkowski będzie jeździł z Marcelem. Oczywiście, nie odbieram umiejętności pozostałym zawodnikom, ale większość z nich jest świeża, ledwo co zdołała zdać egzamin na licencję. Nie są jeszcze gotowi na trud, jakim jest startowanie w meczu ligowym. Wyjątkiem może być Szymon Szwacher, mający za sobą już pewne doświadczenia oraz obycie na pierwszoligowych towarach. Ostatecznie, para Stalkowski - Studziński to najlepsza możliwość. Jednakże, czy stać ich na odwrócenie losów spotkania? Nie byłbym tego takim pewnym. Mogę zaręczyć, że wygrana w biegu juniorskim jest możliwa do osiągnięcia. W kontekście dalszej fazy zawodów, dyspozycja juniorów może być zagadkowa. Damian, kiedy dobrze wyjdzie ze startu, potrafi przywieźć podwójne zwycięstwo ze seniorem, czego przykładem mogą być biegi z Adrianem Gałą. Ta główna zagadka to Studziński oraz jego zaznajomienie z torem. Z pewnością, młodzieżowcy będą bardziej obyci na własnym torze. Problemem będą wyjazdy, a pierwszy sprawdzian już w tę sobotę.

Na zdjęciu : Timo Lahti (Foto : Radosław Majewski)
Brak lidera to jeden z problemów, z którym zmagał się Start w poprzednim sezonie. Brakowało takiego zawodnika, mogącego wziąć na siebie ciężar decydujących biegów oraz ciągnąc zespół w trudnych meczach. W sezonie 2020, gościem od takich zadań ma być Timo Lahit. Ten 28-letni Fin osiągał niesamowite wyniki i jest jednym z powodów, dlaczego Lokomotiv dawał radę utrzymać się w pierwszej lidze. W sezonie 2019, Timo zdołał osiągnąć średnią na poziomie 2,111, stając się posiadaczem szóstej najwyższej średniej w rozgrywkach eWinner 1 Ligi Żużlowej. Usługami zawodnika było zainteresowanych kilka klubów, ale wybór padł ostatecznie na Gniezno. Dla samego klubu, jest to zdecydowanie najważniejszy transfer w tym okienku, jak nie w ciągu ostatnich dwóch sezonów. W tym sezonie, Timo ma już za sobą starty we Finlandii (komplet 18 punktów w rodzimej lidze) oraz pierwszą rundę SEC, gdzie zdobył 8 punktów, przewożąc za sobą zawodników z PGE Ekstraligi. Ostatni występ na stadionie przy Wrzesińskiej, Lahti zanotował pod koniec sezonu, w Indywidualnych Mistrzostwach Nice 1 Ligi Żużlowej, zdobywając 14 punktów. Ostatnie wyniki mogą napawać optymizmem kibiców, szczególnie występ na torze w Toruniu. Poza owym Finem, warto pamiętać już o osobach z dłuższym stażem w zespole. Mowa tutaj o Berntzonie, czyli najlepszym zawodniku Startu w ostatnim sezonie (1,980). Szwed zaskarbił sobie sympatie fanów przez nieustępliwość oraz walkę do samego końca. Jest to jego kolejny sezon w Gnieźnie, a kibice oczekują w nim wsparcia dla nowego nabytku. W końcu, to Olivier dawał im najwięcej powodów do radości, udowadniając przy tym swoją wartość dla zespołu. Kibice mogą też liczyć na punkty ze strony krajowych seniorów. Gała ma za sobą dosyć dobry sezon, przyćmiony przez występ w rewanżowym spotkaniem z Ostrowem. Ciężko mu odmówić waleczności czy szybkości, szczególnie na własnym owalu. Oskar Fajfer będzie traktowany jako zawodnik drugiej linii, przywożący wystarczająca ilość punktów do zwycięstwa. Oskar potrafi zaskoczyć fenomenalnym występem, ale często przeplata je ze słabymi, tworząc taką parabole. Podobnie ma kapitan drużyny, czyli Jurica Pavlic. To pierwszy sezon, gdzie Chorwat będzie łączył funkcje trenera młodzieży z rolą zawodnika, co pociąga za sobą kolejne obowiązki. Jurica bardzo się zżył z Gnieznem, co podkreśla niecodzienna długość kontraktu do 2024 roku! Jestem przekonany, że swoją obecnością, "Jura" da zawodnikom wiele dobrego, pomagając im w zapoznaniu się ze swoim sprzętem oraz pomoże adeptom w doszkalaniu swoich umiejętności.
Ciekawie się zapowiada batalia o pozycję numer 8. Jest to pierwszy sezon, gdzie zostaję wprowadzona rola rezerwowego. Idealny numer do zabawy w żużlowe szachy, a w Gnieźnie jest dwóch kandydatów do walki o ten zaszczyt. Kevin Fajfer przeszedł w wiek seniora, ale wciąż spełnia wymagania na rolę rezerwowego. Nie ma on jednak łatwego konkurentka, gdyż Frederik Jakobsen nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Ostatni sezon nie należał do udanych dla Duńczyka. Ciężko mu było załapać się do składu, a sam został odsunięty po dwóch kolejkach. Szukał szczęścia na wypożyczeniu w Gorzowie, ale poza uciułanymi punktami, nie pokazał czegoś obiecującego. Ten sezon ma być tym, gdzie były żużlowiec PSŻ Poznań udowodni kibicom, że jest wart jazdy w klubowych barwach. Obaj są młodzi, a treningi zadecydują, komu Wojciechowski da możliwość jazdy pod numerem 8. Teoretycznie, możliwymi rozwiązaniami pod te numery są Nick Agertoft oraz Philip Hellstroem-Baengs. Dla tego pierwszego, Start jest pierwszym klubem w Polsce. Baengs już miał okazje do zaprezentowania się na polskich torach, a dokładniej w Krakowie. Zdobył tam 9 punktów w barwach pilskiej Polonii. Obaj są jeszcze młodzi, a Start ma pomóc im w rozwoju. Ale kto wie, może to są te talenty, których potrzebuje nasz klub.
Sezon 2020 będzie tym pierwszym, gdzie Start ma realne szansę na osiągnięcie fantastycznego wyniku. Wszystko też zależy od dyspozycji zawodników po tak długiej przerwie. Jestem pewny, że pierwsze kolejki będą okazją do powrotu na mocne, żużlowe obroty i nie oczekiwałbym, że od samego początku, każdy zawodnik zacznie jeździć fantastycznie. Pandemia odbiła się mocno na zawodnikach, więc trzeba umiarkowanie wracać na swoje tory. Teraz, pozostaje tylko wyjechać na tor i pokazać kibicom, że klub jest gotowy na większe wyzwania, zostawiając za sobą pozytywne wspomnienia.
Tak, tak nam dopomóż Timo.
źródła ; informacja własna, startgniezno.com

