Nie zapomniałem jak się jeździ

2013-miedzinski aDla Adriana Miedzińskiego tegoroczna edycja Speedway European Championships nie była udana. Zakończył cykl na jedenastym miejscu, co było rezultatem znacznie poniżej jego oczekiwań. W czym tkwi problem u popularnego „Medziaka”?

 

 


Dzisiejsze zawody nie były dla Ciebie udane. Co zatem nie zagrało?


Uważam, że nie jechałem dzisiaj źle w polu, bo robiłem wszystko, żeby wypaść jak najlepiej. Dawałem z siebie sto dziesięć procent, ale gdzieś tkwi błąd, który muszę jak najszybciej wyłapać.

 

Masz podejrzenia, gdzie jest ów błąd? Problem jest z formą czy może ze sprzętem?


Forma tak naprawdę jest ok. Przegrywam starty i będąc szczerym, to już sam nie wiem, gdzie tkwi tego przyczyna. Kombinuję z różnymi ustawieniami, ale nadal brak efektów. Problemem jest również to, że ostatnio nie miałem zbyt wiele okazji do jazdy. Przez ostatnie dwa tygodnie nie było żadnych zawodów i tak naprawdę dzisiaj testowałem ustawienia. Próbowałem zupełnie innych zębatek i przekładni – wciąż nic. To jest coś głębszego…

 

Widzisz jakieś rozwiązanie?


Tak myślę, że muszę chyba uderzyć do innego tunera, bo to nie jest tak, że ja zapomniałem jak się jeździ. Jak korzystam ze starego sprzętu to wtedy wszystko jest ok. Przykładem może być wygrane Grand Prix w Toruniu w zeszłym roku. Wyniki na tamtym silniku nie są najgorsze, ale trzeba pamiętać, że w tej dziedzinie wszystko się błyskawicznie zmienia. Wiadomo, że inni mechanicy zdołali znaleźć już lepsze i sprawniejsze układy, więc zawsze będę trochę z tyłu. Nie mniej, na tamtym silniku starty mam dobre.

 

Czyli szykują się u Ciebie zmiany kadrowe?


Muszę to przemyśleć. Na pewno teraz skupiam się na przyszłym sezonie i wszelkie zmiany będę wprowadzał pod kątem następnego roku. Spróbuję wyeliminować to, co teraz nie gra. Mamy trochę czasu, więc na pewno sobie z tym poradzę. Decyzja odnośnie mechaników jest to dla mnie trudna i nie chcę jej podjąć zbyt pochopnie.

 

Wracając jednak do dzisiejszych zawodów. Jak oceniłbyś tor? Niektórzy zawodnicy mówili tylko o jednej dobrej ścieżce, na której można było jechać.


Powiem tak – tor, jak tor. Tak naprawdę zawsze coś komuś nie będzie pasować. Ja uważam, że tutaj nawierzchnia jest fajna. Wiadomo że można ją przygotować jeszcze trochę lepiej, ale osobiście sądzę, że było dobrze. Zawody mogły się podobać kibicom i chyba to jest najważniejsze.

 

W siódmym biegu zanotowałeś dosyć groźnie wyglądający upadek. Co się wtedy stało?


Upadek wynikał z tego, że krążymy z ustawieniami. Motocykl już po prostu nie miał siły jechać. Kierowałem się po dużej, po teoretycznie lepszym torze do jazdy. Miałem sposobność minąć Smolinskiego, ale czułem już, że z wyjścia motor mi umiera. Wiedziałem co się dzieję, dlatego na wejściu w drugi łuk chciałem się schować pod Martina nie ujmując przy tym gazu. Wtedy delikatnie dotknąłem jego tylnego koła i skończyło się, jak się skończyło. Na szczęście nic groźnego się nie stało.

 

Można było zatem uniknąć tego upadku?


To wszystko wynika z tego, że nie lubię przegrywać. To jest wręcz stresujące dla mnie i staram się jak mogę, by uzyskać jak najlepszy wynik. Nie jest tak, że nic nie robię. Przed dzisiejszymi zawodami byłem pozytywnie nastawiony, bo pozmienialiśmy pewne rzeczy i na treningach wydawało się, że te motocykle pracują ok. Potem jednak przychodzą zawody i okazuje się, że czegoś brakuje.

 

Kończysz SEC na jedenastej pozycji. Chyba nie tego oczekiwałeś…


Nie ma co ukrywać – dramat i tyle…

 

A jak oceniłbyś sam cykl i pomysł na te zawody?


SEC to fajna impreza i zrobię wszystko, żeby zakwalifikować się do niej w przyszłym roku. To jest oczywiście jeden z moich celów. Najpierw jednak, muszę sobie wspomniane rzeczy poukładać, żeby to wszystko działało tak, jak powinno.

 

Mówiłeś, że skupiasz się już na przyszłym roku, ale dla Ciebie to jeszcze nie koniec sezonu…


Tak, przede mną jeszcze Grand Prix w Toruniu. Jest na moim domowym torze i wiadomo, że chcę wypaść jak najlepiej. Mam nadzieję, że uda mi się rozwiązać parę błędów przed tymi zawodami. W razie czego jest ten silnik z zeszłego roku, więc awaryjnie pojadę na nim. Jeśli nie uda mi się poradzić z tegorocznym sprzętem to skorzystam z tamtego. Wtedy wszystkie inwestycje z tego sezonu można będzie chyba tylko wyrzucić do śmieci.

 

Jaki jest Twój cel na nadchodzące Grand Prix?


Finał. Będę jechał u siebie i robił wszystko, żeby się dostać jak najwyżej. Wiadomo, że półfinał jest loterią, ale jest to dla mnie minimum. Postaram się osiągnąć to, co w zeszłym roku. Ja nie zapomniałem, jak się jeździ i czuję, że mam formę, ale nie mam prędkości i nie mogę niczego zrobić na torze.

 

Na koniec – złoto dzisiaj rozstrzygnęło się między Emilem Sajfutdinowem i Peterem Kildemandem. Na kogo stawiałeś?


Stawiałem na Emila, bo jest w świetnej formie. Fajnie, że udało mu się zdobyć ten złoty medal, bo wiadomo, że w zeszłym roku nie było mu to dane. Wtedy również był faworytem i wszystko układało się tak, że ten medal by zdobył, ale wtedy kontuzja pokrzyżowała szyki. Dlatego uważam, że należał mu się ten tytuł i szczerze mu gratuluję.

 

źródło: informacja własna

Anna Dudek

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!