Tegoroczny sezon był dla Tobiasza Musielaka ostatnim w gronie juniorów. W przyszłym roku będzie podejmował kolejne, nowe wyzwania jednak już w nieco innej roli. Czekają go starty w ligach zagranicznych, ale również w eliminacjach do zawodów indywidualnych. Jak sam wspomniał: nie boi się wyzwań. Zapraszamy na drugą część rozmowy z leszczyńskim zawodnikiem.
Już w tegorocznym sezonie startowałeś z pozycji seniora. Odczuwałeś jakiś większy nacisk na wynik? Jakieś inne nastawienie?
Ja miałem problemy z biegami juniorskimi, a startując jako senior było mi paradoksalnie łatwiej. Taka to była historia. Tak na poważnie to ja sobie za dużo dawałem na głowę, że jak przegram z seniorem to jeszcze spoko, ale jak z juniorem to już gorzej. Były wobec mnie w końcu jakieś oczekiwania w tej kwestii. To mi tak działało na psychikę. Jak byłem „wolny od juniorów” przez te dwa czy trzy mecze, to było całkiem inne nastawienie
Wiele się mówi, że Adam Skórnicki odmienił Unię Leszno. Jak z Twojej perspektywy ta odmiana wyglądała? Co pojawiło się po przyjściu Skóry, a czego wcześniej brakowało?
Mam do Adama wielki szacunek i świetnie się z nim pracuje, ale nie wiem czy to po prostu nie był zbieg okoliczności. Owszem, były kłótnie, ale z biegiem czasu to wszystko zaczęło się znowu układać. Piotrek sobie wszystko wyjaśnił z Nickim, pomiędzy sobą też różne sprawy rozwiązaliśmy. Może to i był zbieg okoliczności, ale faktycznie, jak przyszedł Sqóra to było to takie uderzenie pięścią, mówiąc w przenośni. Adam podszedł do nas spokojnie. Wymienił parę zdań z zawodnikami. Rozmawiając każdy powiedział o swoich problemach i kogo co boli.
Czy można stwierdzić, że Adam znał wasze problemy „od środka”?
Adam wie co i jak. Jeździł na nowych tłumikach i wie jak to się wszystko zachowuje. Rozumiał na czym polega problem na torze i tak naprawdę w obecnych czasach jazda parą jest praktycznie niemożliwa jeśli nie trafi się z przełożeniami. Często jest tak, że trenerzy mówią „Jedźcie parą. Starajcie się jechać parą”, ale czasami się po prostu nie da i Adam to doskonale rozumie. Faktycznie, jeśli jest wynik na styku, to ważne jest to, żeby przywozić ważne punkty, te trójki w remisach czy czasami ugrać bieg na 4:2.
Który tegoroczny mecz ekstraligowy był wg Ciebie najlepszy pod względem indywidualnym jak i drużynowym?
Trudno tu mówić o meczu w Częstochowie bo jakby jechał Grigorij Łaguta i reszta podstawowego składu to nie wiadomo jakby się to wszystko potoczyło. Dobrze wspominam też mecz półfinałowy z Tarnowem w Lesznie. To był bardzo trudny przeciwnik mimo, że zabrakło Grega Hancocka w składzie.
Przed podpisaniem kontraktu z Fogo Unią Leszno powiedziałeś, jak się później okazało, prorocze słowa, że nie wierzysz w magię. Patrząc przez pryzmat tego co dzieje się w polskich klubach można, a nawet należy stwierdzić, że kluby powinny twardo stąpać po ziemi. Nie zatracać się w magii.
Przede wszystkim nie powinno być wirtualnych sum. Nie chcę się wypowiadać o sytuacji innych klubów bo tak naprawdę nie wiem co tam się dzieje, jednak z perspektywy czasu widać, że coś jest nie tak jak powinno być. Na szczęście te kłopoty nas nie dotyczą, ale jak to się mówi: wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma.
W tym roku kilkakrotnie wystąpiłeś w szwedzkiej Elitserien reprezentując barwy Vastervik Speedway, a w przyszłym sezonie ujrzymy Cię w szeregach…
Lejonen Gislaved. Ja bym chętnie został w Vastervik, ale niestety drużyna spadła do Allsvenskan i nie chciałem kontynuować kariery w niższej lidze. Pod względem logistycznym też byłoby to sporym utrudnieniem, ponieważ zawody są w czwartki, a wtedy przeważnie odbywają się eliminacje. Przede wszystkim pod względem sportowym podjąłem taką decyzję. Ja się chcę cały czas rozwijać. Teraz, będąc pierwszy rok seniorem, byłby to po prostu grzech gdybym stratował w Allsvenskan. Muszę jeździć teraz z najlepszymi i co najważniejsze, ja chcę to robić.
Podjąłeś już jakieś decyzje odnośnie startów w lidze angielskiej? Zainteresowanie Twoją osobą wyraził menedżer Swindon Robins, Alun Rossiter.
Na pewno nie zwiążę się z klubem ze Swindon. To, że menedżer chce mnie widzieć w składzie to jedna rzecz, a druga to taka, że ja też obserwuję co się dzieje na wyspach. To, że ja dostanę papier i zobaczę jakie tam są kwoty i warunki to jedna sprawa, ale ja muszę wiedzieć czy zespół jest stabilny. Rozmawiałem z jeszcze jednym klubem i myślę, że to właśnie z nim zwiążę swoją przyszłość.
Między innymi Adam Skórnicki wielokrotnie podkreślał, że liga angielska to jest najlepszą szkoła życia, a przede wszystkim żużla. Będziesz miał okazję sprawdzić to na własnej skórze.
Organizacja samolotów, jak sobie poradzić w Anglii, gdzie się przespać żeby nie zostać na lotnisku, co i gdzie zjeść – to na pewno jest to szkoła życia, a przede wszystkim żużla. Zobaczymy jak to się wszystko potoczy. Bardzo chciałbym jeździć w Anglii, ale też nie chcę dopuścić do sytuacji, w której odechce mi się żużla i będę musiał powiedzieć władzom angielskiego klubu: sorry, ale odpadam.
Czy układasz już jakieś dokładniejsze plany odnośnie indywidualnych zawodów i eliminacji?
Teraz jestem seniorem więc żeby wyrównać te starty z zawodów juniorskich to po prostu będę chciał przejść przez wszystkie eliminacje. Zarówno do SEC jak również SGP.
Z ilu osób składa się Twój team?
Mario, Jamal, Migi, Mikes no i ja. I jeszcze jeden ze sponsorów, pan Robert Skrzypek, który jeździ z nami na zawody. Jest na większości z nich.
Rozumiem, że każda osoba z teamu ma swoje określone zadania?
Tak. Ode tego roku tak właśnie działamy. Wcześniej już wszystko zaczynało powoli raczkować, ale w tej chwili to już tak działa, że praktycznie o nic się nie musze martwić. To jest bardzo fajne. Można mieć spokojną głowę i myśleć tylko o żużlu, a to jest ważna rzecz. Najważniejsze jest to, że mam wokół siebie ludzi którym mogę zaufać i z którymi dobrze mi się pracuje.
Jak wygląda Twoja współpraca ze sponsorami? Z tego co można zauważyć to współpracujesz z wieloma, małymi bądź średnimi, firmami lokalnymi.
Zawsze lepiej mieć kilku sponsorów „mniejszych” niż jednego „dużego”. Odejdzie jeden „mały” to zostaje jeszcze naście innych, a jak odejdzie jeden „duży” to nie ma się nic. Staram się pracować z takimi ludźmi, jak to się mówi: którym dobrze z oczu patrzy. Znam osoby, które chciałyby ze mną współpracować, ale są rzeczy ważniejsze od pieniędzy. Ktoś mi kiedyś powiedział jedną rzecz, sponsor jednego z klubów, i od tej pory stracił u mnie poszanowanie. Można być bogatszym czy biedniejszym, ale człowiekiem nadal trzeba być.
W tym roku pojawił się Twój FanPage na Facebook. Jest to zarówno dobry sposób na kontakt z kibicami jak również doskonała reklama dla sponsorów. Kto wpadł na pomysł założenia takiej strony?
Mistrz od marketingu, Mikołaj Zgaiński. To był jego pomysł. Nawet jak ja nie mogę, bo jestem gdzieś za granicą, to Migi się tym zajmuje. Każdy ma swoje obowiązki i się tego trzymamy.
Kiedyś wspominałeś o studiach. Nadal masz w planach kontynuowanie edukacji?
Spokojnie, spokojnie. Przejechałem już jeden ważny sezon w karierze, ostatni w gronie juniorów, i teraz jeszcze ważniejszy przede mną w gronie seniorów. Więc myślę, że później spokojnie zacznę studia, a na naukę nigdy nie jest za późno. Dobrze, że sobie dałem czas bo wziąłbym oczywiście AWF, ale teraz z czasem pojawiają się inne pomysły. Może marketing sportowy, jakieś zarządzanie. Nie wiem jeszcze. Może będę kontynuował naukę z technikum. Zobaczymy.
źródło. inf. własna

