
W sobotę, 9. grudnia, w Krakowie odbyła się pierwsza runda Mistrzostw Świata SuperEnduro, której tryumfatorem został Tadeusz Błażusiak. Kolejne miejsca na podium zajęli Amerykanin, Cody Webb oraz pochodzący z Wielkiej Brytanii i debiutujący w stawce, Billy Bolt. Oto co powiedzieli medaliści krakowskiej rundy MŚ po zawodach.
Billy Bolt: Nie wiedziałem tak naprawdę, czego oczekiwać, ponieważ był to mój pierwszy w życiu wyścig SuperEnduro, pierwszy w arenie. Nie przyjechałem tu więc ze zbyt wygórowanymi oczekiwaniami, ale wiedziałem, że będzie to nie lada wyzwanie. Ostatecznie wyszło dobrze. Tor był bardzo ciężki, wymagający fizycznie. Zakończenie zawodów na podium to spełnienie marzeń i szczerze mówiąc, nie mogłem oczekiwać więcej tego wieczoru.
Cody Webb: To nie była łatwa noc dla nikogo, ale myślę, że dla naszej trójki może trochę lepsza. Mój drugi wyścig nie był idealny (5. miejsce – przy. red). Kilku zawodników zaliczyło upadek już na pierwszej przeszkodzie. Wraz z Jonnym Walkerem musiałem stanąć i czekać. Spojrzałem na niego i zapytałem ‘co zrobimy? Tu nie ma miejsca’. Gdy podniosłem się i ruszyłem dalej byłem tak rozzłoszczony tym całym czekaniem, ale jakimś cudem udało mi się skończyć na piątek pozycji. Starałem się zdobyć najwięcej punktów, jak to możliwe, bo wiedziałem, jak ważne to będzie na koniec, bo Taddy był dzisiaj bardzo konsekwentny. W moim finałowym wyścigu musiałem najpierw uporać się z Coltonem Haakerem. Gdy mi się udało mocno naciskałem, by wyprzedzić Taddy’ego. Popełnił on kilka błędów, co pozwoliło mi się zbliżyć do niego. Kibice głośno dopingowali naszą walkę. Jestem bardzo szczęśliwy, że ostatecznie udało mi się zwyciężyć ten wyścig. Dobrze jest wrócić do ścigania. Uważam, że mamy teraz w stawce najlepszych zawodników na świecie, przez co zawody są bardzo intensywne. Świetnie jest być w tym gronie.
Tadeusz Błażusiak: Gdy w zeszłym roku się żegnałem byłem gotowy rozpocząć nowy etap. Jednak, gdy w ciągu roku pojawił się pomysł nowych mistrzostw chciałem być ich częścią po drugiej stronie. A potem pomyślałem, nie mogę tego przegapić. Chciałem tych mistrzostw tak bardzo, że postanowiłem spróbować ponownie i dobrze się bawić. Startując tu ponownie, nie miałem od siebie żadnych oczekiwań. Musiałem mocniej cisnąć, bo starzenie się nie pomaga (śmiech), na pewno nie jest lżej niż chociażby te dwa lata temu. Pojechałem trzy konsekwentne wyścigi, jednak popełniłem kilka błędów. Zdecydowanie przez moją roczną przerwę brakowało mi tej intensywności, co było widać w braku pewności siebie i byciu przekonanym do każdego ruchu. Być może zbyt mocno się starałem. Mam nadzieję, że ta pewność powróci w trakcie sezonu. Jest jeszcze kilka wyścigów, by to rozgryźć. Mimo, że dzisiaj wygrałem, wiem, że Cody był szybszy ode mnie. Dlatego mam nad czym pracować i być może osiągnąć lepszy wynik w następnej rundzie w Niemczech. Robię to już tak długo, że z pewnością doświadczenie jest po mojej stronie. Wiem, że czasami, gdy przygodzi okazja trzeba ją łapać i poniekąd sprawić, żeby coś się stało tak jak tego chcemy. Raz się uda, innym razem nie. Tym razem mi się poszczęściło. Wróciłem, by się dobrze bawić, ścigać się, uczestniczyć w tym wszystkim. Nie cieszyłem się z jazdy przez ostatnie lata mojej kariery. Teraz znowu się cieszę, nie nakładam na siebie żadnej presji. Jeśli ktoś jest szybszy, to jest szybszy, ja staram się robić co w mojej mocy i cieszyć się jazdą. To wszystko czego chcę – czerpać przyjemność z jazdy. Dlatego wróciłem.

źródło: informacja własna

