
W niedzielnym meczu Polskiej 2.Ligi Żużlowej ekipa KSM Krosno pewnie pokonała przed swoją publicznością drużynę Polonii Piła 53:37. Przyjezdnym udało się jednak obronić przewagę z pierwszego meczu, dzięki czemu z Podkarpacia wywieźli punkt bonusowy. Oto co zawodnicy ob drużyn mieli do powiedzenia po zakończeniu spotkania.
Patryk Dolny (Polonia Piła) - Tor jak zawsze, trochę nas porzucało. Mój występ był nie najlepszy. Jeździłem dzisiaj w kratkę. Jest coś do poprawy, muszę się zastanowić co zrobiłem źle i wyciągnąć z tego wnioski. Zrobiłem wszystko co mogłem, lecz ciężko było się dzisiaj ścigać. Gospodarze byli dzisiaj dobrzy na starcie i na dystansie również dobrze się spisywali. Nie mam jeszcze takiej wiedzy tutaj na tym torze żebym mógł im dorównywać. Cóż, jedziemy do domu, niestety przegrany mecz, ale cieszymy się z bonusu.
Piotr Świst (Polonia Piła) - Tor jak tor, ale mój występ słaby. Nie mogłem sobie poradzić dzisiaj na tym torze. Ze znalezieniem przełożeń też było ciężko stąd taki wynik, a nie inny.
Arkadiusz Pawlak (Polonia Piła) - Mój występ był dobry, ale wymagałem od siebie więcej. Zabrakło po prostu doświadczenia. Tor jak tor trochę dziurawy, ale jestem do tego przyzwyczajony. Gospodarze byli dzisiaj bardzo mocni, ale bonus trafia do nas.
Daniel Kaczmarek (KSM Krosno) - Tor się dzisiaj odsypywał, zwłaszcza wejścia w łuki, ale reszta była okej. Jeśli chodzi o moją dyspozycje straciłem dwa punkty, w ostatnim występie tutaj również straciłem dwa punkty. Szkoda, ze nie jechałem w czternastym biegu. Miałem więcej punktów niż Dawid Stachyra i Marcin Rempała i jechałem mniej biegów, no ale trener tak zdecydował. Najważniejsze, ze wygraliśmy.
Marcin Rempała (KSM Krosno) - Strasznie się męczyłem podczas tego meczu. Upał dał w kość, a dodatkowo cały czas zmagam się z kontuzją żeber po upadku w Gdańsku. Szkoda tego defektu bo mój dorobek punktowy mógłby być w końcu taki jak powinien, lecz przez ten upał świeca padał w motocyklu i stąd ten jeden defekt. Niewiele brakło do zatrzymania punktu bonusowego. Jeśli chodzi o moją kontuzję to potrzeba chwile czasu bo żebra się muszą same zrosnąć, tego w żaden sposób nie da się przyspieszyć.
Dawid Stachyra (KSM Krosno) - To wszystko u mnie się jakoś bardzo dziwnie toczy. Na piątkowym treningu byłem naprawdę bardzo szybki i ten motocykl czułem, że jechał. W meczu niestety nie wygrałem ani jednego startu, więc coś jest nie tak. Czeka nas kolejna rozbiórka motocykla i tak to wygląda, to takie łatanie jak się posiada jeden sprawny motocykl. Tak jak mówiłem na treningu było super, a w meczu katastrofa bo sprzęt nie reagował tak na przełożenia jak powinien. Musimy coś pogrzebać jeszcze.
Źródło: inf.własna

