Wilki zadziobane przez Orły

krosnolodzW szóstej kolejce Nice Polskiej Ligi Żużlowej KSM Krosno przegrało na własnym torze z Orłem Łódź. Spotkanie zakończyło się wynikiem 51:39 dla Łodzian.

 

 

 

To ciężki sezon dla krośnieńskich Wilków. Jak na razie na swoim koncie nie zgromadzili żadnych punktów. Pięć porażek nie napawa pozytywnymi emocjami. Celem klubu z Podkarpacia jest zajęcie ósmego miejsca w tabeli, które umożliwia start w przyszłorocznej pierwszej lidze. Niestety, będzie to ciężkim zadaniem. Najprawdopodobniej było to ostatnie spotkanie w obsadzie trenera dla Ireneusza Kwiecińskiego. Po ośmiu latach prowadzenia Wilków zdecydował się odejść z klubu.

 

Spotkanie w początkowej fazie zawodów było dyktowane przez gospodarzy i to oni brylowali na czarnym owalu, ale drużyna Orła przebudziła się w drugiej połowie startów, znajdując odpowiednie przełożenia.

 

Od pierwszego biegu emocji nie brakowało. Ze stadionu przy ulicy Legionów oprócz tumanów kurzu unosiły się również okrzyki radości, które z biegu na bieg malały. Goście przed meczem z Krosnem wzmocnili się, kontraktując  Tomasz Gapińskiego. Był  on jednym z najlepiej punktujących zawodników swojej drużyny. W dość kuriozalnej sytuacji znalazł się Robert Miśkowiak, który sądził, że zielone światło było cały czas włączone. Próbował dyskutować z sędzią, ale żadna rozmowa nie wpłynęła na wynik biegu, a zakończył się on podwójną wygraną gospodarzy. To zdarzenie nie zdekoncentrowało go, ale zmotywowało. Zawodnik Orła Łódź w każdym swoim kolejnym biegu przyjeżdżał na czele stawki.

 

 

Po biegu dziewiątym do głosy doszli podopieczni Lecha Kędziory, znajdowali lepsze ścieżki na krośnieńskim owalu i mieli lepsze momenty startowe niż zawodnicy z grodu Pawła. Tak zostało do końca spotkania. Swoją świetną predyspozycję pokazał Hans Andersen. W pierwszym swoim starcie przywiózł 0, ale w kolejnych odnalazł odpowiednie przełożenia, co przyczyniło się do jego dominacji na torze.

 

 

W drużynie gospodarzy najlepiej punktującym zawodnikiem był Marcin Rempała. Nie jest to zaskoczeniem, ponieważ od samego początku sezonu dysponuje dobrą formą. Jego walka na torze była  podziwiana przez wszystkich kibiców. Swoją wolę walki i ambicje pokazał również Sergey Logaczev. W biegu trzynastym lekko poniosła go fantazja i jego próba wyprzedzenia rywala zakończyła się karambolem, w którym uczestniczyła cała czwórka, jadąca w tym biegu. Na szczęście nikomu nic się nie stało. Młody Rosjanin został wykluczony z powtórki tego biegu. Po niżej oczekiwań spisał się Mirosław Jabłoński. Był cieniem samego siebie z przed ostatniego meczu. Miernie spisał się również Ernest Koza. Wychowanek tarnowskiej Unii zaliczył dobry początek spotkania, ale potem jego jazda pogarszała się.

 

Orzeł Łódź - 51


1. Hans Andersen 12 (1,2,3,3,3)
2. Mariusz Puszakowski 0 (0,0,-,-)
3. Jakub Jamróg 9+1 (0,2*,3,3,1)
4. Tomasz Gapiński  10+1 (3,3,2*,1,1)
5. Robert Miśkowiak 12 (2,1,3,3,3)
6. Oskar Bober 6+1 (3,t,2*,0,1)
7. Michał Piosicki 2+1 (2*,d,0)

 

 

KSM Krosno - 39


9. Ernest Koza 7+1 (2*,3,0,2,0)
10. Marcin Rempała 12+1 (3,2*,1,2,2,2)
11. Claus Vissing 6+1 (2,1,1*,2,-)
12. Siergiej Łogaczow 6+1 (1*,3,2,w,d)
13. Mirosław Jabłoński 6+1 (3,1,1,1*)
14. Adrian Bialk  0 (0,0,0)
15. Arkadiusz Madej 2 (1,1,0)

 

Bieg po biegu:


1. Rempała, Koza, Andersen, Puszakowski 5:1
2. Bober, Piosicki, Madej, Bialk 1:5 (6:6)
3. Gapiński, Vissing, Łogaczow, Jamróg 3:3 (9:9)
4. Jabłoński, Miśkowiak, Madej, Piosicki (d) 4:2 (13:11)
5. Łogaczow, Andersen, Vissing, Puszakowski 4:2 (17:13)
6. Gapiński, Jamróg, Jabłoński, Bialk 1:5 (18:18)
7. Koza, Rempała, Miśkowiak, Bober (t) 5:1 (23:19)
8. Andersen, Bober, Jabłoński, Madej 1:5 (24:24)
9. Jamróg, Gapiński, Rempała, Koza 1:5 (25:29)
10. Miśkowiak, Łogaczow, Vissing, Piosicki 3:3 (28:32)
11. Jamróg, Rempała, Jabłoński, Bober 3:3 (31:35)
12. Andersen, Vissing, Bober, Bialk 2:4 (33:39)
13. Miśkowiak, Koza, Gapiński, Łogaczow (u/w) 2:4 (35:43)
14. Miśkowiak, Rempała, Jamróg, Łogaczow (d) 2:4 (37:47)
15. Andersen, Rempała, Gapiński, Koza 2:4 (39:51)

 

 źródło.info:własna

Izabela Gumienna

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!