Z przymrużeniem oka

2013 buczkowski kgkmMimo niedzielnej porażki GKM-u Grudziądz z Fogo Unią Leszno, Krzysztof Buczkowski uważa, że uzyskany wynik (54:36) jest dobrym prognostykiem przed kolejnymi zawodami. Priorytetem dla beniaminka PGE Ekstraligi sią mecze na domowym torze, a według Buczka potrafią na nim osiągać bardzo dobre wyniki.

 

Krzysztof Buczkowski w niedzielnym pojedynku (12.04) pomiędzy Fogo Unią Leszno, a GKM Grudziądz, zdobył 10 pkt. (+1*) i wraz z Artiomem Łagutą byli najskuteczniejszymi zawodnikami beniaminka. Buczek już w zeszłym roku, jako zawodnik Unii Tarnów, dobrze prezentował się na leszczyńskim torze. Jednak w niedzielę spodziewał się czegoś nieco innego - Dzisiejszy tor był przygotowany świetnie. Prywatnie spodziewałem się bardziej przyczepnego chociażby startu. Było dzisiaj bardzo równo i można było korzystać z całej szerokości oraz długości toru co pokazaliśmy w kilku fajnych wyścigach. Wiadomo, że kibice patrzą troszkę na nas, jako na drużynę z przymrużeniem oka ponieważ awansu nie uzyskaliśmy tak „czysto” na torze. Jednak działacze mieli spore chęci i zrobili wszystko abyśmy w tej ekstralidze wystartowali. Jesteśmy beniaminkiem więc jest nam dodatkowo ciężko mimo, że ¾ naszej drużyny jeździło w Lesznie rok czy dwa lata temu, jednak to nie zmienia faktu, iż jesteśmy nową drużyną. Musimy się uczyć atmosfery i przede wszystkim torów. Myślę, że po dzisiejszym pierwszym sprawdzianie nie było źle. Trzeba poprawić błędy i jechać dalej.

 

Mimo, iż pojedynek z drużynowymi wicemistrzami Polski zakończył się przegraną GKM-u, to Buczek odnajduje w nim plusy i jest pozytywnie nastawiony do dalszych rozgrywek - Jako drużyna jesteśmy fajną, zgraną paczką. Dzisiaj tylko Danielowi nie wyszło, ale on w Lesznie nie jeździł sporo czasu. Z resztą każdy ma prawo do błędów i nikt się ich dzisiaj nie ustrzegł zarówno ja, Tomek czy Artiom. Jest początek sezonu i myślę, że dobrym prognostykiem jest ten dzisiejszy wynik. Oczywiście nie można się z niego cieszyć, bo przegraliśmy jednak leszczynianie byli zdecydowanie silniejsi, ale my nastawiamy się przede wszystkim na mecze u siebie. Priorytetem jest to, aby na domowym torze wygrywać, bo jesteśmy w stanie osiągać na nim bardzo dobre wyniki. – ocenił Krzysztof.

 

Podczas niedzielnego spotkania nawierzchnia leszczyńskiego toru odpowiadała nie tylko Krzyśkowi, ale również Artiomowi Łagucie i Tomaszowi Gollobowi. Jak przyznał młodszy z braci Łagutów, powrót do przelotowych tłumików pozytywnie wpłynął na jego jazdę i przyczynił się do dobrego występu byłego mistrza świata. A jak uważa Krzysztof Buczkowski? - Ja nigdy nie wątpiłem w Tomka i nie słuchałem ludzi, którzy mówili, że jego już nie ma. On ciężko pracuje nad tym, aby osiągać bardzo dobre wyniki. Jest zawodnikiem, który potrafi dobrze jeździć i dzisiaj to udowodnił. Fakt faktem tylko raz zwyciężył indywidualnie, ale bardzo się starał i podpowiadał innym. Podobnie było z Artiomem. Myślę, że o to w tym wszystkim chodzi. Każdy z nas miał tutaj lepsze i gorsze chwile jednak dzisiaj ta trójka, licząc ze mną, pojechała dobrze. Rafał Okoniewski miał dzisiaj trochę problemów. Mam nadzieję, że za dwa tygodnie na meczu u nas w Grudziądzu, będziemy oglądać już całkiem innego Rafała. Daniel Jeleniewski się dostroi i wszystko będzie w porządku. - skomentował wychowanek grudziądzkiego GKM-u.

 

Przelotowe tłumiki wywołały wiele odmiennych komentarzy. Są ich zwolennicy i przeciwnicy. Spore grono osób uważa, że pomogą one wrócić na właściwe tory między innymi Tomaszowi Gollobowi. Wiele też uwagi zwraca się na bezpieczeństwo na torze. - Nie mam pojęcia jak to jest z tymi przelotowymi tłumikami, czy aż tak wpłynęły one na wynik Tomka Golloba. Jeśli ktoś ma w głowie ustawione, że dzięki tym tłumikom będzie dobrze jeździł to dlaczego tak nie może być. Ja patrzę na siebie jeśli chodzi o zmianę tłumików. Jadę na Kingu i staram się nie patrzeć z jakiego sprzętu korzystają inni zawodnicy. Wybieram to na czym czuję się najlepiej i na czym potrafię się dostroić. Nie ma co patrzeć na innych. Trzeba patrzeć na siebie. Każdy inny produkt od tego co był będzie lepszy. Jest mały przelot, więc oceniam te zmianę pozytywnie, ale według mnie nie jest ona wielka. Nie ma w tym wielkiego „WOW”. Myślę, że można by wymyślić coś jeszcze lepszego, jednak ogólnie jestem za tym, aby zostało już tak jak jest. Ciągłe zmiany kosztują nas naprawdę dużo nerwów, jeszcze więcej pracy i testów żeby to wszystko dobrze dopasować. Trzeba sporo czasu poświęcić na to, by w ogóle zacząć jeździć. Jak na razie ten produkt, z którego korzystamy jest dobry i nie narzekam. A upadki były, są i będą. Niestety to już jest taki sport i myślę, że na to tłumiki nie mają aż tak wielkiego wpływu.

 

Źródło. Inf. własna

Martyna Wolnik

20

Dziękujemy, że jesteście z nami!