Gdy po rundzie zasadniczej Falubaz zajmował pierwsze miejsce w ligowej tabeli kibice już widzieli zielonogórzan z medalami na szyi. Jednak jak to w żużlu bywa, play offy rządzą się swoimi prawami i drużyna pod przewodnictwem Marka Cieślaka nie tylko nie zdobyła złota, ale zabrakło ich nawet na podium Drużynowych Mistrzostw Polski.
Po dwóch latach bez medalu Drużynowych Mistrzostw Polski zawodnicy z Grodu Bachusa powrócili na podium, zdobywając w 2016 roku brązowy medal. W tym sezonie od drużyny Marka Cieślaka oczekiwało się powrotu na sam szczyt. Cel wygórowany, jednak mając w drużynie takich zawodników, jak Jason Doyle czy Patryk Dudek wydawał się być w zasięgu ręki. Przed sezonem większych zmian kadrowych nie było. Zakontraktowano jedynie Szweda, Jacoba Thorssell'a, który miał być uzupełnieniem drugiej linii i konkurencją dla Andriy'a Karpova. Przedłużono za to umowy z filarami Falubazu i skład drużyny wyglądał naprawdę imponująco. Jednak żużel już nie raz pokazał, że to co na papierze niekoniecznie przekłada się na wyniki na torze. Sympatycy zielonogórskiego klubu dotkliwie się o tym przekonali, gdyż ta papierowa "złota drużyna" zakończyła sezon na 4. miejscu, co można uznać za porażkę.

Wszyscy z wielkim entuzjazmem podchodzili do tegorocznych rozgrywek. Zielonogórska drużyna rozpoczęła sezon z wysokiego C, pokonując na swoim torze ekipę Get Well Toruń, jednak szybko zostali sprowadzeni na ziemię przez leszczyńskich Byków, którzy zgromili ekantor.pl Falubaz, wygrywając aż 38 punktami. Porażka ta podziałała na żużlowców z Winnego Grodu mobilizująco i po remisie w wyjazdowych lubuskich derbach wygrali oni cztery kolejne spotkania. Ironia nie jest w speedwayu obca, o czym zawodnicy i kibice przekonali się w pierwszym z rewanżowych spotkań, kiedy to dobra passa została przerwana, a pogromcą Falubazu okazała się... ponownie Fogo Unia Leszno. Do końca rundy zasadniczej tylko jeden inny zespół zdołał pokonać ekipę Marka Cieślaka. Dokonał tego Włókniarz Vitroszlif CrossFit Częstochowa, wygrywając przed własną publicznością dziesięcioma punktami.
Ekantor.pl Falubaz do końca "ścigał się" z Betard Spartą Wrocław o pierwsze miejsce w tabeli DMP i ostatecznie, dzięki lepszemu wynikowi w bezpośrednich pojedynkach, to właśnie podopieczni Marka Cieślaka zakończyli rundę zasadniczą na szczycie, a w play offach czekała na nich (o ironio!) Fogo Unia Leszno, zespół, który dwukrotnie pokonał zielonogórzan. Zdawało się to być świetną okazją do rewanżu na przeciwnikach i rekompensaty dla kibiców za te dotkliwe porażki. Dwumecz nie poszedł jednak po myśli żółto-biało-zielonych i musieli po raz kolejny przełknąć gorycz porażki z odwiecznym rywalem, tym razem dużo bardziej bolesną, gdyż oznaczała brak awansu do finału i walkę "tylko" o brąz Drużynowych Mistrzostw Polski. W tak zwanym małym finale zielonogórzanie musieli zmierzyć się z ekipą Cash Broker Stali Gorzów. Oba spotkania w rundzie zasadniczej pomiędzy tymi zespołami zakończyły się remisem, co tylko dodawało pikanterii walce o brązowy medal. Emocje podsycali dodatkowo kibice obu drużyn, którzy z niecierpliwością czekali na kolejne w tym sezonie Derby Ziemi Lubuskiej. Pierwszy mecz odbył się w Gorzowie Wlkp. i zakończył się zwycięstwem gospodarzy 52:38, co stawiało Falubaz w nieciekawej sytuacji przed rewanżem. Zielonogórzanie w spotkaniu przed własną publicznością nie tylko nie zdołali odrobić strat z pierwszego pojedynku, ale także nie udało im się pokonać drużyny Cash Broker Stali Gorzów. Przegranie medalu na własnym torze bolało, jednak to drużyna, która tego dokonała sprawiała, że porażka była odczuwana jeszcze mocniej.
Jak to w takich wypadkach bywa, natychmiast zaczęto szukać winnych. Najbardziej oberwało się Jasonowi Doyle'owi, któremu zarzucano, że w play offach jechał asekuracyjnie, nie dając z siebie 100% dla drużyny. Nic dziwnego, że Australijczyk mając w pamięci kontuzję w końcówce sezonu 2016, która kosztowała go tytuł Indywidualnego Mistrza Świata, tym razem nie chciał powtórzyć tego scenariusza. Stąd też wytłumaczenie jego słabej postawy w pojedynkach z drużynami z Leszna i Gorzowa Wlkp. Czy było to fair w stosunku do klubu i kibiców? Nie mnie oceniać. Teraz można tylko gdybać, co by było gdyby Jason Doyle pojechał w lidze tak, jak prezentował się w Grand Prix, jednak nic to nie zmieni, a jeden zawodnik nie stanowi całej drużyny, by tylko jego obwiniać. Na pewno przed rozpoczęciem ligi oczekiwano więcej niż udało się osiągnąć.

W sezonie 2017 najlepszą średnią biegową w drużynie ekantor.pl Falubazu osiągnął Jason Doyle (2,074) i został on sklasyfikowany na 5. miejscu wśród wszystkich zawodników PGE Ekstraligi. W pierwszej dziesiątce znalazł się także Jarosław Hampel (6. miejsce), ze średnią 2,069 oraz Patryk Dudek (10. miejsce), legitymujący się wynikiem 2,056.
Pod względem zdrowotnym Falubaz przeszedł ten sezon dość bezkontuzyjnie. Nie licząc urazu Sebastiana Niedźwiedzia, zawodnikom z Myszką Miki na plastronie udało się uniknąć większych kontuzji. Również pod względem indywidualnych osiągnięć zawodników reprezentujących barwy Falubazu sprawa wygląda bardzo dobrze. Jason Doyle został Indywidualnym Mistrzem Świata, a Patryk Dudek zdobył srebrny medal w tych rozgrywkach, zostając przy tym najlepszym debiutantem w cyklu Grand Prix w historii. DuZers był także członkiem reprezentacji Polski, z którą zdobył złoty medal Drużynowego Pucharu Świata.

źródło: informacja własna

