Sezon 2014 należy już do przeszłości, dla Falubazu Zielona Góra do przeszłości, o której chcą jak najszybciej zapomnieć. Świetny początek rozgrywek przyćmiły późniejsze kłopoty klubu oraz poszczególnych zawodników, a zespół z Grodu Bachusa musiał zadowolić się 4. miejscem w Drużynowych Mistrzostwach Polski.
W przerwie zimowej w Zielonej Górze nie doszło do wielkich zmian kadrowych. Z klubem pożegnali się Jonad Davidsson oraz Adrian Gomólski, którzy nie spełnili pokładanych w nich nadziei i spisywali się poniżej oczekiwań. Obaj zawodnicy zasilili szeregi Startu Gniezno.
Do drużyny Falubazu po rocznym wypożyczeniu powrócili Aleksandr Loktaev oraz Adam Strzelec. Szczególnie entuzjastycznie fani wypowiadali się o popularnym Saszy, gdyż ulubieniec zielonogórskiej publiczności prezentował świetną formę, a na stadionie przy W69 przeważnie zapisywał przy swoim nazwisku dwucyfrowe zdobycze punktowe. Ponadto, udało się podpisać wieloletnie kontrakty z liderami zespołu, co bardzo ustabilizowało sytuację kadrową klubu.

Sasza Loktaev, ku uciesze kibiców, powrócił po rocznej przerwie do Zielonej Góry.
Wszyscy z wielkim entuzjazmem podchodzili do tegorocznego sezonu. Oczekiwania były wysokie, zarówno ze strony kibiców, jak i zarządu klubu. Gdy 12. kwietnia fani Falubazu zebrali się na inauguracji rozgrywek ENEA Ekstraligi przeciwko Grupie Azoty Unii Tarnów, wiadome było, że zawodników miejscowego klubu czeka ciężkie spotkanie, jednak nikt nie spodziewał się, że na własnym torze zespół dozna pierwszej porażki. To było jak kubeł zimnej wody wylany na głowy kibiców, zarządu, zawodników. I ten przysłowiowy „kubeł” zdawał się skutkować, o czym świadczyć może znakomita passa siedmiu zwycięstw z rzędu. Wyższość zielonogórzan musiały uznać kluby z Częstochowy, Torunia, Leszna, Wrocławia, Gorzowa oraz dwukrotnie beniaminek z Gdańska.
Szczególnie dobrze smakowało zwycięstwo nad odwiecznymi rywalami zza miedzy. W ramach 6. kolejki ENEA Ekstraligi zespół z Gorzowa zawitał do Zielonej Góry, by tam zmierzyć się w pierwszych w tym sezonie Wielkich Derbach Ziemi Lubuskiej. Na spotkania jak te mobilizuje się całe miasto, co przełożyło się na świetną frekwencję na stadionie. Zawodnicy miejscowego Falubazu, niesieni dopingiem kibiców, zwyciężyli w stosunku 50:40. W dwóch kolejnych tygodniach zawodnicy z Grodu Bachusa dwukrotnie pokonali Renault Zdunek Wybrzeże Gdańsk, 50:40 na wyjeździe oraz 65:25 na domowym torze.
Gdy wydawało się, że już nikt nie zdoła zatrzymać rozpędzonych zielonogórzan, musieli zmierzyć się oni z odwiecznym rywalem – Stalą Gorzów. Jak się później okazało, było to kluczowe spotkanie, od którego zaczęły się ogromne problemy Falubazu. Derbowe mecze zawsze cieszyły się niezwykłym powodzeniem kibiców z całej żużlowej Polski, a sami żużlowcy podkreślają, że jest to spotkanie inne niż wszystkie. 22. czerwca na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie zacięte spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy i zespół Falubazu musiał przełknąć, pierwszą od dwóch miesięcy, gorycz porażki. W ekipie gości zawiedli głównie juniorzy, którzy łącznie zdobyli zaledwie jeden punkt oraz Krzysztof Jabłoński (2pkt.).
Już w następnej kolejce żużlowcy z Zielonej Góry mieli okazję do rehabilitacji, gdyż podejmowali oni Betard Spartę Wrocław. Wrocławianie byli z góry skazywani na porażkę. Ponadto, byli oni osłabieni brakiem Troya Batchelora, który nie przyleciał do Polski po sobotnim występie w Grand Prix Wielkiej Brytanii w Cardiff. Australijczyka zastąpił w trybie awaryjnym Jurica Pavlic, co dodatkowo przemawiało na korzyść zielonogórskiej drużyny. Jednak, mimo przeciwności, miejscowa drużyna postawiła twarde warunki Mistrzom Polski i w ostatecznym rozrachunku, ku ogromnemu zaskoczeniu kibiców Falubazu, pokonała gości 50:40.
Po blisko miesięcznej przerwie, spowodowanej rozgrywaniem Drużynowego Pucharu Świata, gdzie Polacy zdobyli srebro, wznowiono ligowe rozgrywki.
W międzyczasie Polskę obiegła szokująca wiadomość o stosowaniu dopingu przez jednego z polskich żużlowców. Jak się później okazało, informacja ta dotyczyła zawodnika Falubazu Zielona Góra, a konkretnie Patryka Dudka, który po meczu ligowym w Gorzowie został przebadany na obecność niedozwolonych środków. Wynik badań okazał się pozytywny i 8. sierpnia młody żużlowiec został zawieszony przez Główną Komisję Sportu Żużlowego. Miesiąc później GKSŻ oficjalnie już zawiesiła Patryka na rok, nałożyła karę finansową oraz skreśliła z kadry narodowej i dostał zakaz startów w reprezentacji przez dwa lata. Oznaczało to, że zespół z Zielonej Góry już do końca sezonu nie będzie mógł skorzystać z usług 22-latka. Szok i niedowierzanie – te słowa najtrafniej określają odczucia fanów DuZersa.

Spotkanie w Toruniu było pierwszym bez Patryka Dudka
A prawdziwy sprawdzian czekał po przewie zielonogórski zespół , kiedy to w 12. kolejce musieli zmierzyć się, już bez Patryka Dudka, z ekipą Unibaxu Toruń. Spotkanie trzymało w napięciu, jednak po zaciętej walce na torze to właśnie gospodarze triumfowali 47:42. Najbardziej bolała jednak porażka z FOGO Unią Leszno, gdyż zielonogórzanie doznali jej na własnym torze, a szala zwycięstwa przelała się na korzyść gości dopiero w ostatnim biegu. Nastojów nie poprawiło nawet miażdżące zwycięstwo nad Lwami z Częstochowy (69:21). Remis w ostatniej kolejce ze zdziesiątkowaną kontuzjami ekipą z Tarnowa tylko umocnił wszystkich w przekonaniu, iż Falubaz jest w dołku i raczej prędko się z niego nie wygrzebie.
Rundę zasadniczą drużyna Falubazu zakończyła na 3. miejscu z dorobkiem 21 punktów. Oznaczało to, iż w play-offach czekają nas niezwykle emocjonujące pojedynki, gdyż zielonogórska ekipa miała zmierzyć się ze Stalą Gorzów.
Światełko pojawiło się po zwycięstwie 49:41 w pierwszym meczu rundy play-off nad gorzowianami. Z letargu obudził się Jarosław Hampel, który zanotował znaczącą zniżkę formy w ostatnim miesiącu, znakomicie zaprezentował się Andreas Jonsson, a obaj juniorzy zdobyli ważne punkty. Jak się okazało była to tylko chwilowe przebudzienie, a w rewanżowym spotkaniu w Gorzowie miejscowi zawodnicy zdeklasowali rywali zza miedzy, wygrywając 62:28. Nawet najwięksi pesymiści nie spodziewali się aż tak wysokiej porażki. Zawiodła cała drużyna. Jedynie popularny AJ pojechał na poziomie, zdobywając 13 punktów. Poirytowanie przebiegiem spotkania okazali także kibice odwracając się plecami do zawodników, którzy wyszli podziękować za doping podczas meczu. Ich zachowanie odbiło się szerokim echem po całej żużlowej Polsce. Ci, którzy przez cały sezon śpiewali z trybun „Czy wygrywasz, czy nie, ja i tak kocham cię” okazali się hipokrytami, nie umiejącymi znieść porażki.
Falubazowi pozostała walka o brązowy medal DMP w sezonie 2014 z Grupą Azoty Unią Tarnów, która w półfinale sensacyjnie uległa swojej imienniczce z Leszna.
W zielonogórskim klubie zaczęło się psuć. Od pamiętnego spotkania w Gorzowie 22 czerwca, magia Falubazu zaczęła znikać, a na jaw zaczęły wychodzić niepokojące fakty. Ponadto zarząd klubu nie mógł się dogadać ze sztabem szkoleniowym oraz zawodnikami i zaczęły się pojawiać efekty tych nieporozumień. Jednym z nich było odsunięcie od składu na pierwszy mecz z drużyną z Tarnowa, niekwestionowanego lidera zielonogórzan, Jarosława Hampela, który zanotował kilka słabszych spotkań. Na konferencji prasowej przed tym spotkaniem trener Rafał Dobrucki poinformował, iż po zakończeniu tegorocznego sezonu odchodzi z Falubazu Zielona Góra, tym samym idealny wizerunek klubu zaczął się walić.
Pierwszy mecz o brązowy medal odbył się 28. września w Zielonej Górze. Po sromotnej porażce w Gorzowie, gdzie zawiedli i żużlowcy, i kibice, nastroje były minorowe. Dwa zespoły stawiane przed sezonem w roli murowanego faworyta całych rozgrywek biły się zaledwie o brązowy medal. To już była porażka. Zawodnicy Falubazu spotkanie zaczęli znakomicie, prowadząc po 5. biegu aż 22:8. Jednak kwestią czasu było kiedy tarnowskie Jaskółki dopasują się do warunków torowych. Tak też się stało i pojedynek zakończył się 4-punktowym zwycięstwem gospodarzy (47:43). Z tak małą przewagą Falubaz jechał tydzień później (5.10) do Tarnowa na mecz rewanżowy. Plan jednak był taki, aby obronić tę przewagę, bądź przegrać minimalnie, w innym wypadku to tarnowianie sięgną po brąz DMP. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Wystarczy wspomnieć, że po pierwszych pięciu biegach na tablicy widniał wynik 25:5. Zawodnicy Falubazu byli cieniami samych siebie i tak też zostało do końca tego spotkania, gdzie poza remisami biegowymi żużlowcy lubuskiego klubu nie zdołali wygrać nawet jednego biegu. Mecz zakończył się wynikiem 63:27, a co za tym idzie Falubaz zakończył sezon bez medalu.
W sezonie 2014 najlepszą średnią biegową w drużynie Falubazu osiągnął Jarosław Hampel (2,159) i został on sklasyfikowany na 9. miejscu wśród wszystkich zawodników ENEA Ekstraligi. Na 12. miejscu znalazł się Piotr Protasiewicz, ze średnią 2,079.
Również indywidualnie był to sezon posuchy dla zawodników reprezentujących barwy Falubazu Zielona Góra. Kapitan zielonogórzan Piotr Protasiewicz oraz Jarosław Hampel reprezentowali Polskę w Drużynowym Pucharze Świata, gdzie wspólnie z kolegami z reprezentacji wywalczyli srebro.

Srebrni Polacy w finale Drużynowego Pucharu Świata.
W Zielonej Górze rozegrany został też historyczny, bo pierwszy, finał Żużlowej Ligi Mistrzów. Drużynowi Mistrzowie z czterech krajów - Polski, Dani, Szwecji oraz Wielkiej Brytanii przyjechali, by na W69 ściagać się o tytuł najlepszej drużyny świata. Zawody wygrała szwedzka Piraterna Motala, a gospodarze zajęli 3. miejsce World Speedway League.
Po tak złym sezonie w klubie potrzebne są zmiany. Rada Nazdorcza zielonogórskiego klubu odwołała po sezonie Marka Jankowskiego z funkcji prezesa Falubazu. Wiele dyskutuje się o nowym trenerze, który przejmie pałeczkę po Rafale Dobruckim. Wymienia się kilka nazwisk, m.in. Piotra Żyto oraz Stanisława Chomskiego, jednak klub nie podał żadnych oficjalnych komunikatów odnośnie tej decyzji. Po zakończeniu rozgrywek mówiło się także, iż z klubem może pożegnać się Jarosław Hampel, gdyż nie dogadywał się on z zarządem. Na szczęście „Mały” zdołał dojść do porozumienia z Robertem Dowhanem i w przyszłym sezonie ponownie ujrzymy Jarka w zielonogórskich barwach. Braki widać natomiast na pozycji juniora. Kamil Adamczewski przechodzi w wiek seniora, natomiast Adam Strzelec oraz Alex Zgardziński nie prezentują formy na ekstraligę. Brak doświadczonego juniora, jakim w poprzednim sezonie był Patryk Dudek, dlatego sztab szkoleniowy planuje w zimowym okienku transferowym wzmocnienia na tej właśnie pozycji. Ostatnimi czasy głośno jest o transferze Krystiana Pieszczka z gdańskiego Wybrzeża. Jednak na konkretne decyzje kibice Falubazu muszą jeszcze poczekać.
źródło: informacja własna

