Puchar wydarty na ostatniej prostej

logo-SWCRozegrany w sobotę (2 sierpnia) na stadionie przy ulicy Sportowej w Bydgoszczy finał Monster Energy FIM Speedway World Cup zgodnie z oczekiwaniami przyniósł wiele sportowych emocji. Polacy mimo rewelacyjnego początku zawodów na ostatniej prostej musieli uznać wyższość Duńczyków.

 

Na pierwszym łuku inauguracyjnego biegu doszło do uślizgu Nielsa Kristiana Iversena. Sędzia zdecydował się puścić powtórkę w pełnej obsadzie. Przez pierwsze dwa okrążenia miała miejsce ciekawa walka Jarosława Hampela ze wspomnianym Pukiem. Reprezentant Polski na moment stracił prowadzenie, by po chwili je odzyskać i pomknąć do mety po pierwsze trzy oczka dla zespołu Marka Cieślaka. Pomimo niezbyt udanego startu w ślad swojego kolegi z reprezentacji poszedł Janusz Kołodziej. Koldi na tyle dobrze rozegrał pierwszy łuk, że udało mu się przedrzeć przed Madsa Korneliussena i Darcy'ego Warda. Nie było to jednak ostatnie słowo wychowanka Unii Tarnów, który już na drugim okrążeniu wyprzedził także Taia Woffindena. Polak sukcesywnie zwiększał przewagę nad rywalami. Na ostatnim kółku Ward mocno zbliżał się do Duńczyka. Nie zdołał mu jednak wydrzeć punktu. Dwie ostatnie gonitwy tej serii startów już od wyjścia z pierwszego łuku układały się pod dyktando Orłów Cieślaka. W wyścigu trzecim Troy Batchelor dość nieoczekiwanie przegrał rywalizację o trzecią pozycję z Chrisem Harrisem. W czwartej odsłonie Nicki Pedersen nadrabiał dystans dzielący go od Krzysztofa Kasprzaka. Ostatecznie trzykrotny Indywidualny Mistrz Świata musiał zadowolić się drugą pozycją. Najbardziej bezbarwnymi jeźdźcami pierwszych czterech gonitw i, jak się później okazało, także całego turnieju byli Simon Stead i Danny King. Obaj riderzy jechali w dużej odległości od przeciwników.

Po prawdziwym nokaucie na początek, Polacy zaczęli uznawać wyższość reprezentantów Danii i Australii. W piątej batalii po wyjściu spod taśmy wydawało się, że na prowadzenie wyjdzie Piotr Protasiewicz. Już na prostej szybszy od Polaka był Iversen. Popularemu Pepe udało się dowieźć dwa punkty przed Darcym Wardem i Dannym Kingiem. Już w szóstym biegu Mark Lemon zdecydował się na użycie "jokera". Chris Holder nie zawiódł selekcjonera australijskiej reprezentacji, nie dając szans rywalom. Dzięki zwycięstwu Crispiego za sześć oczek Australijczycy zbliżyli się do Duńczyków na dystans jednego punktu. Krzysztof Kasprzak zakończył tą gonitwę na drugiej pozycji, pozostawiając w pokonanym polu Chrisa Harrisa i Madsa Korneliussena. Brytyjczyk stoczył dość interesujący pojedynek z duńskim jeźdźcem. Ostatecznie Alun Rossiter mógł się cieszyć z czwartego oczka dla Wielkiej Brytanii. Sporo problemów w siódmym wyścigu miał Jarosław Hampel. Kapitan polskiej reprezentacji dość łatwo dał się minąć Jasonowi Doyle'owi oraz Taiowi Woffindenowi, którzy oddalali się od niego z każdym kolejnym okrążeniem. Już na pierwszym łuku zdefektował motocykl Petera Kildemanda. Niespełna 25-letni jeździec zdołał jeszcze raz odpalić żużlowego rumaka, dzięki czemu udało mu się ukończyć wyścig. Na zakończenie tej fazy turnieju trzy oczka wywalczył Nicki Pedersen, który bardzo szybko wysforował się przed Batchelora. Reprezentujący Polskę Kołodziej mimo usilnych starań musiał zadowolić się jednym punktem. Posłuszeństwa odmówił sprzęt jadącego z tyłu Simona Steada.

Zwycięski bój z Nielsem Kristianem Iversenem w dziewiątym pojedynku stoczył Krzysztof Kasprzak. W pewnym momencie zakopał się Batchelor, co wykorzystał Woffinden. Troy chwilę później zanotował defekt motocykla. Bardzo ważna dla przebiegu całej rywalizacji okazała się dziesiąta odsłona zawodów. Startujący jako "joker" Nicki Pedersen pewnie pomknął do mety po 6 punktów. Nieco mniej szczęścia mieli Brytyjczycy, którzy przez dwa mogli pomnożyć tylko jedno oczko wywalczone przez Taiskiego. W kolejnych dwóch gonitwach Polacy prezentowali się poniżej oczekiwań. Najpierw Janusz Kołodziej zamiast walczyć z Peterem Kildemandem musiał mocno uważać na Danny'ego Kinga. Brytyjczyk, co ciekawe, dysponował w tym biegu szybszym sprzętem od tarnowianina. Ostatecznie, Polak wyszedł z tej rywalizacji zwycięsko. Po zwycięstwie Chrisa Holdera do gry wrócili podopieczni Marka Lemona. W kolejnej odsłonie Jarosław Hampel musiał się sporo napocić, aby pokonać Chrisa Harrisa, podczas gdy na pierwszych dwóch pozycjach jechali Nicki Pedersen i Darcy Ward. Zespół prowadzony przez Marka Cieślaka tym samym stracił prowadzenie na rzecz teamu Andersa Sechera.

Humory kibiców biało-czerwonych nieco poprawiły się dzięki zdecydowanemu triumfowi Jarosława Hampela w trzynastej batalii. Za plecami Polaka miało miejsce sporo walki głównie za sprawą Darcy'ego Warda. Australijczyk bronił się przed atakami Danny'ego Kinga, a jednocześnie próbował naciskać na Madsa Korneliussena. Ostatecznie 22-latek zastępujący w ramach rezerwy taktycznej Troya Batchelora dojechał do mety na trzeciej pozycji. Pomimo udanego rozegrania pierwszego łuku czternastej gonitwy Janusz Kołodziej po kolei dawał się mijać wszystkim rywalom. Najpierw Polaka wyprzedzili Jason Doyle i Niels Kristian Iversen, a po chwili uczynił to także Harris. Sporo działo się też w piętnastej gonitwie, w której Darcy Ward szybko wysforował się przed Krzysztofa Kasprzaka. Polski zawodnik długo bronił się przed atakami Petera Kildemanda, jednak ostatecznie Duńczykowi udało się go przechytrzyć. Kapitalną walkę zaprezentował w szesnastym biegu Piotr Protasiewicz. Wychowanek zielonogórskiego Falubazu po przegranym starcie przedarł się na drugie miejsce przed Nickiego Pedersena i Chrisa Holdera. Duński rider nie dawał za wygraną, próbując wydrzeć polskiemu reprezentantowi dwa oczka. Pepe zachował jednak zimną krew, dzięki czemu Polacy odrobili punkt do prowadzących Duńczyków. Przed ostatnią serią startów zespół Andersa Sechera miał na swoim koncie 33 punkty, a podopieczni Marka Cieślaka 31. W grze pozostawali także Australijczycy z dorobkiem 26 oczek.

Już w siedemnastym biegu doszło do punktowego zrównania się teamów z Polski i Danii. Spory udział miał w tym Chris Harris. Anglik po ciężkim boju okazał się szybszy od Madsa Korneliussena. Krzysztof Kasprzak zakończył tą gonitwę na drugim miejscu za plecami Jasona Doyle'a. Fantastycznie w swoim ostatnim starcie spisał się Jarosław Hampel. Kapitan polskiej reprezentacji nie dał szans najlepszemu żużlowcowi globu z roku 2003, 2007 i 2008 - Nickiemu Pedersenowi. Duński rider musiał uważać również na Indywidualnego Mistrza Świata z sezonu 2012 - Chrisa Holdera. Crispy przez spory dystans jechał w bliskim kontakcie z Nickim. Ostatecznie jednak przypadło mu tylko jedno oczko. Uzupełniającemu stawkę Danny'emu Kingowi zdefektował motocykl. Polscy żużlowcy na dwa wyścigi przed końcem zawodów odzyskali prowadzenie. Na wyjściu z pierwszego łuku przedostatniej gonitwy dnia doszło do upadku Piotra Protasiewicza. Sędziujący zawody Jim Lawrence zdecydował o wykluczeniu reprezentanta Polski. W powtórce zwyciężył Jason Doyle, a Tai Woffinden nie dał się wyprzedzić Peterowi Kildemandowi. Przed ostatnim biegiem Polacy i Duńczycy legitymowali się takimi samymi zdobyczami punktowymi. To oznaczało, że o wszystkim zdecyduje ostatnia odsłona turnieju. W niej od początku prowadził Darcy Ward. Janusz Kołodziej po wyjściu z pierwszego łuku znajdował się na drugiej pozycji przed Nielsem Kristianem Iversenem. Koldi przez niemal cały dystans dzielnie odpierał szarże Duńczyka. Ku rozpaczy polskich kibiców na ostatnich metrach Duńczyk wydarł Polakowi drugie miejsce, zapewniając swojej reprezentacji zwycięstwo w tegorocznej edycji Drużynowego Pucharu Świata.

W sobotę po raz kolejny fani speedwaya obejrzeli w mieście nad Brdą kapitalne zawody. Bydgoskich działaczy może cieszyć frekwencja, gdyż na stadion przybyło znacznie więcej sympatyków czarnego sportu niż na kwietniowe Meridian Lifts European FIM Speedway Grand Prix. Głośny doping kibiców nie pomógł podopiecznym Marka Cieślaka w odniesieniu sukcesu. Duńczyków do triumfu poprowadzili fenomenalni: Nicki Pedersen i Niels Kristian Iversen. Wśród Polaków dość wolnym sprzętem dysponował Janusz Kołodziej. Pochwalić należy także Australijczyków, szczególnie za fantastyczną końcówkę zawodów. Wśród jeźdźców z Antypodów można wyróżnić kapitalnego Jasona Doyle'a. Zgodnie z oczekiwaniami niewiele do powiedzenia w rywalizacji z trzema wspomnianymi ekipami mieli Brytyjczycy.

Klasyfikacja końcowa:
I. Dania: 38
1. Nicki Pedersen (2,3,6!,3,1,2) 17
2. Peter Kildemand (2,0,2,2,1) 7
3. Mads Korneliussen (1,0,-,2,0) 3
4. Niels Kristian Iversen (2,3,2,2,2) 11

II. Polska: 37
1. Piotr Protasiewicz (3,2,2,2,u/w) 9
2. Krzysztof Kasprzak (3,2,3,1,2) 11
3. Janusz Kołodziej (3,1,1,0,1) 6
4. Jarosław Hampel (3,1,1,3,3) 11

III. Australia: 36
1. Chris Holder (1,6!,3,0,1) 11
2. Darcy Ward (0,1,2,1,3,3) 10
3. Jason Doyle (1,3,0,3,3,3) 13
4. Troy Batchelor (0,2,d,-,-) 2

IV. Wielka Brytania:
1. Tai Woffinden (2,2,1,2!,3,2) 12
2. Simon Stead (0,d,-,0,0) 0
3. Chris Harris (1,1,0,1,1) 4
4. Danny King (0,0,0,0,d) 0

Bieg po biegu:
1. Hampel (63,84), Iversen, Holder, Stead
2. Kołodziej (63,19), Woffinden, Korneliussen, Ward
3. Protasiewicz (62,25), Kildemand, Harris, Batchelor
4. Kasprzak (63,12), Pedersen, Doyle, King
5. Iversen (63,39), Protasiewicz, Ward, King
6. Holder (joker) (62,25), Kasprzak, Harris, Korneliussen
7. Doyle, Woffinden, Hampel, Kildemand
8. Pedersen (62,29), Batchelor, Kołodziej, Stead (d)
9. Kasprzak (63,31), Iversen, Woffinden, Batchelor (d)
10. Pedersen (joker) (62,37), Protasiewicz, Woffinden (joker), Doyle
11. Holder (62,94), Kildemand, Kołodziej, King
12. Pedersen (62,69), Ward, Hampel, Harris
13. Hampel (63,50), Korneliussen, Ward, King
14. Doyle (63,65), Iversen, Harris, Kołodziej
15. Ward (63,22), Kildemand, Kasprzak, Stead
16. Woffinden (63,00), Protasiewicz, Pedersen, Holder
17. Doyle (64,31), Kasprzak, Harris, Korneliussen
18. Hampel (63,75), Pedersen, Holder, King (d)
19. Doyle (63,88), Woffinden, Kildemand, Protasiewicz (u/w)
20. Ward (63,31), Iversen, Kołodziej, Stead

Zawody obserwowało ok. 7000 kibiców. Sędziował Jim Lawrence.

źródło: informacja własna

Radosław Paradowski

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!