
KSM Krosno doznało w niedzielę piątej z rzędu porażki przegrywając tym razem na własnym torze z Orłem Łódź 39:51. Mimo tego spotkanie wyglądało zupełnie inaczej, aniżeli wcześniejsze dwa pojedynki na krośnieńskim torze, które kończyły się porażkami bez walki. Tym razem walki nie brakowało i do połowy meczu wynik oscylował na granicy remisu. O sprawach kadrowych oraz najbliższych spotkaniach mówił po meczu Wojciech Zych, wiceprezes KSM Krosno.
- Ja prosiłem przed meczem wszystkich zawodników, aby pojechali to spotkanie z zębem i żeby pokazali kawał dobrego speedwaya. Myślę, że jest duża poprawa względem tego, co było, ale jest jeszcze coś do poprawy. Przede wszystkim nasi dotychczasowi przeciwnicy byli piekielnie mocni. Tam jeżdżą zawodnicy z Ekstraligi i widać, że są sprzętowo troszeczkę lepsi od nas i to jakby przeważa szalę tych meczów. Naszym celem jest zająć ósme miejsce i przyjadą do nas zespoły, które będą w naszym zasięgu i będziemy się starali z nimi powygrywać - mówił po zawodach wiceprezes KSM Krosno Wojciech Zych.
W niedzielę przed własną publicznością zadebiutował Siergiej Łogaczow. Młody, ambitny i bardzo waleczny chłopak pokazał się z bardzo dobrej strony. Jak się okazuje z Rosjaninem w Krośnie wiążą nadzieję na przyszłość. - Myśmy dość długo zwlekali z tym, aby go wstawić do składy z prostego powodu - chcieliśmy się mu przyjrzeć bliżej. Widać, że chłopak ma potencjał, ale głowa troszkę szybciej pracuje i widzieliśmy w biegu trzynastym co się stało. Stworzył bardzo niebezpieczną sytuację, która zakończyła się upadkiem wszystkich uczestników wyścigu, lecz na całe szczęście nikomu nic się nie stało. Mimo wszystko jest to chłopak, z którego jesteśmy bardzo zadowoleni i przyszłościowo będziemy z nim na pewno wiązać nadzieje w Krośnie - informuje wiceprezes klubu.

Siergiej Łogaczow - młody, ambitny i bardzo waleczny chłopak z którym w Krośnie wiążą nadzieję na przyszłość
Drugą szansę startu otrzymał Claus Vissing, lecz jego zdobycz punktowa nie była zadowalająca jak na zawodnika zagranicznego. Warto dodać, iż Duńczyk wraca po rocznej przerwie spowodowanej kontuzją. Niestety swoimi dwoma słabymi występami jego notowania w krośnieńskim klubie spadły i to znacznie. - Ewidentnie widać po Vissingu tą zeszłoroczną kontuzję i mam takie wrażenie, że on nie osiągnął nawet tego poziomu sprzed kontuzji. Musimy się zastanowić czy w dalszej części sezonu na niego stawiać, bo nie spełnia naszych oczekiwań. Liczyliśmy, że będzie liderem naszej drużyny. Wychodzi na to, że ta roczna przerwa spowodowana kontuzją dała dużo. Coś z tym trzeba będzie zrobić, bo nie jest to ten zawodnik jak parę lat temu. Braliśmy go na te mecze, w których pojechał też po to, aby zobaczyć, gdzie i w jakiej jest formie, bo te najważniejsze dla nas mecze dopiero przed nami. Będziemy szukali jakieś innego rozwiązania na tej pozycji, bo trzeba się mocno przygotować na Rzeszów, czy Bydgoszcz, która jest w naszym zasięgu. Myślę, że i na Kraków, bo tam przegraliśmy sześcioma punktami, które można odrobić i zgarnąć bonusa. Mamy także ważne dwa wyjazdy do Opola i Rawicza - tam również musimy szukać swojej szansy, aby zapewnić sobie to ósme miejsce w Nice Polskiej Lidze Żużlowej - mówi wiceprezes Wojciech Zych.
Już w najbliższy piątek krośnieński zespół uda się do Rzeszowa na zaległy mecz 3.kolejki Nice Polskiej Ligi Żużlowej, czyli żużlowe Derby Podkarpacia. Jak się okazuje klub z Krosna nie wyklucza wzmocnień w najbliższym czasie, lecz personalia potencjalnego nowego zawodnika są jeszcze trzymane w tajemnicy. - Musimy teraz ochłonąć po tym meczu, na spokojnie wszystko przeanalizować. Zbyt dużo czasu na to nie będzie, bo w najbliższy piątek mamy wyjazdowy zaległy mecz w Rzeszowie, następnie wyjazd do Gdańska i Rawicza. Derby jak to derby rządzą się swoimi prawami. Zespół z Rzeszowa jest bardzo mocny, ale my nie załamujemy rąk, bo jak powiedziałem derby się rządzą swoimi prawami. Czasami jest różnie - jakiś defekt, taśma i już wynik się może obrócić w drugą stronę. To, że jesteśmy notowani niżej to nam nie przeszkadza, trzeba tam pojechać i zawalczyć ze sercem. Mimo wszystko musimy na spokojnie usiąść jako zarząd z trenerem i sztabem szkoleniowym, aby podjąć jakieś decyzje. Nie wykluczamy też jakiegokolwiek wzmocnienia do Krosna. Mamy na oku zawodnika, którego personaliów jeszcze nie zdradzę, bo musimy się przyjrzeć jak jeździ w innej lidze - zdradza Wojciech Zych.
Z powodu słabych występów drużyny z nad Wisłoka sporo krytyki i hejtu w ostatnim czasie spadło na trenera KSM Krosno - Ireneusza Kwiecińskiego. W związku z tym szkoleniowiec podjął decyzję, że mecz z Orłem Łódź będzie jego ostatnim w roli trenera. Pomimo tego włodarze klubu mają nadzieję, że trener zmieni zdanie i przynajmniej do końca sezonu zostanie z drużyną, bo najważniejsze mecze dopiero przed "Wilkami". - Podczas meczu na stadionie było widać brawa i zadowolenie kibiców z faktu, że Irek jest z nami. W tygodniu będziemy musieli usiąść i porozmawiać. My jako zarząd chcielibyśmy, aby Irek ten wózek z nami do końca sezonu pociągnął. My za cel postawiliśmy sobie zajęcie ósmego miejsca i ten cel jest jeszcze przed nami. To, że teraz przegrywamy te mecze jest rzeczą normalną bo to są bardzo mocni przeciwnicy, a te najważniejsze mecze dopiero przed nami i wtedy Irek Kwieciński będzie nam bardzo potrzebny - zakończył Wojciech Zych.
źródło: inf.własna

