
Mecz pomiędzy Fogo Unią Leszno, a PGE Stalą Rzeszów rozegrany w ubiegłą niedzielę (19 lipca) na stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie zakończył się wygraną gospodarzy 57:32. Jednym z ojców sukcesu leszczyńskich Byków był tego dnia Emil Sajfutdinow, zdobywca 10 oczek i dwóch bonusów. Rosjanin nie ukrywał, że świetnie czuł się na torze, choć był to dla niego dopiero drugi występ w tym sezonie na Smoczyku.
Spotkanie z rzeszowską drużyną, które było pierwszym po ligowej przerwie o mały włos nie doszłoby do skutku. Kilka godzin przed rozpoczęciem zawodów nad Lesznem przeszła ulewa, a burzowe chmury straszyły wszystkich zgromadzonych na stadionie przy Strzeleckiej jeszcze w trakcie meczu. Zawody udało się jednak objechać, choć upadków było co niemiara -Powróciliśmy do żużla po przerwie i akurat trafiła się burzowa pogoda. Na torze nie było do końca bezpiecznie, tak jak byśmy tego chcieli. Najważniejsze jednak, że wszyscy objechali te zawody cało i zdrowo.
Zawodnicy wywracali się często z własnej winy, pojedyńczo. Nie opanowali motocykla i zaliczyli wywrotkę, przez co tracili szansę na uzyskanie dobrego wyniku. Takiego problemu nie miał Rosjanin, który na leszczyńskim obiekcie czuł się w niedzielę naprawdę dobrze - Dzisiejszy mecz był dopiero drugim dla mnie na swoim torze, tu w Lesznie. Fajnie, że udało się objechać te zawody. Zdobyłem 12 punktów, bardzo się z tego cieszę.
Nie obeszło się jednak bez drobnej wpadki. W swoim ostatnim biegu Emil Sajfutdinow dojechał do mety ostatni. Skąd nagle zero, wśród tylu trójek tego wieczoru? Zawodnik leszczyńskiej Unii nie ukrywał, że w biegu 15. chciał spróbować czegoś nowego - Mam nowy silnik i chciałem go przetestować. Wiedziałem, że wygraliśmy już ten mecz, a ja mam na swoim koncie na tyle dużo punktów by spróbowac innego motoru. Ogólnie było dobrze, tylko potrzeba jeszcze więcej czasu by wyregulować ten silnik. Jestem naprawdę szczęśliwy, że takim wynikiem dziś to wszystko się skończyło.
Wynik cieszył, ale kibice równie zadowoleni byli z jazdy parą Sajfutdinowa i Przemysława Pawlickiego. Tej dwójce aż trzykrotnie udało się przywieźć do mety podwójne biegowe zwycięstwo - Zawsze jest tak, że jak wyjdzie się dobrze spod taśmy to potem można jechać ładnie parą. Z Przemkiem super mi się jeździło. Dobrze rozumiemy się na torze. To, że wiele razy wygrywaliśmy to pokazało.
źrodło: inf. własna

