
Mecz pomiędzy KSM Krosno, a Polonią Bydgoszcz zakończył sie zwycięstwem gospodarzy 47:43. Emocji w tym spotkaniu nie brakowało. Oto co powiedzieli zawodnicy po zakończonym spotkaniu.
Marcin Jędrzejewski – Moja postawa nie była najgorsza, ale pozostawiała wiele do życzenia. Co do drużyny i dzisiejszego spotkania powiem tyle – jeden wielki kabaret. Nie mogę nic więcej powiedzieć, bo pewnie zostałaby na mnie nałożona dość wysoka kara. Walczyliśmy, starliśmy się wygrać dzisiejsze spotkanie, no niestety nie poszło po naszej myśli. Tor w Krośnie jak zawsze taki sam, ale dało się dzisiaj na nim ścigać. Pomimo złej pogody został przygotowany całkiem dobrze.
Damian Stalkowski – Dzisiaj pojechałem słabo, nie wyszło mi dzisiaj nic. Nie przywiozłem ani jednego punktu, co mnie nie zadowala. Na torze były dziury, nie mogłem się utrzymać na motocyklu. Ogólnie ciężki tor dla mnie. Dzisiejszy mecz mogę nazwać horrorem, nierówno szła taśma, w przegranym biegu krośnian bieg był powtórzony, w powtórce padł remis. W piętnastym biegu Damian Adamczak się wywrócił na drugim albo trzecim okrążeniu i został wykluczony, a wynik biegu zaliczony. Moim zdaniem decyzja jest niesłuszna. Bieg powinien być powtórzony.
Ernest Koza - Jestem zadowolony ze swojej postawy, bo nieźle punktowałem. Tor był w końcu pode mnie, ponieważ lubię jeździć bardziej po szerokiej. Dzisiaj jazda sprawiała mi większą frajdę i łatwość. Starty przeplatałem raz z lepszymi raz z gorszymi. Mecz wygrany więc trzeba się cieszyć. Tor w trakcie zawodów się zmieniał, co też sprawiało trochę problemów. Był inny niż zawsze, opady deszczu spowodowały, że musiał być inaczej przygotowany, ale jak widać wyszło to na naszą korzyść. W motocyklach nie zmieniałem żadnych ustawień. Emocje w dzisiejszym spotkaniu były do piętnastego biegu i chyba ten ostatni bieg przysporzył najwięcej emocji. Przygotowywałem się do tego biegu tak samo jak do każdego innego i na szczęście udało się go wygrać.

Mirosław Jabłoński – Swoją postawę ocenił bym na dwójkę, tak jak wszystkie biegi na dwa punkty. Niestety, ale nie szło to tak jakbym chciał. Wpadło we mnie trochę nerwowości po powtórce biegu czwartego. Zmieniłem trochę w motocyklu ustawień, bo nie czułem się na tyle szybki. To nie był mój dzień, ale na szczęście cała drużyna odniosła zwycięstwo, mimo, że tor nie był pod nas, ponieważ opady deszczu bardzo go zmieniły. Trzeba się cieszyć z dwóch punktów, które zdobyliśmy. Na ostatni bieg pozmieniałem i poukładałem sobie wszystko w głowie. Nie ukrywam, że ja zbyt wiele błędów popełniałem w stosunku do rywali i przez to przyjeżdżałem drugi, a nie pierwszy. Dzisiejszy mecz był o wiele trudniejszy niż ten tydzień temu z Gdańskiem.
źródło.info:własna

