Bez dwóch zdań na papierze kadra PGG ROW-u Rybnik prezentuje się słabiej od pozostałych ekstraligowych drużyn. Sami zawodnicy wierzą, że uda im się utrzeć nosa ekspertom i utrzymać się w PGE Ekstralidze.
Andrzej Lebiediew:
Czy okres wypoczynku już się dla Ciebie zakończył? Rozpocząłeś przygotowania do nowego sezonu?
Ja w ogóle nie odpoczywam. Nie mam tak, że po sezonie potrzebuję przerwy. Kiedy kończy się sezon żużlowy, przerzucam się po prostu na inne dyscypliny sportu. Kocham sport i wychodzę z założenia, że zawsze można coś poprawić, potrenować, popracować nad czymś. Trenuję codziennie, nawet po dwa, trzy razy.
Cieszysz się że wracasz po kilku latach do Ekstraligi, na ten najwyższy poziom rozgrywek?
Pewnie że tak. Dążę do tego, żeby być w czołówce światowej i reprezentować swój kraj na międzynarodowej arenie jak najlepiej. Wierzę, że ten sezon będzie udany dla mnie i pokażę na co mnie stać.
Przed sezonem wszyscy „fachowcy” mówią: beniaminek jest skazany na spadek. Mają rację?
Nie biorę pod uwagę takiego rozwiązania. Nasz skład jest bardzo ciekawy. Niektórzy skreślają i mnie i Troya i Waszka i Siergieja, ale wydaje mi się, że jeszcze nieraz zaskoczymy tych „ekspertów”. Zresztą oni muszą coś pisać...A o Rybniku napisali już tyle, policzyli chyba nawet wszystkie płytki na stadionie.... Mam wrażenie, że o naszym klubie napisali zresztą więcej niż o Mistrzach Polski. A my musimy zrobić swoje, pokazać na torze na co nas stać i sprawić, żeby ci sami fachowcy musieli potem przepraszać...Ja osobiście będę robił wszystko, żeby niektórzy redaktorzy musieli ugryźć się w język.
Brak presji może Wam tylko pomóc. Nie jesteście faworytem rozgrywek, ciśnienia wielkiego nie będzie...
Według mnie presja to coś, co pcha zawodnika do przodu, A w naszym przypadku nie można powiedzieć, że presji zupełnie nie ma. Musimy zostać przecież mistrzami Polski według prezesa Mrozka, czyli uplasować się na szóstym miejscu. Będziemy dążyli do tego, a być może uda się ugrać coś więcej. Będziemy mocno pracowali żeby spełnić wymogi zarządu klubu.
Zobaczymy cię w Rybniku na treningach?
Nic jeszcze nie zaplanowałem. Jak rybnicki tor będzie gotowy na początku marca i mi zadzwonią że mamy trening, to zbieram się i jadę. Im więcej kółek zrobię na domowym owalu, tym lepiej.
Mateusz Szczepaniak
Jak wyglądają przygotowania do kolejnego sezonu w twoim przypadku?
Na pewno wzorem lat ubiegłych będę często trenował z bratem, ale będę też oczywiście przygotowywał się indywidualnie. Mam w Ostrowie przyjaciół, którzy prowadzą klub fitness i dbają o zdrowie sportowców. Będę korzystał z ich gościnności i u nich potrenuję. Poza tym przygotowanie fizyczne, masaże.
Przez wielu „fachowców” jeszcze przed startem rozgrywek PGG ROW Rybnik skazywany jest na pożarcie i szybki spadek...
Już się nie raz przekonaliśmy, że przedsezonowe wróżenie może się różnie skończyć. Ja uważam, że mamy dobrą drużynę.
Mieszanka zawodników takich jak Troy, Ty i Kacper, którzy doskonale znacie rybnicki tor i tych, którzy w Ekstralidze mają coś do udowodnienia – takich jak Robert, Andrzej czy Waszek – to dobry pomysł?
A czemu nie? Przecież my z chłopakami z Ekstraligi rywalizowaliśmy w minionym sezonie w czasie wielu imprez towarzyskich czy indywidualnych. Proszę popatrzeć na Kacpra Worynę, jak radził sobie w SEC. Czy on odstawał pod względem sprzętowym czy miał mniejsze umiejętności? Nie pokazał, że można z każdym jechać jak równy z równym. Ja też znam wiele torów w Polsce, potrafię na nich jeździć i nie boję się rywalizacji z najsilniejszymi. A to, że nikt na nas nie stawia, może nam tylko pomóc.
źródło: row.rybnik.com.pl

