Byki zwycięstwo miały w zasięgu ręki - tak można w skrócie podsumować piątkowy mecz pomiędzy Fogo Unią Leszno, a Stalą Gorzów (42:48). Leszczyński zespół miał bardzo dobry "środek" spotkania, jednak im było bliżej jego końca, tym dalej było do zwycięstwa. Po meczu Tobiasz Musielak próbował odnaleźć powód porażki poniesionej na własnym torze.
Po jedenastym biegu Unia Leszno miała 8-puntkową przewagę nad rywalami, jednak nie na długo. Zapytam wprost: co się stało, że te punkty wam "uciekły"?
Dość mocno zlano tor przed meczem. Nie wiem czy sędzia się tego przestraszył, że przez całe zawody nie polewano toru. Szczerze powiedziawszy to nie ma co tłumaczyć porażki stanem toru. Ciężko ogólnie powiedzieć co się stało po tym jedenastym biegu. Mam takie powiedzenie, że jak się przegrało to się nie wie dlaczego, a jak się wygra to już tym bardziej się nie wie dlaczego. Wielka szkoda, że przegraliśmy bo jechaliśmy fajny mecz. Mieliśmy osiem punktów przewagi, a niestety skończyło się jak się skończyło.
W tej końcówce spotkania pogubiliście się w ustawieniach?
Ciężko jest mi się wypowiadać za kogoś. Każdy robi oczywiście swoje, ale również kontaktujemy się między sobą. Każdy silnik jest jednak inny i każdy zawodnik jest inny, tak więc jeśli ktoś założy moje przełożenia to może się zdarzyć, że pojedzie "do tyłu" mówiąc kolokwialnie. Wymieniamy się wskazówkami, ale czegoś jak widać zabrakło na koniec. Tak jak wszyscy z resztą widzieli. To już jest za nami i musimy myśleć o przyszłych spotkaniach.
Ogólnie co do toru to chyba nie można mieć zastrzeżeń.
W ogóle bardzo się cieszymy, bo nasi toromistrze zrobili świetną robotę, że w tak krótkim czasie doprowadzili ten tor do naprawdę dobrego stanu. Nie ma co się torem wykręcać. Będziemy walczyć o kolejne zwycięstwa, bo na pewno nie jesteśmy na straconej pozycji.
Przy swoim nazwisku zapisałeś całą gamę punktów. Początek i koniec zawodów nieudane, ale środek dobry, a nawet bardzo dobry.
Sugerowałem się ostatnim treningiem tylko, że na nim było sucho, a dzisiaj było bardzo mokro na początku i nie trafiłem. Później naniosłem zmiany i przez całe zawody tak już jechałem. Miałem później przerwę od 11 do 14 biegu. Trochę czasu minęło i kilkanaście okrążeń przejechano, przez co ten tor się trochę osuszył i przegrałem start z pierwszego pola w tym ostatnim biegu. Przemek Pawlicki zamknął mnie na wejściu w łuk i później już brakowało pola manewru. Brakowało też obrotów w silniku, bo jak Przemek zamknął mnie w krawężniku to musiałem trochę zejść obrotami, a później ciężko było już cokolwiek zrobić.
źródło. inf.własna

