Brąz na osłodę – wspomnienie sezonu 2021 roku w wykonaniu Moje Bermudy Stali Gorzów (cz. 2)
Początek sezonu 2021 w wykonaniu Stali Gorzów był zgoła odmienny niż 2020. Na początku poprzedniego roku gorzowianie zanotowali sześć porażek z rzędu, potem przyszło osiem kolejnych zwycięstw i ostatecznie zakończyło się na wywalczeniu srebrnych medali. Tym razem Stalowcy rozpoczęli zmagania od czterech zwycięstw, co bardzo rozbudziło apatyty kibiców. Jednak końcówka sezonu zasadniczego nie była już tak efektowna. Do tego doszły kontuzje liderów i ostatecznie „na osłodę” żółto-niebiescy wywalczyli brązowe medale Drużynowych Mistrzostw Polski.
Po dwóch porażkach z rzędu Moje Bermudy Stal podejmowała w ostatni piątek maja eWinner Apator Toruń. Gorzowianie chcieli wyraźnie pokonać przyjezdnych i zapewnić sobie już w pierwszym spotkaniu punkt bonusowy, ale nic z tych rzeczy. Kibice na stadionie i przed telewizyjnymi ekranami byli świadkami wyjątkowo wyrównanego i zaciętego pojedynku zakończonego triumfem żółto-niebieskich 50:40. Miejscowi od początku objęli prowadzenie, którego nie oddali do końca spotkania. Trudno jednak było ocenić ten mecz z punktu widzenia gospodarzy. To nie była „ta” Stal z początku sezonu i to nie był „ten” Bartosz Zmarzlik (13 pkt.), który po trzydziestu metrach nie pozostawiał złudzeń przeciwnikom. Mistrz świata przegrywał wyjścia spod taśmy. W dwóch pierwszych swoich startach wyprzedzał po jednym rywalu. Dopiero za trzecim razem Zmarzlik popisał się kapitalną reakcją na starcie. Z kolei dwa ostatnie wyścigi to ponownie słabe starty i znakomite szarże mistrza świata na pierwszych okrążeniach. Andersowi Thomsenowi (10+1) przytrafiło się jedno zero, natomiast Martin Vaculik (10) przegrywał starty, a na trasie tylko raz wyprzedził rywala. Najmniej zastrzeżeń można było mieć do Szymona Woźniaka (10+3) i Wiktora Jasińskiego (5+1 (3)), którzy pojechali na swoim poziomie. Stal miała jednak problem z zawodnikiem do 24 lat, ponieważ Marcus Birkemose wywalczył 1 punkt z bonusem w czterech startach.
Tydzień później do Gorzowa Wielkopolskiego przyjechała ekipa Fogo Unii Leszno. Kibice byli świadkami bardzo zaciętego, stojącego na wysokim poziomie sportowym spotkania. W niedzielny, czerwcowy wieczór spotkały się dwie godne siebie drużyny. Wynik przez całe zawody oscylował między remisem a dwu- lub czteropunktowym prowadzeniem gorzowian. Za każdym razem, gdy żółto-niebiescy uzyskiwali niewielką przewagę, po chwili goście odrabiali straty. Ostatecznie o zwycięstwie gospodarzy 47:43 zadecydowały wyścigi 13. i 15., oba wygrane przez Stal 4:2. Gorzowian do zwycięstwa poprowadzili – najlepszy zawodnik meczu i zdobywca kompletu punktów z bonusem Martin Vaculik oraz Bartosz Zmarzlik, który wywalczył 12 „oczek”. Cenne punkty wywalczyli także Anders Thomsen (9+1) i przede wszystkim startujący z rezerwy Rafał Karczmarz (3+1 (3)). Pozostali zawiedli.
W niedzielę 20 czerwca gorzowianie pojechali do dalekiego Lublina z nadzieją wywalczenia co najmniej punktu bonusowego. Plan został zrealizowany, a Koziołki wygrały tylko 46:43. Początek pojedynku należał do gospodarzy, którzy w pierwszych czterech odsłonach odnieśli dwa podwójne zwycięstwa i prowadzili po pierwszej serii różnicą ośmiu „oczek”. Jak się później okazało było to najwyższe prowadzenie miejscowych w niedzielnym meczu. W dalszej części rywalizacji goście znaleźli właściwe ustawienia w swoich motocyklach i spotkanie bardziej się wyrównało. Druga seria była remisowa, a Stalowcy część strat odrobili w 9. biegu wygranym podwójnie przez duet Woźniak-Thomsen. Drugi taki rezultat w 11. wyścigu sprawił, że Motor prowadził różnicą tylko dwóch punktów. Ostatnie trzy gonitwy były prawdziwym dreszczowcem, a o wyniku meczu zadecydowały biegi nominowane. Lublinianie wygrali przedostatnią gonitwę 4:2 oraz zwiększyli prowadzenie w meczu do trzech punktów. W decydującym starciu najlepszym okazał się Grigorij Łaguta, który pokonał duet liderów gości Zmarzlik-Vaculik i tym samym przypieczętował zwycięstwo miejscowych. O sile gości stanowiło czterech seniorów: Zmarzlik (16 (6)), Vaculik (10+1 (6)), Thomsen (8 (5)) i Woźniak (7+2 (5)). Zawiedli juniorzy i Rafał Karczmarz, który nie wywalczył ani jednego punktu.
Pięć dni po meczu w Lublinie, do Gorzowa przyjechała drużyna ZOOleszcz DPV Logistic GKM Grudziądz. Miał być pogrom, a skończyło się na wymęczonym zwycięstwie Stali 49:41 na własnym torze z „czerwoną latarnią” PGE Ekstraligi. Gospodarze prowadzili od pierwszego do ostatniego wyścigu, ale przewaga żółto-niebieskich przez całe spotkanie oscylowała w przedziale od czterech do ośmiu „oczek”. Pojedynek w wykonaniu Stali był po prostu niefortunny, a gorzowscy kibice mogli cieszyć się tylko z trzech punktów łącznie z bonusem. W trakcie spotkania doszło do kilku „dziwnych” sytuacji na torze, które związane były z nieoczekiwanymi stratami punktów przez gospodarzy w wyniku trzech wykluczeń oraz porażek z niżej notowanymi przeciwnikami. Gorzowian do zwycięstwa poprowadziła dwójka liderów - Martin Vaculik (12+1) i Bartosz Zmarzlik (12). Gospodarze byli jednak bardzo nierówni, ponieważ wywalczyli aż dwanaście trójek, ale też dziewięć zer, co dało im ostatecznie tylko 49 punktów.
W pierwszy piątek lipca Moje Bermudy Stal pojechała na mecz ligowy do Częstochowy. Im bliżej było meczu, tym wynik spotkania nabierał coraz większego znaczenia w kontekście walki o pierwszą czwórkę. Tym bardziej, że w Gorzowie lepszym okazał się Włókniarz. Miało być pewne zwycięstwo gospodarzy. Przed meczem większość ekspertów i kibiców wskazywała na zwycięstwo miejscowych oraz wywalczenie przez nich trzech punktów, a skończyło się na tym, że „Lwy” nie wyszły z 40-tki na własnym torze i przegrały 39:51. Włókniarz objął prowadzenie po 2. biegu, by po pierwszej serii startów prowadzić różnicą sześciu punktów za sprawą dwóch podwójnych zwycięstw w wyścigu juniorów i w gonitwie z udziałem Rafała Karczmarza jako prowadzącym parę gości. Jest to istotna informacja, ponieważ czwórka liderów Stali była prawie nieosiągalna dla częstochowian. Różnica punktowa sprawiła, że menedżer przyjezdnych Stanisław Chomski mógł skorzystać z rezerwy taktycznej. W 5. odsłonie dnia mistrz świata zastępujący Karczmarza wspólnie z Martinem Vaculikiem podwójnie „ograli” Smektałę i Jeppesena, a chwilę później to samo uczynili Thomsen z Woźniakiem. Tym samym żółto-niebiescy objęli dwupunktowe prowadzenie, które jeszcze powiększyli po 8. wyścigu za sprawą zwycięstwa 4:2 i defektu Fredrika Lindgrena na prowadzeniu. Ostatnie trzy wyścigi to był koncert w wykonaniu gorzowian. Trzy podwójne zwycięstwa były nokautem dla miejscowych. To była po prostu „Wielka Stal”. Gorzowianie mieli w swoim składzie czwórkę bardzo silnych seniorów: Bartosza Zmarzlika (18 (6)), Martina Vaculika (11+3 (5)), Szymona Woźniaka (9+3 (5)) i Andersa Thomsena (10 (5)), których postawa zadecydowała o wywiezieniu spod Jasnej Góry trzech punktów.
W piątek 23 lipca gorzowianie podejmowali w 102. Derbach Ziemi Lubuskiej Marwis.pl Falubaz Zielona Góra i wygrali po zaciętej walce 48:42. Faworytem pojedynku byli gorzowianie, ale derby rządzą się swoimi prawami i przed meczem każdy scenariusz należało wziąć pod uwagę. Wyrównany przebieg spotkania wynikał przede wszystkim z niedyspozycji jednego z liderów Stali, a siła tej drużyny w bieżącym sezonie opierała się głównie na czterech najważniejszych ogniwach. Anders Thomsen, bo o nim mowa, był bardzo mocno poobijany po trzech upadkach w ostatnich turniejach Grand Prix w Pradze i gdyby nie krótka ławka gorzowian, Duńczyk mógłby w ogóle nie wystartować w tym spotkaniu. O wyniku meczu zadecydował przede wszystkim początek rywalizacji. Bardzo dobrze w ten pojedynek weszli gospodarze, którzy wygrali podwójnie inauguracyjny wyścig, dwa kolejne po 4:2 i po trzech odsłonach prowadzili różnicą ośmiu punktów. Siła gospodarzy opierała się na trzech liderach - Bartoszu Zmarzliku (14), Szymonie Woźniaku (12+1) i Martinie Vaculiku (11+1), chociaż po Słowaku spodziewano się nieco więcej. Zawiódł mający problemy zdrowotne Anders Thomsen (2+1 (4)). Lukę po Duńczyku wypełnili Rafał Karczmarz (4+1 pkt.) i Wiktor Jasiński (4 (3)).
O kolejnych etapach walki gorzowskiej Stali o medale, już wkrótce w trzeciej części opracowania. Zapraszamy do lektury.
c.d.n.

