
Artiom Łaguta był we wczorajszym meczu w Częstochowie jednym z najmocniejszych punktów w zespole z Grudziądza. Rosjanin wywalczył 10 punktów i znacznie przyczynił się do remisu wywalczonego przez podopiecznych Roberta Kempińskiego.
Faworytem tego spotkania byli gospodarze, dlatego też przebieg całego spotkania, jak i końcowy wynik był zaskoczeniem dla oglądających. Choć w obozie MRGARDEN GKM’u Grudziądz cieszą się z osiągniętego rezultatu to Artiom Łaguta uważa, że pozostaje pewien niedosyt, a jednocześnie było bardzo blisko kolejnej porażki. Podkreśla natomiast, że i tak może to być punkt zwrotny dla jego drużyny. - Oczywiście, że jestem niezadowolony z tego wyniku, bo wiadomo, że jakbyśmy przegrali ten piętnasty bieg to byłoby ciężko. Tak dwa punkty jadą do nas, w tabeli nie będziemy już ostatni, bo ostatni będzie Toruń. Można powiedzieć, że wychodzimy z tego błota i teraz musimy dobrze jechać u siebie i zdobywać kolejne punkty.
Rosjanin jest liderem swojego zespołu i to najczęściej na jego barkach spoczywa ciężar zdobywania punktów. We wczorajszym meczu miał spore wsparcie w osobach Antonio Lindbeacka i Krzysztofa Buczkowskiego. Czy jest zadowolony ze swojej postawy? - Dzisiaj tor był fajny, lubię zawsze tutaj jeździć, jest super ten tor. Ze swojego występu jestem zadowolony. Wiadomo, że gospodarze dobrze tutaj jadą i ciężko wszystkie biegi wygrywać.
Artiom sam wywołał temat toru, który po wczorajszym meczu jest szeroko omawiany w mediach, jak i wśród kibiców. Gospodarze narzekali na takie przygotowanie nawierzchni, natomiast goście czuli się na nim jak ryba w wodzie. Co o warunkach torowych powiedział nasz rozmówca? - Mnie jest bez różnicy czy jest tor przyczepny, czy tor jest twardy. Jadę wszędzie, najważniejsze są starty i do przodu.
źródło: informacja własna

