Szliśmy za ciosem

2015 paluch p1Po wygranej Stali Gorzów (42:48) w inauguracyjnym spotkaniu PGE Ekstraligi przeciwko Fogo Unii Leszno, Piotr Paluch nie krył zadowolenia. Podkreślił również, że piątkowy mecz był znakomitym widowiskiem, w którym świetnie spisali się Bartosz Zmarzlik i Krzysztof Kasprzak, ale nie tylko oni. O tym i nie tylko w poniższej krótkiej rozmowie.

 

 

Dzisiejsze zwycięstwo Stali Gorzów w największej mierze jest zasługą Bartosza Zmarzlika. W tym temacie chyba nie ma czemu zaprzeczać?

Bartek miał znakomity początek zawodów. Później dwa starty z trzeciego pola nie były zbyt udane. Po nich naniósł poprawki, spasował się i był już pewny, że z wewnętrznych pól pojedzie znacznie lepiej. Nabrał tej energii po zmianie motocykla i od razu było widać efekty. Straciliśmy osiem punktów, ale mamy Bartka jak również innych bardzo dobrych zawodników jak np. Krzysztofa Kasprzaka, który odjechał dzisiaj bardzo dobre zawody. Cały czas goniliśmy wynik, aż w końcu doprowadziliśmy do remisu. Wiadomo, że te dwa ostatnie biegi to jednak wielka nerwówka, natomiast udało się wynik przechylić na naszą korzyść. Odrabialiśmy starty i szliśmy dalej za ciosem.

 

Po biegu 11 wydawać się mogło, że szala zwycięstwa przechyliła się w stronę gospodarzy. Jednak tak się nie stało.

Wszystko już wcześniej mieliśmy zaplanowane, by Bartek jechał trzy biegi pod rząd. Dodatkowo w ostatniej gonitwie został zmieniony za Nielsa Kristiana Iversena, który nie miał za dobrych startów podczas dzisiejszego meczu, ale był bardzo waleczny na torze. Miał dobry mecz. Przecież był drugim najlepiej punktującym seniorem w naszej drużynie. Postawiliśmy jednak na znakomicie spasowanego Bartka i przyniosło to zamierzony efekt.

 

Zapewne trochę więcej oczekiwano od Przemka Pawlickiego.

Myślę, że może troszkę więcej oczekiwaliśmy, jednak Przemek się rozkręci i patrząc na jego zdobycz punktową może się ona wydawać nieduża, ale patrząc na naszą wygraną to każdy punkcik jest bardzo istotny. Bardzo ważny był bieg 14 w którym jechał Przemek z Jensenem. Przywieźli wtedy bardzo cenne 2:4.

 

Bartek mimo, że pod taśmą startową pojawiał się 6-krotnie, to chyba nie narzekał?

Bartek, jakby mógł, to by jeździł w piętnastu biegach pod rząd.

 

Juniorzy Stali Gorzów kolejny raz udowodnili, że ich punkty są na wagę zwycięstwa.

Przeważnie tak właśnie jest i sprawdza się to w wielu spotkaniach, że formacja juniorska wygrywa mecze. Patrząc na leszczyńskich seniorów to Nicki Pedersen pojechał znakomicie jak również Peter Kildemand. Grzegorz Zengota też przywiózł dwa razy 5:1 z Kildemandem. Jednak nasza formacja juniorska, a duet leszczyński, to jest bardzo duża różnica i to w dużej mierze zdecydowało o zwycięstwie. Widowisko było piękne. Wspaniałe biegi, które raz kończyły się zwycięstwem gospodarzy, a raz gości. A kto wygra spotkanie dowiedzieliśmy się dopiero w ostatnim biegu. Można powiedzieć: taki mały horror.

 

Wygrana w inauguracyjnym meczu, w dodatku na wyjeździe, na pewno bardzo podbudowuje zawodników do dalszej pracy.

Oczywiście, że podbudowuje. Jest to taki dodatkowy zastrzyk adrenaliny i psychologicznie dobrze to wpływa na drużynę. Zawodnicy jeszcze bardziej się skonsolidują i łatwiej wtedy walczyć w następnych spotkaniach.

 

źródło. inf. własna

Martyna Wolnik

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!