Brak mi słów

sec2014 andersen hSobotnia inauguracja Mistrzostw Europy nie była udana dla Hansa Andersena. Duńczyk zdobył w I rundzie SEC tylko 2 „oczka” i nie ukrywał rozczarowania po toruńskich zawodach.

 

Jeszcze dwa tygodnie wcześniej, Andersen w świetnym stylu awansował do SEC z Challengu, który odbył się właśnie w Toruniu. 34-latek zabrał na sobotni turniej ten sam sprzęt, co 5 czerwca, jednak tym razem nie okazał się on skuteczny - Brak mi słów, aby określić swoją postawę. Tragedia. Coś było nie tak ze sprzętem. Jechałem na tych samych silnikach co w Challenge, tor także za wiele się nie zmienił, a dzisiaj to po prostu nie zadziałało. Ciężko jechać dobrze, jeśli sprzęt zawodzi. Nawet jeśli jesteś najlepszy na świecie to przy zawodzącej maszynie nie masz szans z rywalami – skwitował rozczarowany Duńczyk.

 

MotoArena dostarczyła zgromadzonym kibicom wielu emocji. W walce o punkty rzadko brał udział Andersen, który zostawał w tyle już po starcie - W Toruniu zawsze jest dobry tor do ścigania, więc nie mam co na niego zwalać. Po części mam pretensje do siebie, ale bardziej winię swój sprzęt – powiedział 34-latek.

 

Andersen był w przeszłości stałym uczestnikiem cyklu Grand Prix. W ostatnich latach częściej widać go w SEC. Jak według Duńczyka wyglądają Mistrzostwa Europy na tle światowego czempionatu? - Nie chciałbym porównywać tych zawodów. Organizatorzy SEC robią dobrą robotę, promują te zawody, które same w sobie są bardzo ciekawe. Rundy odbywają się na stadionach, gdzie zawsze jest dużo ludzi i to jest dobre – podsumował Andersen.

 

źródło: inf. własna

Rafał Gurgurewicz

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!