
Kacper Woryna jest objawieniem na starcie PGE Ekstraligi w 2017 roku. O tym, iż wnuk Antoniego Woryny należy do czołówki polskich młodzieżowców nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak to co wyprawia junior z Rybnika przerosło oczekiwania wszystkich.
Wychowanek rybnickiego klubu był najmocniejszym ogniwem swojego zespołu w dwóch dotychczas rozegranych spotkaniach PGE Ekstraligi. W Gorzowie wywalczył 14 punktów z bonusem, natomiast we wczorajszym spotkaniu pod Jasną Górą zdobył aż 16 oczek. Sam zawodnik nie wie do końca w czym tkwi fenomen jego dyspozycji. - Ciężko mi powiedzieć. Sam jestem zaskoczony, tak to można ująć. Cieszę się bardzo, całą zimę ciężko na to pracowałem, żeby dojść do jak najlepszej formy, zarówno fizycznej jak i psychicznej. Reszta to już jest robota moich mechaników, tunerów, którzy wykonują świetną robotę. Bez nich nie byłoby tego, tych kolejnych meczy, które się udają.
Mimo tak wyśmienitej formy młodzieżowca ROW’u Rybnik, Rekiny przegrały oba dotychczasowe spotkania. Niestety w ślad za juniorem nie idą seniorzy. Zawodzą szczególnie Grigorij Łaguta oraz Tobiasz Musielak. Kacper Woryna uważa jednak, że jego zespół wciąż będzie liczył się w walce o najwyższe cele. - Głupio by było gdybym powiedział, że jedziemy o utrzymanie. Taki cel nas nie satysfakcjonuje. Żaden sportowiec nie powie, że wyjeżdża do biegu po zero. Mam nadzieje, że jeszcze się odbijemy. Dwa mecze przegrane, ale to jest początek sezonu. Nie każdy łapie od razu te optymalne ustawienia, formę. Jestem spokojny o to, że będziemy jeszcze pokazywać dobry żużel.

źródłó: informacja własna

