
W piątkowe popołudnie w Rzeszowie, przy ulicy Hetmańskiej po jedenastu latach powróciły derby Podkarpacia. Stal pokonała na własnym obiekcie KSM Krosno 54:36. Mimo tego wynik spotkania nie oddaję tego, co działo się na torze. Walki nie brakowało i do połowy spotkania wynik balansował na granicy remisu. O występie swoim i swojej drużyny mówił Tomasz Chrzanowski.
- W pierwszej części zawodów pokazaliśmy się z dobrej strony i walczyliśmy ambitnie. Ze swojego dorobku nie jestem do końca zadowolony, ale ciężko się jedzie jak się jest odstawionym od składu na trzy mecze. Przyjeżdżasz drugi i nie wiesz ,czy masz coś zmieniać w motocyklu, czy nie. Akurat na drugi bieg nie zrobiłem żadnych zmian i to się zemściło. Później korekta i już byłem drugi, brakowało coś tam ze startu, następna korekta i zero. Ciężko było się odnaleźć. 2, 0, 2, 0 – szału nie ma, że tak powiem. Brakuje tego luzu poprzez jazdę, regulację motocykla i zgrania się z nim w czasie zawodów, bo tego w czasie treningów się nie złapie. Mam przed sobą parę turniejów. W niedzielę wystąpię w Gdańsku i mam zamiar to wykorzystać. Jechaliśmy na luzie i to miało korzystny wpływ na pierwszą część zawodów, potem niestety coś nie zgrało i wyszło tak jak wyszło.
źródło.info:własna

