
KS Get Well Toruń po bardzo zaciętym i wyrównanym meczu finałowym przegrał w Gorzowie z miejscową Stalą 39:51 i został srebrnym medalistą drużynowych mistrzostw Polski.
Dobry występ na “Jancarzu” zanotował Martin Vaculik, który zdobył dziesięć punktów plus dwa bonusy. Słowak nie ukrywa, że lubi gorzowski owal i dobrze się na nim czuje - Lubię gorzowski tor, bo jest to bardzo dobry tor i świetny stadion. Gratulacje dla drużyny z Gorzowa, bo naprawdę pojechała świetny sezon i w finale też byli bardzo mocni, także nic tylko pogratulować. My mieliśmy ten sezon różny. Mieliśmy wzloty i upadki i wydaje mi się, że trzeba cieszyć się z tego co jest, bo ten srebrny medal jest z jednej strony trochę na wagę złota, więc cieszymy się - powiedział po finale zawodnik toruńskiej drużyny.
“Anioły” przez całe zawody stawiały mocny opór gospodarzom, dysponowały znakomitymi wyjściami spod taśmy, ale jak mówi jeden z liderów toruńskiej drużyny popełniali też błędy, na które nie można sobie pozwolić w tak ważnym spotkaniu - Popełnialiśmy trochę błędów. To jest finał Ekstraligi, jedziemy z najmocniejszą drużyną w Polsce i nie ma tutaj miejsca na błędy. Złapanie jakiejś koleiny i wybicie z rytmu od razu mści się, niestety. Naprawdę, jeśli jedzie się w finale to chce zdobyć się złoto, ale już jest po wszystkim i jeszcze raz gratulacje dla Gorzowa. To jest życie, to jest sport i trzeba cieszyć się z tego co jest. My cieszymy się - zakończył Martin Vaculik.
Źródło: inf. własna

