Artiom Łaguta zdobył 10 punktów i bonus dla MRGARDEN GKM-u Grudziądz w derbowym spotkaniu przeciwko KS Toruń. Rosjanin przyznał po spotkaniu, że dobrze wpłynęły na niego dłuższe przerwy, które spowodowane były awarią prądu.
Za Wami długi, ale zwycięski mecz. Z pewnością cieszycie się z derbowego triumfu…
- Oczywiście, celowaliśmy tylko w zwycięstwo. Chcieliśmy wygrać ten mecz, bo nie było innej opcji. Gdybyśmy przegrali, byłby to już nasz koniec. Dzięki wygranej nadal możemy coś jeszcze zrobić, aby utrzymać się w PGE Ekstralidze.
Jak ocenisz przygotowanie toru na dzisiejsze spotkanie? Niektórzy zawodnicy narzekali, że nawierzchnia była momentami zbyt sucha.
- Było ok. Jak zrobimy tutaj kopę to ciężko jechać, co pokazał mecz z Lesznem. Jeśli tor jest normalny to jest już lepiej. Kto umie po bandach jeździć ten przejedzie. (śmiech)
Jak na Ciebie wpływały te dwie długie przerwy spowodowane brakiem prądu?
- Dobrze, odpocząłem chociaż trochę, bo całą noc jechałem z Kumli i dopiero godzinę przed meczem przyjechałem do Grudziądza. Fajnie, że zrobili takie długie przerwy. (śmiech)
Jechałeś dzisiaj w czwartym biegu przeciwko swojemu bratu. Nie pościgaliście się jednak za długo, bo „Grisza” został wykluczony. Jak to jest rywalizować na torze z własnym bratem?
- Jak to z bratem. (śmiech)
Czyli jak?
- No jak z bratem. Nie jak przeciwko komuś innemu, ale po prostu jak z bratem. Nie mogę tego wytłumaczyć jak to jest. (śmiech).
Ze wszystkich spotkań rundy zasadniczej w Grudziądzu nie wyszedł Ci tylko jeden mecz przeciwko Unii Tarnów…
- Tak, miałem tylko jeden słabszy mecz. W reszcie spotkań byłem w okolicy lub powyżej dziesięciu punktów, także jestem zadowolony. W tym pechowym spotkaniu nie spróbowałem silników przed meczem, które przyszły po remoncie i było je później ciężko dopasować.
W sobotniej rundzie w SEC w Kumli zdobyłeś 8 punktów. Jesteś usatysfakcjonowany ze swojego występu?
- Ja po prostu mam mało szczęścia w SEC. Kiedy wygrywam start to ktoś upada i w powtórce jest już gorzej. Gdyby nie powtórzony bieg osiemnasty to przywiózłbym trójkę, a później wybierałbym pierwszy w biegu barażowym i byłoby inaczej. Pechowy jest dla mnie SEC. Mam jednak tylko 3 punkty do czołowej piątki, więc będę się starał, aby do niej awansować.
źródło: inf. własna

