MONEYmakesMONEY.pl Stal Gorzów zakończyła tegoroczny sezon na szóstym miejscu. Zapytaliśmy prezesa nadwarciańskiego klubu m.in. o przyczyny tak słabej postawy “żółto - niebieskich” w sezonie 2015.
Panie prezesie, Stal Gorzów zakończyła już tegoroczny sezon ligowy. Czego zabrakło, co było przyczyną, że wciąż aktualni mistrzowie Polski w tym roku nie powalczą o medale?
Ireneusz Maciej Zmora: W mojej ocenie wiele czynników na to wpłynęło. Na pewno nie sprawdziła się formuła, by mistrzowskiej drużyny nie zmieniać. Ta drużyna potrzebowała pewnych zmian, świeżego powiewu, a tego zabrakło. Następnie, przed sezonem problemy z tym, by tor był naszym atutem co też w jakiejś części wynikało z narzucenia na nas obowiązku przez GKSŻ nowej nawierzchni. To wszystko powodowało, że narastały mikro problemy, a w konsekwencji tego te relacje na linii trener Piotr Paluch i drużyna nie były najlepsze i w zasadzie to nie mieliśmy już żadnego wyboru, musieliśmy dokonać zmiany trenera. W tej roli pojawił się Stanisław Chomski, który natychmiast przywrócił atut własnego toru naszej drużynie. Wróciła lepsza atmosfera do drużyny nie mniej jednak w tym czasie było już bardzo ciężko cokolwiek zrobić z tym globalnym wynikiem, bo to było już sześć porażek z rzędu. W wymiarze czysto sportowym zabrakło nam Krzysztofa Kasprzaka z zeszłego sezonu, który był cieniem samego siebie. Gdybyśmy dzisiaj spojrzeli w tabelę po części zasadniczej to mamy plus dziesięć małych punktów, a Tarnów, który ma punktów dużych osiem więcej od nas, jest drugi w tabeli ma tylko siedem małych punkcików więcej od nas i to pokazuje, że my te mecze niewiele przegrywaliśmy.
Kto pana najbardziej zawiódł, a kto zaskoczył in plus?
Zdecydowanie in plus w tym sezonie Bartek Zmarzlik, który był najjaśniejszym punktem tej drużyny. Absolutnie bez dyskusji wiele razy ratował nam „cztery litery”, a in minus zdecydowanie Krzysztof Kasprzak. Nie ukrywam, że też jestem troszeczkę rozczarowany postawą Linusa Sundstroema, czy Adriana Cyfera. Obiecywałem sobie po nich, że ten rok będzie dla nich takim większym krokiem w ich rozwoju w karierze żużlowca.
Po takim blamażu jest jeszcze miejsce w Stali Gorzów dla Krzysztofa Kasprzaka?
Na dzisiaj, by mówić o nazwiskach, jest jeszcze za wcześnie. Ciągle trwa omawianie, analizowanie, wyciąganie wniosków, przymiarki do nowego sezonu, do nowej drużyny. Myślę, że będziemy raczej informować o tym, kto zostaje w naszej drużynie na przyszły rok niż dzisiaj kogoś z tej listy wykreślać. Rynek zawodniczy nie jest zbyt bogaty. Mam nadzieję, że już w połowie października pierwsze nazwiska zawodników, którzy zostaną w Stali Gorzów będą pojawiać się.
Dużo już mówi się o nazwiskach potencjalnych zawodników, którzy mieliby wzmocnić gorzowską drużynę w przyszłym sezonie. Kogo widziałby pan w barwach Stali?
Dopiero 1 grudnia otwiera się okno transferowe i dopiero wówczas możemy mówić o kontraktach zawodników, którzy w tym roku byli związani z innymi klubami. Co do nazwisk to proszę mnie nie pytać, bo gdybym podał jakiekolwiek nazwisko to utrudniłbym sobie rozmowę.
Trener Stanisław Chomski spełnił oczekiwania zarządu?
Trener Chomski, tak jak my wszyscy, ideałem nie jest i też popełnił kilka błędów w tym sezonie. Jesteśmy świeżo po ocenie pracy trenera i wypadła ona per saldo na tyle pozytywnie, iż usiądziemy z trenerem do rozmowy na temat współpracy na kolejny sezon.
Pomimo braku play - offów tegoroczny sezon w wykonaniu „Stalowców” nie do końca jest taki słaby - zawodnicy zdobywali medale w turniejach indywidualnych, przed dużą szansą na złoto IMŚJ stoi Bartek Zmarzlik…
Wiadomo, że oceniając sezon żużlowy to wszyscy oceniają go przez pryzmat zawodów ligowych, bo one gromadzą najwięcej uczestników na stadionach, są bardziej medialne, ale tak jak pani powiedziała, sezon jeszcze trwa i za wcześnie podsumowywać, ale już można powiedzieć, że były inne sukcesy - srebro Bartka, brąz Tomka Gapińskiego w indywidualnych mistrzostwach Polski, srebro w parach seniorskich, indywidualne mistrzostwo Polski w juniorach Bartka Zmarzlika i ostatnio trzecie miejsce Adriana Cyfera w Srebrnym Kasku, a 26 września na stadionie im. Edwarda Jancarza finał Mstrzostw Polski Par Klubowych w młodzieżowym wykonaniu. Myślę, że Bartek z Adrianem kolejny taki medal zdobędą, ale jeszcze należy wrócić do 19 września i do Pardubic, albo wybiec do przodu w ten termin, gdzie gdyby Bartkowi się powiodło, a trzymam za niego bardzo mocno kciuki i zdobył IMŚJ, to byłby pierwszym wychowankiem Stali Gorzów, który taki tytuł osiągnął i będzie to historyczne wydarzenie dla naszego miasta.
Temat Grand Prix w Gorzowie powraca jak bumerang. Jest szansa, że w kolejnych latach kibice znów zobaczą na „Jancarzu” rywalizację tych najlepszych?
Chcemy w przyszłym roku zorganizować na naszym stadionie jedną dużą imprezę międzynarodową oprócz zawodów ligowych. Nie jest tajemnicą, iż rozmawiamy z firmą BSI w sprawie Grand Prix, czy Pucharu Świata, ale też rozmawiamy z firma One Sport na temat mistrzostw Europy, czy IMŚJ, do których firma One Sport nabyła prawa od kolejnego sezonu. Mamy też ustalone z prezesem Ekstraligi Żużlowej, Wojciechem Stępniewskim, że Gorzów w przyszłym roku może być organizatorem finału IMME, więc tych imprez, które mogą pojawić się w naszym kalendarzu w przyszłym roku jest sporo i liczymy na to, że uda nam się jedną z nich do Gorzowa pozyskać.
Na łamach „Tygodnika Żużlowego” pojawiła się wypowiedź pana Andrzeja Witkowskiego na temat sytuacji finansowej gorzowskiego klubu. Jak pan się ustosunkuje do słów prezesa Polskiego Związku Motorowego?
Nosimy się z zamiarem wejścia na drogę sądową, ponieważ w naszej ocenie zostało naruszone dobre imię klubu, a tym samym kibiców, sponsorów i naszego miasta. Wiemy, że pójście na walkę ze Związkiem to jest niemal samobójcza droga, nie mniej jednak naszego imienia należy zawsze, wszędzie i za wszelką cenę bronić. Do tego dochodzi jeszcze wątek tego, iż Stal Gorzów i inne kluby ekstraligowe plus Polski Związek Motorowy są wspólnikami Ekstraligi Żużlowej, a wzajemne krytykowanie się, wzajemne oczernianie się wspólników jest niezgodne z kodeksem etycznym, który w tej spółce obowiązuje, więc tutaj myślę, że prezes Witkowski miał słabszy dzień i zapędził się.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
Źródło: inf. własna

