
Włókniarz Vitroszlif CrossFit Częstochowa ma za sobą dwa spotkania w sezonie 2017. Lwy przegrały pierwszy mecz w Grudziądzu, lecz u siebie pokonały zespół z Rybnika. W obu przypadkach liderem biało-zielonych był Leon Madsen.
Duńczyk świetnie spisuje się w częstochowskich barwach na początku tego sezonu. W pierwszym swoim występie z lwem na plastronie wywalczył 13 punktów i był jedynym żużlowcem z Częstochowy, który podjął rękawice w starciu z MRGARDEN GKM’em Grudziądz. W dniu wczorajszym był niemal nieuchwytny w starciu z Rekinami z Rybnika. Madsen w pięciu wyścigach zapisał na swoim koncie 12 oczek plus bonus. Leon zawodowiec jak zaczęto nazywać Duńczyka w Częstochowie nie krył swojej radości odnośnie swojego wyniku jak i całej drużyny. Choć uważa, że pozostał pewien niedosyt. – Jestem bardzo zadowolony ze swojego wyniku i ze zwycięstwa całej drużyny. Miałem nadzieje, że uda się wygrać większą różnicą niż sześć punktów. Myślałem, że skończymy z przynajmniej dziesięcioma punktami do przodu. To bardzo ważne w kontekście punktu bonusowego. Doskonale rozpoczęliśmy te zawody, to bardzo ważne. Ogólnie po tym meczu możemy znaleźć wiele pozytywów. „Team spirit” jest na wysokim poziomie i teraz skupiamy się już na kolejnym meczu.
Leon po raz pierwszy wystartował wczoraj przed częstochowską publicznością jako zawodnik miejscowej drużyny. Debiut żużlowca z kraju Hamleta niemalże jak ze snu. Duńczyk bardzo chwalił sobie częstochowskich fanów oraz tor przy ulicy Olsztyńskiej. - Tor w Częstochowie jest dla mnie jednym z najlepszych w całym żużlowym świecie. To doskonały tor do ścigania. Wielką pracę robi tutaj trener z toromistrzem, którzy świetnie przygotowali tor na przyjęcie opadów. Wielkie dzięki dla kibiców, którzy dają nam ogromne wsparcie. Są bardzo głośni i my słyszymy ich doping. To naprawdę dodaje motywacji. Mam nadzieję, że na kolejnych meczach będą dalej tak głośno nas wspierać.

źródło: informacja własna

